Tegoroczny czas karnawału nie sprzyja organizowaniu wielkich bali. Jednak, kiedy nie można udać się na bal, może warto w ścisłym gronie przyjaciół przygotować skromny bankiet. W międzywojennej Polsce domowe przyjęcia były bardzo popularne, niekiedy z racji zajmowanego przez męża stanowiska wręcz konieczne (dotyczyło to m.in. żon ministrów). W sytuacji, gdy konieczność wkroczenia w świat domowych przyjęć dosięgła młodą gospodynię, wtedy merytoryczne wsparcie mogła znaleźć w licznie wydawanych poradnikach. To w nich można było wyszukać informację, jak i co podać gościom, aby ich nie urazić. Do najtrudniejszych zadań należało przyjęcie bufetowe. Wskazane było wówczas przygotowanie stołu nakrytego białym obrusem z ustawionymi po obu stronach kompletami talerzyków i sztućców. Dekorację stanowić miały piękne świeczniki i owoce (no chyba, że gospodyni chciała zabłysnąć, to powinna zaplanować tort), które służyły też jako deser. Na takich przyjęciach podawano elegancko pokrojone mięsa, wędliny, różnorodne kanapeczki, sałatki i galarety. Poniższe racuszki z indykiem też byłyby dobrą propozycją na taki elegancki bankiet.
Racuszki z indykiem i żurawiną
Skład:
ciasto
farsz
Wykonanie:
W misce mieszamy mleko, jajka i roztopione masło. Następnie łączymy razem mąkę z solą i proszkiem do pieczenia. Mąkę z proszkiem stopniowo dodajemy do jajecznej mikstury, aż uzyskamy gładką masę. Tak przygotowane ciasto odstawiamy na 30 minut, aby odpoczęło. Rozgrzewamy patelnię i na łyżce oleju smażymy niewielkie placuszki. Placuszki smażymy na średnim ogniu, do czasu aż na powierzchni pojawią się pęcherzyki powietrza, a spód się przyrumieni, wtedy odwracamy i smażymy je z drugiej strony. Przestudzone racuszki smarujemy majonezem, układamy pokrojone mięso indyka, dodajemy odrobinę konfitury żurawinowej, całość posypujemy kiełkami rzodkiewki i dekorujemy plasterkiem jajka.
Oczywiście, od żony głowy państwa w tamtym czasie oczekiwano przede wszystkim, iż podejmie obowiązki goszczenia elit. Z tym zadaniem prezydentowe różnie sobie radziły. Maria Wojciechowska znana była z tego, iż niechętnie decydowała się na dodatkowe wydatki (uważano ją wręcz za skąpą). Do historii przeszło jej śniadanie wydane w Spale, gdzie swoich gości usadowiła przy stole nakrytym, nie śnieżnobiałym obrusem, ale prześcieradłem i to z dziurą pośrodku. Zatem trudno oczekiwać, aby organizowane przez nią przyjęcia obfitowały w wystawne jedzenie. Nawet osoby, które doceniały skromność przyjęć u prezydentowej, narzekały na własnoręcznie usmażone przez nią pączki. Podobno były ciężkie i zakalcowate, choć prezydentowi Stanisławowi Wojciechowskiemu smakowały. Cóż, ale on wiedział, jak się zachować jako mąż Wojciechowskiej.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze