Reklama

Gotuj z Tygodnikiem Płockim. Śledziojady

14/12/2021 18:00

O człowieku powinny świadczyć jego czyny. Niestety choć to dziwne, od wieków oceniamy się z perspektywy stylu życia i spożywanych pokarmów. Zjawisko to doskonale ilustruje najstarsze historyczne źródło słowiańskie pochodzące z XI wieku, spisane przez mnicha Ławry Peczewskiej w Kijowie: Drzewianie (północni sąsiedzi Polan) żyli trybem zwierzęcym, żyjąc po bydlęcemu: zabijali się nawzajem i spożywali wszystko nieczyste [...]. Trudno odnieść się do refleksji peczewskiego mnicha. Nie wiadomo, czy jego opis był efektem uprzedzeń względem obcych, czy własnych doświadczeń. Niemniej zwykle bywa tak, iż to, co swojskie, jest dobre, zaś to, co obce, z rzadka zyskuje wysoką rangę. Jeśli dotyczy to jedzenia, to odbierane jest ono jako niesmaczne i dlatego staje się przedmiotem drwin i krytyki. To z tych powodów odwiedzający Polskę w XVI i XVII wieku zagraniczni podróżnicy nie wyrażali się pochlebnie o polskiej kuchni. Jednak nasi rodacy nie pozostawali im dłużni opisując jedzenie Francuzów czy Włochów, jako ohydne. Obecnie, gdy kwitnie moda na kulinarną turystykę, spożywanie dziwnych rzeczy oraz wprowadzanie ich do codziennego jadłospisu stało się świadectwem światowego obycia. Czasami ta fascynacja etnicznymi kuchniami sprawia, że zapominamy o naszych kulinarnych tradycjach. Wówczas przychodzi czas na polską kuchnię, która choć swojska - wydaje się nam egzotyczna.

Śledzie z żurawinami
Skład:

  • 1/2 kg solonych śledzi;
  • 1 szklanka mleka;
  • 1 cebula;
  • 2 kiszone ogórki;
  • 2 winne jabłka;
  • 1 szklanka suszonych żurawin;
  • 3-4 łyżki majonezu;
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki;
  • sól, cukier.

Wykonanie:
Dokładnie opłukane śledzie umieszczamy na 2 godziny w mleku. Obrane ze skórki ogórki i jabłka kroimy w drobną kostkę. Obieramy cebulę i starannie siekamy. Wyciągamy śledzie z mleka, osuszamy papierowym ręcznikiem i kroimy w paski. W misce mieszamy razem pokrojone śledzie, ogórki, jabłka oraz cebulę. Następnie dodajemy żurawinę i majonez. Całość mieszamy, doprawiamy solą oraz cukrem. Gotową sałatkę posypujemy natką pietruszki.
 

Jedzenie nie tylko definiowało różne ludy zamieszkujące świat, ale też warstwy społeczne. Opisywane przez pisarzy i poetów staropolskich potrawy chłopskie miały być odpychające. W ich opinii wydzielały wstrętny zapach dla szlachciców, zaś co najmniej znośny dla chłopów skoro je spożywali. Nie było to dziwne, skoro chłopi w ich opisach byli brzydcy, śmierdzący, chytrzy oraz sprytni. Zatem ich strawa nie mogła być dobra, skoro jej konsument nie charakteryzował się pozytywnymi cechami. Skądinąd potrawy kuchni chłopskiej do wyrafinowanych należeć nie mogły. Włościanie, jak podają historycy, jedli nędznie, a czasami nawet sięgali i po nadpsute pokarmy (zatem miały prawo śmierdzieć). Podstawę stanowił pokarm roślinny, mięso należało do rzadkości serwowanych na święta i wesela. Dużą rolę pełniła dziko rosnąca trawa Glyceria fluitans, zwana manną, to jej nasiona zbierano i jedzono w postaci kaszy. Musiała być faktycznie niesmaczna, skoro tradycja jej spożywania nie dotrwała do dzisiaj.

Reklama


dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia

Fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości