Jesienne wizyty u farmerów uprawiających dynie od lat są stałą, rodzinną atrakcją w Stanach Zjednoczonych. Farmerzy nie tylko przygotowują ogromne ekspozycje tych warzyw, które powszechnie wykorzystywane są jako tło do rodzinnych sesji zdjęciowych. Dodatkowo oferują np. przejażdżkę traktorem na dyniowe pole, zabawy w kukurydzianym labiryncie, mini zoo i wiele różnych atrakcji, które są jedynie zależne od pomysłowości farmera. Jednak nie trzeba lecieć aż za ocean, by doświadczyć tych dyniowo-farmerskich rozrywek. Pojawiają się już pierwsze gospodarstwa rolne (np. w podwarszawskiej gminie Lesznowola), które nie tylko oferują bogaty asortyment różnych odmian dyń, przetwory z tych warzyw, ale i rozrywki bardzo podobne do tych amerykańskich. Dzisiaj najbardziej rozpoznawalną amerykańską potrawą z dyni jest ciasto dyniowe. Niemniej pierwsi osadnicy nie stosowali dyni jako dodatku do potraw słodkich, warzywo to stanowiło najczęściej uzupełnienie gulaszu. O tym, że świetnie się do tej roli nadawało, potwierdza poniższy przepis.
Gulasz z kurczaka z dynią
Skład:
Wykonanie:
Obieramy i oczyszczamy z pestek dynię. Następnie kroimy ją w kostkę, posypujemy cząbrem i odstawiamy na kilka minut. Starannie płuczemy mięso, osuszamy, kroimy w paski i oprószamy mąką. W głębokiej patelni rozgrzewamy masło, obsmażamy na nim kurczaka na złoto. Obieramy i kroimy w drobną kostkę cebulę. Dodajemy cebulę, dynie i listki laurowe do mięsa, chwilę wszystko razem przesmażamy. Dolewamy wino, odparowujemy je i w dalszej kolejności dolewamy bulion. Przykrywamy pokrywką patelnię i dusimy gulasz przez 15 minut. Po tym czasie doprawiamy danie solą i pieprzem, dodajemy śmietankę. Kontynuujemy gotowanie gulaszu, aż do momentu gdy sos zgęstnieje. Gotowe danie posypujemy posiekaną natką pietruszki.
W przeprowadzonych kilka lat temu badaniach wśród Polaków na temat skojarzeń związanych ze wsią. Okazało się, że najczęściej wieś kojarzy się nam z naturalnym środowiskiem, śpiewem ptaków, spokojem i ciszą. Równie pozytywnie w tych badaniach rysował się obraz mieszkańca wsi, który w powszechnej opinii jest człowiekiem religijnym, pracowitym i życzliwym. Coraz bogatsza i coraz lepsza oferta gospodarstw agroturystycznych wykorzystuje ten sielankowy obraz. Niekiedy wzmacnia go wzbogacając gospodarstwo o stare urządzenia rolnicze, wyposażając kuchnie w dawne naczynia, bywa też, że gospodyni do obsługi gości ubiera strój ludowy. Najwidoczniej potrzebujemy miejsc, gdzie możemy westchnąć i powiedzieć: kiedyś to było lepiej, bądź że cudownie jest wypoczywać tam, gdzie czas zatrzymał się w miejscu. I chyba nikogo nie interesuje, czy to tylko takie wrażenie, czy starannie przygotowana oferta turystyczna.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze