Reklama

Gdzie dorobić w wakacje

13/07/2016 10:13
Nie dla wszystkich młodych płocczan wakacje są słonecznymi miesiącami przerwy między nauką. Są też tacy, którzy wykorzystują czas letniej przerwy od szkoły do tego, by iść do pracy. To idealna okazja, by zarobić na prawo jazdy, na wymarzony model telefonu czy zwyczajnie na własne wydatki. Wbrew pozorom nie jest trudno znaleźć pracę sezonową w Płocku. Najkrótsza droga to lokale gastronomiczne.
Wydaje się, że to takie proste być kelnerem. Odebrać zamówienie, przynieść danie, przyjąć zapłatę i wziąć napiwek. Praca prosta, łatwa i przyjemna, zwłaszcza gdy samemu chodzi się do lokali i dobrze się w nich bawi. Jednak praca po drugiej stronie barykady to nie impreza. – Czytałem ostatnio o przeprowadzonych badaniach, że w Polsce poziom obsługi w restauracjach czy sklepach zatrzymał się na czasach komuny. Nam chodzi o coś zupełnie innego, o wysoki poziom europejski – mówi Tadeusz Kopciński z restauracji Akapit. Trafiają tu często goście zagraniczni, oczekujący wysokich standardów obsługi. Chcą oni nie tylko dobrze zjeść. Chcą też być miło obsłużeni przez kelnerów, którzy potrafią np. zabawić ich miłą rozmową.
– Wielu zgłaszających się do nas młodych ludzi w sprawie pracy sezonowej pisze w CV, że język angielski zna dobrze w mowie i piśmie. Przy spotkaniu z klientem słyszymy jednak tylko powtarzane w kółko „ok” – mówi restaurator.
Mimo tego jest otwarty na młodych ludzi chętnych do pracy. Wymaga jednak obok znajomości języka angielskiego także wysokiej kultury osobistej i zaangażowania. Potencjalnym przyszłym pracownikom daje 4-godzinny test, podczas którego muszą się wykazać i przekonać do tego, że nadają się do pracy. – Wiadomo, że na początku młodzi nic nie wiedzą o restauracji. Nawet tego nie wymagamy. Nie wyuczymy jednak nastawienia czy chęci do pracy – tłumaczy Tadeusz Kopciński. Do tego dochodzą też wymagania typu strój, czyli biała koszula czy odpowiednie obuwie. Tymczasem młodzi nie chcą rezygnować z adidasów na rzecz czółenek. – A nam z kolei zależy na poziomie. Trudno więc znaleźć kogoś, kto chce pracować, a nie tylko dorobić – dowiadujemy się w Akapicie. Młodzież ma jakiś pomysł na siebie, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wygląda rzeczywistość. Pracy szukają studenci resocjalizacji, bankowości, marketingu. Czy oni chcą się nauczyć być dobrym kelnerem?

Nie chcą brudzić rąk na wsi

Prawda jest taka, że w lokalach w wakacje praca zawsze się znajdzie. Jak tłumaczą płoccy restauratorzy, chętnych jest bardzo wielu, ale też rotacja jest spora. Największe szanse na przetrwanie mają „fachowcy”. Podobnie jest w sklepach. Pomysłem na dorobienie jest też sezonowa sprzedaż okularów czy krzyżówek na plażach nad morzem. – Zarobić można tyle samo co w Płocku. Wszędzie stawki są takie same, ale można przy okazji wakacje spędzić nad morzem, wieczorem iść na imprezy i pobawić się na plaży. Można jechać w ciemno i coś znaleźć, lepiej jednak szukać ofert pracy w internecie – przekonuje 18-letnia Kasia Kijek, studentka pedagogiki ze Szkoły Wyżej im. Pawła Włodkowica w Płocku.
Młodzi płocczanie nie mają z kolei chęci do pracy na wsi, przy zrywaniu owoców sezonowych. To ciężka praca i słabe zarobki. Można zarobić 1 zł za zebranie 1 łubianki truskawek. Z drugiej strony wieś opanowali Ukraińcy. Często nie płaci się im za łubiankę, a za cały miesiąc pracy w gospodarstwie rolnym. Młodzi płocczanie, do tego bez doświadczenia, nie przebiją zaprawionych Ukraińców.
– Praca na wsi to też trochę obciach – nie ukrywają młodzi płocczanie. Nikt też nie chce za bardzo brudzić sobie rąk. Lepiej popytać rodziców, czy nie „wkręcą” pociechy do pracy u znajomych prowadzących własne firmy. – Wtedy człowiek ma łatwiej, bo ktoś go zna – przekonuje Jacek, 17-letni licealista. W sezonie przynajmniej przez dwa tygodnie wakacji pomaga w jednej z płockich drukarni.

Pieniądze przydadzą się wszystkim

Katarzyna Jarzyńska cieszy się, że znalazła pracę w lokalu. Skończyła Liceum Plastyczne w Płocku. W październiku będzie studiować na pierwszym roku Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, ma więc bardzo długie wakacje. – Chciałam ten czas wykorzystać. Zarobić i mieć swoje pieniądze na własne wydatki – tłumaczy.
Zdarza się, że pracuje 12 godzin dziennie. Zderzenie z fizyczną pracą i przestawienie się na inne tory było dość trudne. – To był dla mnie skok na głęboką wodę. Trzeba było się przełamać – opowiada przyszła studentka. To jej pierwsza praca w życiu. W te wakacje praktycznie nie ma wolnych weekendów. Wraca do domu po godz. 22.00, ale nie narzeka. Jej znajomi też pracują. – Po 6 godzinach na ogródkach piwnych są wykończeni, ale nie planują rezygnować – dodaje Kasia. Wszystkim przydadzą się pieniądze.

Ruch w hufcu pracy

Ci, którzy dopiero planują pracę w wakacje, mogą się zgłosić do Młodzieżowego Biura Pracy OHP w Płocku. Ruch jest tu obecnie spory. – Na Mazowszu działa w sumie 6 hufców. Po Warszawie Płock jest na prowadzeniu w ilości ofert pracy. Daleko w tyle pozostają Siedlce czy Sieradz – mówi Małgorzata Kowalska, dyrektor Młodzieżowego Biura Pracy OHP w Płocku.
Tylko w czerwcu zarejestrowało się tutaj 140 osób, z czego 90 osób to młodzież poszukująca pracy w okresie wakacyjnym. 50 osób bezrobotnych było zainteresowanych zarówno pracą czasową, jak i stałą. Czekało na nich 85 ofert. Aż 20 miejsc znalazło się na stanowisku sezonowy pracownik pomocniczy w produkcji. Była też jedna oferta dla pomocy kuchennej. Z innych ofert 15 miejsc czekało na pracę stałą dla konsultantów do spraw obsługi klienta. Poszukiwany był też stażysta do usług księgowych i podatkowych na płatny półroczny staż z możliwością późniejszego zatrudnienia. Podczas czerwcowej giełdy pracy Młodzieżowe Biuro Pracy szukało blisko 30 osób od 16 roku życia do zbiorów truskawek.
Tylko w pierwszym tygodniu lipca w biurze zarejestrowało się 47 osób. – W dyspozycji Młodzieżowego Biura Pracy mamy obecnie 95 miejsc pracy. Szukamy ślusarzy, monterów, spawaczy, pracownika do obsługi linii produkcyjnej, tokarki, obsługi pras, obsługi robota spawalniczego czy linii technologicznej. Te wszystkie oferty adresowane są dla osób bez doświadczenia – do przyuczenia.
Poszukiwany jest też pracownik inwentaryzacji TESCO Płock na 29 lipca. Pracownik produkcji to oferta dla osób z książeczką sanitarno-epidemiologiczną. A do tego pracę znajdzie technolog dziewiarstwa, prasowacz, pracownik do obsługi maszyn dziewiarskich, operator maszyn dziewiarskich, operator łączarki, krojcza.
– Oferty będące w dyspozycji Młodzieżowego Biura Pracy w Płocku są skierowane na tę chwilę dla osób pełnoletnich. Niestety młodociani mają mniej propozycji z uwagi na obwarowania stawiane przez kodeks pracy, m.in. zakaz pracy w godzinach nocnych. Najczęściej mogą brać udział w akcjach promocyjnych, wykładaniu towaru, przy roznoszeniu ulotek oraz zbiorach owoców, warzyw – mówi Sandra Soczewska, pośrednik pracy i asystent EURES Młodzieżowego Biura Pracy OHP.
Podkreśla, że zainteresowanie działalnością biura zarówno ze strony pracodawców jak i młodzieży jest obecnie duże. Wielu młodych ludzi dopiero teraz może złapać oddech po egzaminach zawodowych, maturalnych. Wiedzą już także, jak ułożyć sobie wakacje, by móc popracować, ale także odpocząć.
W Młodzieżowym Biurze Pracy w Płocku może się rejestrować młodzież pomiędzy 16–26 rokiem życia oraz osoby zainteresowane podjęciem prac dorywczych. Zgłoszenia przyjmowane są w siedzibie OHP, mieszczącej się przy ul. 3 Maja 18, pok. 201 (II piętro). Wystarczy wypełnić ankietę. Na tej podstawie wprowadzane są dane zainteresowanej podjęciem pracy osoby do bazy. Potem na bieżąco wszyscy są informowani o aktualnych ofertach.
Są więc możliwości dla młodych, by znaleźć pracę w wakacje w Płocku. Pytanie tylko, czy są równie duże chęci…
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości