Właściwie wszyscy mówią to samo – pielgrzymka to duchowe odrodzenie, zresetowanie psychiki, ładowanie akumulatorów. Mówią, że to pewien paradoks, bo z jednej strony jest zmęczenie fizyczne i to czasami wręcz nie do wytrzymania. Ale właśnie wtedy odpoczywa psychika i czujesz się znacznie lepiej. W piątek, 14 sierpnia, ponad tysiąc pielgrzymów z Diecezji Płockiej dotrze do celu – klasztoru na Jasnej Górze. Po raz 34. na Jasną Górę idzie pielgrzymka Diecezji Płockiej. Wyruszyła z Płocka w czwartek, 6 sierpnia, po porannej mszy świętej w katedrze, której przewodniczył biskup Piotr Libera. – Nie jesteście sami w tej wędrówce. I w upale, i w chłodzie towarzyszy wam Jezus. Idziemy w drogę z przekonaniem, że Bóg sam wystarczy, jak głosi hasło tegorocznej pielgrzymki – mówił w homilii biskup płocki Piotr Libera.
Idą z dziećmi
Słuchali go pielgrzymi i ci, którzy przyszli pożegnać pątników. Wśród tych pierwszych byli ludzie z różnych zakątków diecezji, różnych profesji, w różnym wieku. Beata i Stanisław Osieccy słuchali biskupa wspólnie z 4,5-letnią córką Anią. Z grupą biało-czerwoną z Płocka ruszyli na pielgrzymkę. Byli w nielicznym gronie rodzin, które na Jasną Górę poszły z dziećmi. Dla pani Beaty jest to siódma pielgrzymka. Pan Stanisław poszedł po raz czwarty. Ich córka na Jasną Górę pielgrzymuje po raz trzeci. – To byłby czwarty raz, ale podczas jej pierwszej pielgrzymki, gdy miała półtora roku, popsuł się wózek i musieliśmy zejść z trasy – opowiada Stanisław Osiecki. Ania do Częstochowy podróżuje w dość luksusowych warunkach. Jedzie w specjalnym wózku, w którym można np. przez całą drogę wygodnie leżeć. – Wiele osób zazdrości jej takiej pielgrzymki – śmieje się Stanisław Osiecki. Dodaje, że podczas wędrówki bardzo pomagają im inni uczestnicy pielgrzymki. Dlaczego idą na Jasną Górę? (gsz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze