Czasami z pozoru błaha rozmowa skłania nas do refleksji. Nie tak dawno brałam udział w kolacji. Z ust jednego z jej uczestników padła – nacechowana typowym „męskim szowinizmem” – informacja, że rok 2012 ma być rokiem Piotra Skargi i tylko szkoda, iż dzieli go jeszcze z Marią Skłodowską-Curie. Nie mam nic do Piotra Skargi, a Marię Skłodowską uwielbiam co najmniej za dwie cechy: upór i geniusz fizyczno – chemiczny. A mimo to broniłam ją słabo, wręcz nieśmiało. I może dlatego po czasie przyszły wyrzuty sumienia, połączone ze wspomnieniem dwóch Marii, które swoje losy złączyły z Francją. Ta pierwsza to Maria Leszczyńska, córka króla Polski Stanisława Leszczyńskiego, która została żoną króla Francji Ludwika XV, a tym samym królową Francji, i matką jego dziesięciorga dzieci. Szukając o niej informacji zwykle dowiadujemy się, iż nie była ładna, choć wykształcona, dobra i pobożna. Niestety te wspaniałe przymioty ducha (przy braku tych fizycznych) nie wystarczyły, aby była szczęśliwa. Przyczyniła się do tego, nie tyle mnogość romansów jej męża, a urok głównej jej rywalki – Madame Pompadour (do dzisiaj najlepiej rozpoznawana kochanica królewska na świecie). W takiej sytuacji niejedna kobieta dla ustatkowania nerwów sięgałaby po słodycze. A Maria mogła po najlepsze, gdyż jej tato był mecenasem sztuki kulinarnej. To on sprowadził szwajcarskiego cukiernika z Mhrinyghen, który potrafił przyrządzać ciastka z piany i cukru zwane u nas bezami, albo też meringami (choć obecnie rzadko). Zainspirowana jego kunsztem proponuje poniższy tort bezowy.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze