Reklama

Dwie drużyny pewne, dwie muszą powalczyć

12/12/2013 08:21
W rundzie jesiennej w rozgrywkach IV ligi wystartowało 18 drużyn, wśród nich cztery z Płockiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Dwie ekipy zajmują miejsca w górnej części tabeli, dwie pozostałe – na samym jej dole.
Drużyny zakończyły rozgrywki rundy jesiennej, ale tak do końca nie wiedzą, o co grają. Planowana reorganizacja nie do końca jest jasna, a według niektórych nie odbędzie się ona w tym sezonie. Gdyby jednak, zgodnie z zapowiedziami, została przeprowadzona, to już dziś można powiedzieć, że najwięcej szans na utrzymanie się w nowej IV lidze ma Wisła II Płock, spore Błękitni Gąbin, zaś żadne: Mazur Gostynin i Amator Maszewo.
Reorganizacja ma iść od góry. Planuje się, że ostatecznie zostanie tylko jedna II liga, do której nie spadnie żadna drużyna z I ligi, wszystkie warszawskie zespoły trzymają się mocno i zajmują miejsca w górnej części tabeli.
Z II do III ligi mogą spaść nawet trzy warszawskie drużyny, a z III ligi awanse będą dopiero po barażach. Zdaniem fachowców, pewnie mogą się czuć zespoły z najwyższych miejsc w tabeli, bo z dwóch grup: północnej i południowej ma powstać tylko jedna grupa IV ligi. Na dodatek nie wiadomo, jaką decyzję podejmą władze warszawskiego związku: czy w nowej IV lidze zagra 16, czy 18 drużyn.
Trochę to zawiłe, ale trudno się dziwić, że trenerzy nie tylko patrzą na tabele, także robią wyliczenia. Jak widać, zespoły z płockiego okręgu mają jasną sytuację i wiedzą, o co będą walczyć w rundzie rewanżowej rozgrywek.

Wisła II Płock

Najwyżej, bo aż na IV miejscu są rezerwy Wisły. – Z zajętego miejsca jesteśmy zadowoleni, ale nie odzwierciedla ono naszej prawdziwej siły – mówi trener Artur Serocki.
– Gdy w zespole gra zawodnik z pierwszej drużyny, automatycznie nasza siła jest większa. Młodzi muszą się jeszcze sporo nauczyć, dotrzeć, ale są już drużyną, rozumieją się coraz lepiej.
Celem zawodników z drugiej drużyny jest wejście do pierwszej. Na razie taką szansę od trenera Marcina Kaczmarka otrzymali: Damian Dombrowski i Krzysztof Garczewski. Obaj trenują z pierwszą drużyną, dzięki czemu mają większy kontakt z seniorską piłką. Tylko tak mogą zdobyć potrzebne w tej dyscyplinie sportu doświadczenie.
Piłkarze drugiej drużyny mieli roztrenowanie do 6 grudnia, a w sobotę wraz z innymi zespołami IV ligi rozegrali turniej w Łącku i rozpoczęli przerwę do 20 stycznia. Każdy z piłkarzy otrzymał rozpisane indywidualne treningi na okres przerwy w rozgrywkach.
W rundzie rewanżowej w składzie zespołu nie zajdą większe zmiany.
– Najważniejsze, żeby zostali zawodnicy, z którymi graliśmy jesienią. Możemy też pomyśleć o dołączeniu do ekipy najciekawszych juniorów z rocznika 1995/96. Taki system zdaje u nas egzamin od lat – zapewnia trener Serocki.

Błękitni Gąbin

Szkoleniowiec zespołu z Gąbina swój zespół w rundzie jesiennej ocenia na mocną 4. – Czujemy niedosyt, bo mogliśmy zdobyć trzy, może nawet cztery punkty więcej. Ale z drugiej strony kilka spotkań przez nas wygranych też mogło się inaczej skończyć. Trener Ledzion usprawiedliwia kiepski początek rozgrywek w wykonaniu zawodników swojej drużyny. – Nie przepracowaliśmy okresu przygotowawczego tak, jak powinniśmy, ale w sumie możemy być zadowoleni. W przerwie, przed rozgrywkami rundy rewanżowej, nie popełnimy już błędów. Mamy tylko nadzieję, że zgodnie z planem pierwsze mecze odbędą się 15 marca, a nie jak przed rokiem – miesiąc później.
Do rozegrania wiosną zostało szesnaście meczów: Błękitni zagrają osiem spotkań u siebie, osiem na wyjeździe. Trener planuje, że powinni zdobyć 20–21 pkt. i to ma wystarczyć, żeby utrzymać się w IV lidze. Problemem mogą być tylko finanse. Co prawda prezes klubu, a funkcję tę sprawuje także Marek Ledzion, jest już po wstępnych rozmowach z burmistrzem Krzysztofem Jadczakiem, który wspiera drużynę, ale dodatkowo przydałby się sponsor. W klubie robią wszystko, by znaleźć firmę, która zechciałaby współfinansować wydatki, ale nie jest to łatwe.
Trener Ledzion jest pewien, że jego zespół ma spory potencjał.
– Utrzymanie leży w naszym zasięgu, jesteśmy przygotowani do tego kadrowo. Praktycznie potrzebny jest nam jeden, góra dwóch zawodników do wzmocnienia składu. Patrząc na inne drużyny, mogę powiedzieć, że nasza sytuacja nie jest wcale taka zła.
Zawodnicy mają wolne od początku tygodnia. 10 stycznia rozpocznie się okres przygotowawczy do rundy rewanżowej, w którym zaplanowanych jest sześć spotkań kontrolnych, a 15 marca, o ile pogoda nie pokrzyżuje tych planów, rozpoczną się regularne spotkania ligowe. Pierwsze z nich rozegrane zostanie w Ciechanowie, tam się gra na sztucznym boisku, więc mecz powinien się odbyć.
Największym wydarzeniem tego sezonu w Gąbinie był oczywiście pojedynek z Polonią Warszawa, który zakończył się zwycięstwem Błękitnych 1:0. Był to ogromny wysiłek organizacyjny i sukces sportowy.
– Przez dwa tygodnie przygotowywaliśmy się do tego spotkania. Na szczęście nie byliśmy sami, pomógł nam burmistrz Jadczak i wielu ludzi dobrej woli. Efekt był bardzo dobry – cieszył się prezes i trener Ledzion.

Mazur Gostynin

Patrząc na tabelę IV ligi, to w Gostyninie kibice nie mogą mieć dobrych nastrojów. – Powodem kiepskiej rundy jest fakt, że za mało trenowaliśmy przed rozgrywkami – tłumaczy trener Waldemar Figurski.
– Wśród nas jest spora grupa studentów, którzy więcej czasu muszą poświęcać na naukę. Jeśli do tego dodać kontuzje i pewnie brak motywacji, to efekt jest, jaki jest. Potencjał w zespole jest, ale brakowało nam szczęścia. Mamy także problem z młodzieżowcami. U nas nie ma juniorów, to i nie mamy młodzieżowców. Poza tym widać, że młodzi nie bardzo garną się do treningów. W Gostyninie piłka jest amatorska, zawodnicy grają bez żadnych gratyfikacji finansowych, może to jest powód, że chętnych nie ma zbyt wielu.
Piłkarze mają roztrenowanie do 20 grudnia, trenują w tym czasie dwa razy w tygodniu. Od stycznia ruszają z przygotowaniami. – Nie poddaję się, wiem jakie są przyczyny gorszych występów, wiem, gdzie szukać przyczyn słabszego sezonu – zapewnia trener. – Mam nadzieję, że moi zawodnicy też wiedzą, że trzeba bardziej entuzjastycznie podchodzić do treningów, można więcej czasu spędzać na boisku i nadrobić dystans.

Amator Maszewo

Od poniedziałku zespół Amatora Maszewo rozpoczął urlopy, zawodnicy na treningi wracają 8 stycznia. Oczywiście to nie oznacza, że przez ten czas nic nie robią. Zaplanowane są regularne spotkania, podczas których będą podtrzymywać formę. Bo mimo ostatniego miejsca w tabeli nie zamierzają się poddawać, chcą walczyć. Szansy na utrzymanie się w IV lidze praktycznie nie ma, ale jest możliwość budowania zespołu. – Drużyna miała sporo pechowo rozstrzygniętych spotkań w tej rundzie – mówi kierownik zespołu Marek Muszyński. – Często przegrywaliśmy jedną bramką, a już najtrudniej jest wspominać mecz z Ostrovią Ostrów, który wygrywaliśmy 3:1, a zakończył się remisem 3:3.
Jednym z powodów porażek był brak dobrego bramkarza. – Jesteśmy w trakcie rozmów z zawodnikiem, który prawdopodobnie dołączy do drużyny, ale będzie to raczej jedyne wzmocnienie – dodaje Muszyński.
– Nikt nie zgłosił, że chce odejść z zespołu i to dla nas jest również bardzo ważne. Powodem kiepskiej sytuacji jest również brak stabilizacji finansowej klubu, o której mówią nie tylko przedstawiciele Amatora Maszewo. A jeśli brakuje pieniędzy, to i zawodnicy nie zawsze chętnie wiążą się z klubem, którego przyszłości nie da się przewidzieć.
Zupełnie inaczej wygląda to w Warszawie, gdzie młodych, garnących się do sportu ludzi jest znacznie więcej. Najlepszym z nich kluby oferują miejsca w internatach, stypendia, ekwiwalenty, delegacje, czego nie ma u nas. – Dlatego trzeba szanować zawodników za to, że chcą w tej sytuacji trenować, grać, poświęcać swój czas dla pasji, która nie przynosi żadnych finansowych korzyści. Dobrze, że nie wszyscy patrzą tylko na pieniądze, liczą się również inne sprawy – kończy rozmowę Muszyński.    Jol.
fot. G. Szkopek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości