Ulica Kwiatka 18A i 18B to jedna działka i dwa kamienice. Przez 50 lat mieszkańcy obu domów korzystali ze wspólnego wjazdu, chodzili formalnie podzieloną na dwie części działką i w miarę zgodnie koegzystowali. Do czasu. Właściciel domu oznaczonego numerem 18A, reprezentowany przez swego pełnomocnika, zdecydował, że wjazd na swoją działkę zagrodzi bramą i płotem. Tym samym odetnie dojazd do domu 18B, w którym mieszkają trzy obłożnie chore osoby. Brama będzie niebawem, płot już powstaje.Płot, mur, brama, miedza - nieważne określenie, ważny cel. Ma dzielić. Bo tak będzie sprawiedliwie. Dwa domy od dawna mają wspólny wjazd od ul. Kwiatka (choć nie było tak zawsze). Wcześniej kto chciał podjechać na podwórze domu 18B, jechał działką należącą do właściciela posesji 18A. Wreszcie miarka się przebrała. Teść właściciela posesji nr 18A, który jest jego pełnomocnikiem, wystosował do właściciela posesji (zamieszkują ją cztery rodziny) pismo o "wszczęciu robót ogrodzeniowych mojej posesji przy ul. Kwiatka 18A w Płocku". Nowe ogrodzenie ma zostać umiejscowione w ten sposób, że oddzieli wjazd na posesję 18A od sąsiadującej z nią kamienicy 18B. W ten sposób dosłownie odetnie od świata jej mieszkańców. Zostanie tylko wejście przez kamienicę, zazwyczaj zamknięte, co ma zapobiec wchodzeniu na podwórko tzw. elementu (którego przecież przy tej ulicy nie brakuje): - W wydziale architektury i nadzorze budowlanym wyjaśniono mi, że wjazd na obie posesje nosi znamiona zasiedzenia. Ułożenie na wjeździe i w podwórzu trelinki (rodzaj chodnika), co zostało zrobione za nasze pieniądze i widnieje na naszej hipotece oraz wieloletnie użytkowanie stwarza sytuację, w której nie można zabronić nam wjazdu na posesję - tłumaczy syn Stanisława C., który jest właścicielem domu nr 18B. - Wjazd jest nam potrzebny dosłownie kilka razy do roku: dla karetki, straży pożarnej czy tym podobnych sytuacji. Jeżeli chce mieć bramę, możemy nawet płacić za przejazd, ale po co ten dzielący podwórze płot? - zastanawia się nasz rozmówca. Informacja o przebudowie płotu przyszła podobno nagle i niespodziewanie. Na skierowanie sprawy na drogę sądową nie było czasu. Budowany płot z siatki ewidentnie odetnie dojazd do posesji nr 18B. Ojciec właściciela posesji podaje argumenty za decyzją syna: - Sąsiad wynajmował pomieszczenia, wszyscy dojeżdżali za darmo, nikt nie zapytał, ile zapłacić za dojazd. Często samochody blokowały wyjazd. A przecież za tę działkę płaci się podatki. Przejazd można zrobić z drugiej strony - wskazuje na zagrodzoną i zagraconą działkę należącą do Skarbu Państwa, usytuowaną obok domu Stanisława C., stykającą się z ulicą Sienkiewicza. Wymiany zdań między zaangażowanymi w spór mężczyznami momentami przestaje być spokojna: - Pan chce udry na udry, niech będzie udry na udry - komentuje pełnomocnik właściciela. Zamierza skrupulatnie wykonywać polecenie zięcia, aby zgodnie z prawem odgrodzić działkę: - Przejazd można swobodnie zrobić od ul. Sienkiewicza - przekonuje. - Mam już zgodę na budowę płotu. Spadkobierca działki może ją tak zagrodzić, jak jest zapisane w papierach. Brama będzie po to, żeby nikt nie wchodził i nie śmiecił. Panie C. - kontynuuje pełnomocnik. - chcę pana poinformować w obecności tej pani z "Tygodnika", że jeżeli w tym garażu jest samochód pana siostry, proszę go zabrać, bo jak będzie zagrodzone, to już pan nie wyjedzie - oświadcza kategorycznie. - A pan w dalszym ciągu uważa, że będzie pan podpięty pod moją instalację energetyczną? - ripostuje pytaniem syn C. Mężczyzna nie pozostaje mu dłużny: - O tym decyduje Zakład Energetyczny, nie pan. - Instalacja założona jest bezprawnie - nie ustaje w swych racjach C. - Nie wydawaliśmy na to zgody. Konwersacja momentami nosi znamiona gwałtownej, choć nie agresywnej. Przypomina merytoryczny spór o to "co je moje"... C. nie rozumie, skąd wzięła się nagła decyzja kolejnego spadkobiercy sąsiedniej działki o jej dokładnym odgrodzeniu. Na pismo datowane na 5 sierpnia odpowiedział pismem, że nie wyraża zgody na przebudowę ogrodzenia. Skądinąd wiadomo, że na swojej działce można zbudować wszystko, na co tylko pozwala twórcza wyobraźnia. Z tego powodu C. będą musieli założyć domofon do swojej kamienicy. Ale do jej mieszkańców i tak nie dojedzie karetka ani śmieciarka: - Może brać pieniądze za przejazd, ale nie może zagrodzić - utrzymuje C. W Urzędzie Miasta dowiedzieliśmy się, że właściciel posesji przy ul. Kwiatka może ją ogrodzić, ponieważ pozwala na to plan zagospodarowania przestrzennego: - W myśl przepisów prawa budowlanego posesję może grodzić bez zgłaszania tego faktu do urzędu. W opisanej sytuacji właścicielel domu nr 18B musi tylko postarać się o zgodę konserwatora zabytków na wstawienie bramy. W omawianym przypadku rodziny C. nie dotyczy coś takiego, jak prawo zasiedzenia, ponieważ tego typu formalności należy załatwiać wcześniej. Prawnie mówi się tu o ustanowieniu służebności, co umożliwia korzystanie z przejazdu przez działkę sąsiada. Niestety, "pies" jest już pogrzebany. Tego rodzaju formalności załatwia się wcześniej. Chociażby dlatego, aby w razie ewentualnego konfliktu posiadać dokument, który potwierdza prawo do korzystania ze wspólnej drogi przejazdowej. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze