Reklama

Droga osiedlowa została zamieniona w drogę dla ciężarówek. Mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość

18/07/2021 12:56

Kiedy przed wieloma laty budowali się w Woli Łąckiej, mieli nadzieję na spokój i ciszę. Przed czterema laty na końcu jednej z dróg osiedlowych rozpoczęła działalność firma transportowa. Dojazd do firmy jest po drodze nieutwardzonej, a wiadomo, jak w zderzeniu z ciężkimi samochodami przewożącymi kontenery wygląda taka trasa. Robi się nieprzejezdna. Trudno się dziwić, że mieszkańcy protestują, piszą petycje do władz gminy, niestety bez efektu.

Z tej bezsilności skierowali się z prośbą o pomoc do redakcji Tygodnika Płockiego. – Nasza droga nie jest utwardzona, dlatego za każdym razem, gdy przejedzie taki tir, jest hałas i kurz. Nie można otwierać okna. Pojazdy dojeżdżają do zajezdni, tam na placu parkują, są ładowane i odjeżdżają – opisuje dolegliwości z powodu takiego sąsiedztwa jedna z mieszkanek.
I dodaje: – Mieszkam przy tej drodze od 20 lat, firma powstała jakieś cztery lata temu. Nie mieliśmy wpływu na to, że ktoś tu obrał sobie siedzibę. Działki wzdłuż drogi są usługowo – mieszkalne i ludzie mają tu swoje firmy. Jest tu między innymi warsztat samochodowy, betoniarnia, ale do żadnego z domów nie dojeżdża codziennie kilka lub nawet kilkanaście tirów z przyczepami. W czasie deszczów, głównie wiosną i jesienią, ale teraz także, są tu doły i błoto, nie da się przejść suchą stopą. Co prawda od czasu do czasu doły są zasypywane, ale to nic nie daje, bo pojazdy jeżdżą szybko i są ciężkie. Nie wiem, czy sprawę rozwiązałoby postawienie znaku ograniczenia prędkości, prędzej ograniczenia tonażu.
Poprosiliśmy właścicielkę firmy o wyjaśnienia. – Jesteśmy w Woli Łąckiej od kilku lat, według nas nasze stosunki sąsiedzkie są dobre, z niektórymi sąsiadami współpracujemy, jest jeden nowy sąsiad i z nim się nie znamy. Za nawierzchnię drogi odpowiedzialna jest gmina, a nie jej mieszkańcy, wielokrotnie na moją prośbę droga była poprawiana, utwardzana zarówno po deszczach, jak i śniegu w sezonie zimowym, również na moją prośbę wycinane są krzaki. Nasze samochody nie jeżdżą cały tydzień i nie po kilkanaście tylko wyjeżdżają w poniedziałek i pojedyncze we wtorek, a wracają piątek – sobota. Nie są to kontenery, a plandeki lub chłodnie, mamy transport międzynarodowy i nie jeździmy po kraju – tłumaczy Izabela Różycka.

Więcej o sprawie w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.

Reklama

Jol.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości