Reklama

Dożynki

06/09/2011 10:02
Przyroda jest dynamiczna. Nie ma roku, aby rośliny wyglądały tak samo. Mój sąsiad od paru lat uprawia rzepak, i co roku jest inny. Nawet lubimy sobie powspominać – np. ten ogromny, który dorównywał mi wzrostem. Ludzie też są częścią przyrody, dlatego dynamiczne są nasze zwyczaje i obrzędy. Niekiedy wydaje się, że to samo z rzadka jest takie samo. Pamiętam jeszcze dożynki z czasów PRL-u i starą pieśń dożynkową im towarzyszącą:
Plon niesiemy plon,
W gospodarza dom,
Aby dobrze plonowało
Po sto korcy z kopy dało.

Wydawała mi się pieśnią napisaną przez ideologów komunistycznych. A wynikało to z tego, iż gospodarzami dożynek w tamtych czasach byli zwykle przedstawiciele władz i choćby przez to nabierały bardzo politycznego charakteru. Na ówczesnych dożynkach (było to nowością), zaczęli pojawiać się też mieszkańcy miast, gdyż zabawa ta miała na celu cementować przyjaźń robotniczo-chłopską. Miała też pokazać jak dobrze się dzieje na wsi, jak przyjęty kierunek polityki rolnej przynosi nam spokój i dostatek. Alternatywą dla tych dożynek były dożynki parafialne. Trudno udawać, że były apolityczne. Jednak ich charakter, z definicji bardziej religijny, powodował, iż bardziej były bliskie dożynkom z XVI wieku, które organizował właściciel ziemski w podzięce za pracę żniwiarzy i za zebrany plon. Od kiedy jednak organizowano dożynki symbol ich był ten sam, tj. chleb. Poniższa receptura na chleb pochodzi z Gądecza, gdzie można w gospodarstwie agroturystycznym „Kromeczka” nie tylko taki chleb skosztować (tamtejszy chleb będzie lepszy, bo na zakwasie i z pieca chlebowego), ale też uczestniczyć w jego wypieku.

Chleb Gądecki wg Urszuli Mele
(tę recepturę Pani Urszula dostosowała do warunków domowych tj. piekarnika i braku zakwasu)

Skład:

0, 75 kg mąki żytniej;
0,25 kg mąki pszennej;
0,5 l ciepłej wody;
1 łyżeczka soli;
0,5 łyżeczki kminku;
1 dag drożdży.

Wykonanie:
W odpowiednio dużej misce należy wymieszać oba rodzaje mąki. W mące robimy dołek i wkruszamy do niego drożdże. Następnie wlewamy do niego 150 ml letniej wody i oprószamy mąką. Misę z zaczynem przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. pół godziny. Po tym czasie dolewamy resztę wody, dosypujemy sól, kminek i wyrabiamy elastyczne ciasto (jakby zbyt mocno się lepiło do dłoni podsypujemy mąką pszenną). Tak wyrobione ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce, przykryte lnianą ściereczką do czasu aż wyrośnie tj. na ok. godzinę. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do temp. 250 st. C. Wyrośnięte ciasto jeszcze raz wyrabiamy i przekładamy do wysmarowanej tłuszczem formy keksowej. Wstawiamy do piekarnika, po 10 minutach redukujemy temperaturę pieczenia do 150 st. C i pieczemy jeszcze przez godzinę. Pod koniec pieczenia można wierzch chleba posmarować mlekiem, dzięki temu zyska na urodzie.

Na przestrzeni wieków zmieniała się postać chleba. Początkowo były to twarde placki pozbawione spulchniaczy. Później (podobno za sprawą Egipcjan), pojawiło się pieczywo na zakwasie, po nim drożdżowe. Choć mimo, iż było lżejsze i pulchniejsze nie zyskało od razu wielu entuzjastów. Uważano, że „powietrza wiele zachowa, przeto wiele też w ciele wietrzności czyni”. Obecnie do pieczywa używa się często bardziej wyrafinowanych chemicznie środków spulchniających. W efekcie czego jest nadzwyczaj delikatne i można rzec „sama chemia, ale pycha”.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości