Reklama

Dom, w którym dzieją się niezwykłe sprawy - Specjalny Ośrodek Wychowawczy w Mocarzewie koło Gąbina

Kiedy ma się prawdziwych przyjaciół, można zrobić wiele, a często dokonać rzeczy niemożliwych. To, jak wielka moc drzemie w przyjaźni, widać było w ostatni weekend w Mocarzewie. Kilkudziesięciu wolontariuszy z ORLEN S.A., ORLEN Laboratorium i Fundacji ORLEN odwiedziło dzieci ze Specjalnego Ośrodka Wychowawczego w Mocarzewie. Przywieźli moc uśmiechów, radości i pomysłów na wspólne spędzenie czasu. Były warsztaty robienia mydełek, czas na gry, zabawy. Pełną parą ruszył oblegany kącik fryzjersko-kosmetyczny. Był to też czas spektakularnej odmiany dwóch sypialni w placówce.

Działający od kilkudziesięciu lat w Mocarzewie Ośrodek jest częścią prowadzonego przez Siostry Zmartwychwstanki (Zgromadzenie Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego) Zespołu Szkół i Placówek Specjalnych. W Zespole prowadzone jest Przedszkole Specjalne, Szkoła Podstawowa Specjalna, Szkoła Przysposabiająca do Pracy i Ośrodek Rewalidacyjno-Wychowawczy. Prowadzone jest wczesne wspomaganie. W szkołach wchodzących w skład Zespołu uczą się dzieci i młodzież z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim, umiarkowanym, znacznym i głębokim. W Ośrodku mieszka 80 wychowanków od 5. do 25. roku życia. Dodatkowo w zajęciach prowadzonych w placówkach Zespołu Szkół uczestniczy 32 dzieci.

– Są z nami dzieci, które ukończyły 25 lat. Dzieci, które nie mają już nikogo. Rodzice już nie żyją albo są tak schorowani, że nie mogą się nimi zająć. Nie wyobrażamy sobie życia bez nich, a dzieci życia bez nas. Nasi Mocarze są z nami przez kilkanaście lat. Stąd też pomysł trwającej właśnie budowy domu dla naszych dzieci po 25. roku życia, które nie mają się gdzie podziać. W miejscu, które znają, w którym czują się dobrze. I w którym będą mogli żyć, mieszkać, rozwijać się według potrzeb, które znamy – przedstawia szczegóły dotyczące prowadzonej działalności siostra Elwira Szwarc, która w Mocarzewie jest od 17 lat. Mówiąc o budowie Domu, siostra Elwira dodaje, że tak naprawdę siostry porwały się na szalone dzieło.

Reklama

– Tak po ludzku niemożliwe do zrealizowania ze względu na koszty sięgające kilkudziesięciu milionów złotych. Ponad 20 milionów złotych to kwota, którą ciężko nam sobie było wyobrazić, a co dopiero mieć na koncie. Jednak wierzyłyśmy, że moc naszych Mocarzy, ich potrzeby i dobro poruszą tysiące ludzkich serc i uda się – wspomina początki budowy Domu siostra Elwira.

Obecnie inwestycja – nazywana Domem Mocarzy – jest na etapie przygotowywania do wyposażania pomieszczeń. Ośrodek ma być gotowy do przyjęcia 92 osób (lista jest już zamknięta, istnieje lista rezerwowa – przyp. red.). Budynek ma ponad 5 tys. metrów kwadratowych powierzchni. Szacowana na ponad 23 miliony złotych inwestycja rozpoczęła się w 2019 roku. Ma być gotowa na przyjęcie mieszkańców w 2025 roku. 

Reklama

 

MOCarne Malowanie

Mocarzom z Mocarzewa nie brakuje przyjaciół, którzy chętnie ich odwiedzają. Najnowsza misja to MOCarne Malowanie, która ruszyła w piątek, 5 kwietnia. W ruch poszły młotki, pędzle, wkrętarki. Wszystko po to, by ośmiu chłopców cieszyło się ze swoich nowiuteńkich pokojów. Taki cel postawiła przed sobą wyjątkowa drużyna wyspecjalizowana w pomaganiu – wolontariusze ORLENU. Wizyta w Mocarzewie to jedna z wielu ich akcji, podczas których – w ramach wolontariatu pracowniczego, w wolnym czasie – pomagają z potrzeby serca swoim małym przyjaciołom.

Reklama

– Nasza kilkuletnia znajomość z dziećmi, z siostrami, z tym miejscem zbudowała tak silną więź, że wracamy tu tak często, jak tylko się da. Zamysł tej akurat akcji był w moim sercu od dawna. Chciałam nie tylko jeszcze szerzej pokazać, że jest takie miejsce, w którym dzieje się wiele dobra, ale także fizycznie coś zrobić dla dzieci. Dołączyła grupa wspaniałych ludzi i działamy. Wsparły nas związki zawodowe działające w grupie kapitałowej ORLEN: „Solidarność” i Związek Ruchu Ciągłego, Fundacja ORLEN – opowiada o szczegółach akcji Małgorzata Zielińska-Kowalewska, pomysłodawczyni i koordynatorka akcji MOCarne Malowanie, pracownik ORLEN Laboratorium.

 

Reklama

My malujemy ściany, a my… paznokcie

Udało się zebrać grupę ludzi o wielkich sercach, zgromadzić potrzebne fundusze. Swoją pomocową cegiełkę dołożyły osoby prywatne. Ktoś użyczył samochód, ktoś przywiózł napoje. Firma reklamowa Cameleon pomogła w wydrukowaniu imion dzieci na specjalnie przygotowanych koszulkach. Dołączyła zaprzyjaźniona z placówką firma BUDROX, która przygotowała projekty remontowanych pokojów i położyła tapety w sypialniach chłopców (firma pomogła remontować już wcześniej pokoje dla dzieci). Resztą zajęli się wolontariusze z ORLENU. Część zadbała o wymianę elektryki, położenie podłóg, malowanie ścian i skręcanie nowych mebli. Część w kąciku beauty zajęła się przygotowywaniem nowych fryzur, tworzeniem kolorowych tatuaży, makijaży i malowaniem niepowtarzalnych wzorków na paznokciach. Były także warsztaty mydlarskie.

Adam Mańko, pracownik działu energetycznego ORLEN, jeden z 23 wolontariuszy, którzy odwiedzili dzieci, przyznaje, że jest wielka radość, kiedy udaje się pomagać. W działalność charytatywną zaangażowany jest od lat (organizuje m.in. turnieje charytatywne).

Reklama

– To trzeci projekt realizowany wspólnie z Małgosią. Jest moc, a przede wszystkim radość. I chęć do dalszego działania. W planach mamy oczywiście kolejny pomysł. Myślę, że uda nam się go sfinalizować jesienią. Mogę tylko zdradzić, że będzie sportowo i rekreacyjnie.

W gronie działających w Mocarzewie wolontariuszy była Angelika Niedziółka, koordynator Programu Wolontariatu Pracowniczego w Fundacji ORLEN.

– Niezwykłe miejsce, które jest prawdziwym domem dla dzieci, z rodzinną atmosferą. Cieszę się, że tu jestem, że tu doświadczam atmosfery tego miejsca, o którym oglądałam wcześniej reportaż. Z pewnością będę chciała tu jeszcze wrócić, bo pozostaje ciepłe uczucie i iskra, która powoduje, że chce się tu wrócić – dzieli się swoimi odczuciami Angelika Niedziółka. 

Reklama

Opowiadając o wyjątkowym weekendzie i cudownych osobach, które kolejny raz odwiedziły ich dom, siostra Elwira Szwarc nie kryła radości i wzruszenia.

Polubili nas, pokochali, często bywają u nas przy różnych okazjach. Tym razem jest to ogromna akcja, w którą zaangażowało się kilkadziesiąt osób, dając nam coś niezwykle ważnego – swój czas, pracę, ofiarność. A przy tym pozyskali tyle funduszy, żeby urządzić pokoje i przygotować naszym chłopcom cudowne sypialnie. To potężne przedsięwzięcie. My nie możemy sobie pozwolić na tak duży remont z wymianą podłóg, mebli. To, co się zadziało, to dla nas ogromna pomoc. I ta wielka troska, aby nasze dzieci mieszkały w prawdziwie domowych warunkach, jest czymś niezwykłym i ważnym. Bo dla naszych dzieci ten Ośrodek jest drugim domem, a dla niektórych – jedynym – opowiada s. Elwira.

Reklama

 

Elwirka, nie martw się

Opowiadając o dzieciach, siostra Elwira podkreśla, że jest to miejsce, w którym każdy uczy się od każdego.

– Nasze dzieci mają niepowtarzalne moce, które wyrażają się w pięknym, mocarnym uśmiechu. Niesamowitej wrażliwości. To jest piękne i tego od naszych dzieci uczymy się na co dzień. To nie jest tak, że my tylko dajemy coś od siebie. Owszem dajemy, ale jeszcze więcej otrzymujemy. Niesamowita jest ogromna wrażliwość dzieci. Dostrzegają, że mamy gorszy dzień. Wtedy podchodzą, poklepią po ramieniu i mówią: „Elwirko, nie martw się, wszystko będzie dobrze”. Dzielą się z nami bogatym światem swoich uczuć – przybliża codzienność placówki siostra Elwira.

Reklama

Wspólne bycie to drobne, ale niesamowicie ważne zdobywanie kolejnych umiejętności. Jak mówią siostry, większość z dzieci nie nauczy się liczyć, pisać, czytać. Ale potrafią obdarować pięknym uśmiechem, przytulić, uczą się drobnych, codziennych czynności. Sukcesem jest to, że potrafią się same ubrać, uczesać, umyć zęby. Niektóre dziewczyny świetnie posługują się żelazkiem. Chodzą na warsztaty, podczas których rozwijają swoje umiejętności manualne, tworząc piękne, artystyczne rzeczy. Dla dzieci prowadzona jest alpakoterapia, dogoterapia, hipoterapia, 

 

Reklama

Dlaczego Mocarze?

O tym, skąd wzięło się określenie – Mocarze, siostry piszą na swojej stronie internetowej.

– Codziennie na nich patrzymy, będąc pod wrażeniem tego, jak z pogodą ducha, uśmiechem, drobnymi gestem pokazują nam, że ciało może być czasem słabe, z niedoskonałościami. Ich duch jest wiecznie żywy, zdolny przełamywać ograniczenia ciała w komunikacji, trosce o innych, zarażając optymizmem. Każdy z naszych Mocarzy ma swoją moc – czuły uśmiech, gest dobroci, słowo, które trafia w najgłębszą potrzebę. I codziennie czujemy się tak, jakby to oni, nasi Mocarze, opiekowali się nami – można przeczytać piękne wyjaśnienie na stronie Domu Mocarzy.

Reklama

A dalej poruszające słowa:

– Każdego z naszych Mocarzy kochamy najmocniej jak to możliwe. Każdy jest inny, każdy komunikuje się z nami na swój mocarny sposób. Każdy z nich jest niepełnosprawny, ale nie jest to dla nich przeszkoda w okazywaniu nam miłości. Takiej mocarnej. Oni świadczą nam o miłości. O tym, że świat jest piękny, mimo trudności i niedoskonałości. I tym chcemy się z Tobą dzielić – przekazują przesłanie swojej działalności w Mocarzewie siostry Zmartwychwstanki.

 

 

Fot. T. Radwańska-Justyńska

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/04/2024 13:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości