Reklama

Doczekaliśmy się hali

10/11/2010 16:31
Oficjalnego otwarcia nie będzie. Nie będzie szpaleru dzieci z kwiatami i ważnych ludzi z nożyczkami w ręku. Pewnie nie będzie też szarfy na otwarcie hali sportowo-widowiskowej, obiektu, na który płocczanie czekają od lat siedemdziesiątych. W 1976 roku, tuż przed ogólnopolskimi dożynkami, podjęta została decyzja o zasypaniu fundamentów na dzisiejszym Placu Celebry. Właśnie tam, w sąsiedztwie stadionu, który oddany został w 1973 roku, miała powstać wielka hala widowiskowo-sportowa. Uroczystości dożynkowe nie mogły odbyć się przy placu budowy i w ten sposób przez kolejne 30 lat wszyscy czekali na powstanie tak bardzo potrzebnego obiektu.
Krótko przypomnijmy tylko, że na początku 2009 roku rozstrzygnięty został kolejny przetarg, zaś w kwietniu podpisano umowę z Vectrą SA, wykonawcą inwestycji. Całość miała być zakończona 15 października, ale z powodu srogiej zimy i koniecznych przestojów na budowie ten termin został przesunięty na 10 listopada i bezwzględnie musi zostać dotrzymany.
Musi, bo zamiast oficjalnego otwarcia przygotowane zostały dwie wielkie i ważne imprezy. Jak nas poinformowała Magdalena Grodecka, rzecznik prezydenta miasta Płocka, sezon kulturalny otworzy 13 listopada superkoncert Jeana Michela Jarre’a, zaś sezon sportowy – najważniejszy mecz piłki ręcznej tej rundy superligi Wisła Płock – Vive Kielce, który rozegrany zostanie w środę 17 listopada. I choć te dwa terminy w żaden sposób nie mogą zostać odroczone czy przesunięte, to prawdopodobnie do końca będzie trzeba rozwiązywać problemy związane z imprezami i dotrzymywaniem terminów.
Dlaczego? A dlatego, że to ogromna i trudna inwestycja, oczekiwana przez płocczan, którzy przez ponad 18 miesięcy śledzili postępy robót na placu budowy. Po podpisaniu umowy początkowo wszystko przebiegało bez przeszkód. Mowa była nawet, że inwestycja zostanie zakończona wcześniej, niż wynikało to z harmonogramu. Płocczanie uważnie przyglądali się budowie, a przy okazji wymyślali kolejne plotki, w których rzadko tkwiło ziarno prawdy.
Trudno przypominać tu wszystkie wieści, które docierały do mieszkańców miasta. Napiszmy więc tylko o tych najgłośniejszych. Kiedy budynek osiągnął stan zamknięty, gruchnęła wieść, że hala jest zbyt niska, by rozgrywać w niej mecze siatkówki na poziomie międzynarodowym. Nie pomogły tłumaczenia, do dziś niektórzy martwią się, że nie doczekają się spotkań międzypaństwowych, choć wiadomo, że na razie nikt na świcie nie gra tak wysoko, by sufit hali ograniczał jego umiejętności.
Plotki powstawały i były dementowane. Im bliżej końca inwestycji, tym było ich coraz więcej. Wykonawca miał ogłosić upadłość i zwolnić większość pracowników, a pozostałym nie zapłacić z powodu problemów finansowych. Głośno było o tym, że reling wokół dachu hali pękał, a schody były zbyt wąskie, podobnie jak krzesełka, z których widzowie mogli spadać, bo widownia jest wyjątkowo stroma. Mówiło się także o tym, że kibice siedzący na najwyższych miejscach po przeciwnej stronie hali nie będą się widzieć. To ostatnie jest akurat prawdą, ale pozostaje pytanie, po co w czasie imprezy mają się widzieć.
Kiedy do koncertu zostało kilka dni, ogłoszono, że atestowana, certyfikowana wykładzina na boisku zostanie całkowicie zniszczona po ustawieniu na niej krzesełek, a potem wpuszczeniu widzów, zwłaszcza pań w butach na szpilkach, a podłoga musi się zawalić po tym, jak technicy Jarre’a ustawią na czterech nogach ważącą kilkadziesiąt ton scenę. Do tego na pewno muzyka wprawi w drgania elementy hali, co spowoduje jej zawalenie się. Słowem, ostatnie dni to jedno wielkie pasmo kłopotów.
Problem ze sceną rzeczywiście był, ale został możliwie szybko rozwiązany. Dr inż. Krzysztof Kamiński zaprojektował specjalne podkładki pod nogi sceny, które powinny zagwarantować, że podłoga się nie zawali. Na to zostaną położone specjalne, na tyle grube płyty, by nie dopuściły do zniszczenia nawierzchni. Wszystko więc wskazuje na to, że w piątek, 12 listopada, do hali wejdą technicy Jarre’a od rozstawiania sprzętu, a ostatnie elementy sceny wyjadą o godz. 4.00 nad ranem w niedzielę na następny koncert. Potem do hali wejdą piłkarze ręczni, by odbyć kilka treningów przed ważnym meczem. Nic nie wskazuje na to, by w tym harmonogramie mogły wystąpić jakieś zakłócenia. Nie można jednak zapominać, że to ogromny obiekt i nie da się wszystkiego przewidzieć.
W ostatnich dniach przed 10 listopada w sztabach było raczej spokojnie. Owszem, odbywały się spotkania i narady, ale, jak mówiono, ustalane były ostatnie szczegóły. Przy tak wielkim obiekcie zawsze znajdą się niedoróbki, które jeszcze tygodniami będą usuwane. Najistotniejsze jest to, by zgodnie z zapowiedziami 10 listopada hala została oddana do użytku.
Przedtem najważniejszą datą był 15 października. – To moment, kiedy wykonawca na piśmie i wpisem do dziennika budowy zawiadamia zamawiającego o przygotowaniu obiektu do odbiorów technicznych – mówił wcześniej Leszek Marcinkiewicz, inspektor nadzoru budowy hali, dodając, że przynajmniej formalnie wykonawca powinien w tym momencie opuścić plac budowy. Ten termin połowicznie został dotrzymany. Zgodnie z przyjętym harmonogramem 14 października wysłany został wniosek do Państwowej Straży Pożarnej o rozpoczęcie procedur odbiorowych, ale wykonawca nie opuścił placu budowy. Termin zakończenia prac strażaków został zaplanowany na 28 października. Niestety, okazało się, że zakres robót jest ogromny, nie wszystko działa jak należy i strażacy powinni opuścić plac budowy 6 listopada do godz. 15.30. Do momentu zamknięcia tego numeru nie wiedzieliśmy, czy ten termin został dotrzymany. Jeśli nie, to i tak budowlańcy, a potem strażacy mieli jeszcze kilka dni do zakończenia odbioru, a potem oddania obiektu do użytku. No chyba, że któraś z plotek zawierała więcej niż ziarno prawdy. Cały czas po 15 października na placu budowy wykonywane były prace wykończeniowe, ale nic, co pozostało do zrobienia, nie limitowało odbiorów technicznych. A trzeba przecież wspomnieć, że to obiekt, jaki w Płocku jeszcze nie powstawał.
Zdaniem fachowców jest to najpiękniejsza i najnowocześniejsza hala sportowa w Europie, w jakiej rozgrywane będą mecze piłki ręcznej. Nawierzchnia boiska jest takiej klasy, że mogą być tam rozgrywane, z wyjątkiem spotkań NBA, wszystkie mecze rangi mistrzostw świata. Na 10 listopada mają zostać oddane do użytku wszystkie instalacje, bo bez nich hala nie będzie mogła działać, drogi dojazdowe i tereny wokół oraz te pomieszczenia, bez których nie mógłby odbyć się koncert i mecz piłki ręcznej. Na pewno w stanie surowym pozostaną powierzchnie komercyjne, a tych w obiekcie jest sporo. Na zagospodarowanie się w hali będzie musiała poczekać administracja. Pomieszczenia dla dyrekcji i pracowników zostaną oddane do użytku dopiero 6 grudnia. Trochę potrwa, zanim zostaną wyposażone dodatkowe sale sportowe, przeznaczone dla zawodników sportów walki i sportów rakietkowych. Najprawdopodobniej dopiero w przyszłym roku ruszą pełną parą sale restauracyjne i konferencyjne.
Jak nas poinformował Krzysztof Krakowski, dyrektor Centrum Widowiskowo – Sportowego, bo tak nazywa się firma zarządzająca Orlen Areną, po przejęciu obiektu najważniejsze będzie zapełnienie imprezami kalendarza. – Wszystkie plany na przyszły rok są oczywiście limitowane rozgrywkami piłki ręcznej. Finalizujemy umowę o organizację koncertu Australian Pink Floyd, który odbędzie się 23 stycznia. Prowadzone są rozmowy, by w styczniu lub w lutym odbył się koncert muzyki klasycznej. Nie ukrywam, że chcielibyśmy zobaczyć i usłyszeć, jak w hali zabrzmi muzyka symfoniczna. Na kolejne miesiące są już wstępne plany, ale dopiero prowadzimy rozmowy i nie chciałbym wszystkiego zdradzać. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku spotkamy się w hali na dużej imprezie międzynarodowej z miłośnikami sportów walki, ale Sylwestra zorganizujemy dopiero za rok.
13, a potem 17 listopada hala powita płocczan, którzy będą mogli podziwiać ją w pełnej krasie podczas dwóch ważnych imprez: koncertu i meczu piłki ręcznej. Widzowie będą oglądać widowisko, a ich obecność w obiekcie śledzić będzie 108 zainstalowanych wewnątrz cyfrowych kamer, które będą monitorować ich pobyt od chwili wejścia do opuszczenia budynku.
Mamy nadzieję, że nowy, piękny, inteligentny obiekt szybko wpisze się w krajobraz miasta, a płocczanie przyzwyczają się, że trzeba odwiedzać to miejsce przynajmniej kilka razy do roku. Na razie nie ma co martwić się o frekwencję. Niemal wszystkie bilety na koncert Jeana Michela Jarre’a i mecz Wisła – Vive zostały sprzedane. Jak będzie później, zobaczymy, na pewno szybko się przekonamy, czy wyczekiwany obiekt był najbardziej potrzebną inwestycją w mieście.
Jola Marciniak
jola.marciniak@tp.com.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości