Reklama

DJ Andrew vs. DJ Cactus z Płocka - „3 – 2 – 1” , czyli m

21/03/2002 13:29
Powyższy tytuł to nie tylko końcowe odliczanie dla nowego boomu muzyki dyskotekowej, która narodziła się w Płocku, ale przede wszystkim tytuł pierwszej płyty z muzyką rodem z zachodniej Europy, ale rodowodem z naszego grodu.Autorami nowego krążka, który jest już w ostatnim etapie tworzenia, są znani z płockich rozgłośni oraz dyskotek: Andrzej Smolczewski – DJ Andrew oraz Krystian Kuźniewski – DJ Cactus. O tym jak doszło do powstania tego słynnego już duetu DJ-ów oraz planach związanych z planowanym wydaniem płyty, „TP” rozmawia z Andrzejem Smolczewskim, dyplomowanym prezenterem dyskotekowym, radiowym i telewizyjnym. - Kiedy po raz pierwszy odkryłeś u siebie talent radiowca? - Stało się to jeszcze w szkole podstawowej, kiedy byliśmy na wycieczce w Katolickim Radiu Płock (obecnie PLUS). Braliśmy udział w bardzo popularnym programie Wiktora Dąbkowskiego „Top Smok”. Wtedy po raz pierwszy zapowiedziałem na antenie radiowej utwór muzyczny. Dzięki przychylności Wiktora miałem później do dyspozycji na antenie 5 min, 15 i wreszcie 30. Tak wyglądały moje pierwsze kroki w radiu, a wędrówka ta zaprowadziła mnie do Radia BOSS, gdzie przepracowałem jako prezenter autorskiej audycji 2 lata. Jako zodiakalny Koziorożec urodzony w Łęczycy, jestem uparty i dążę do celu, ale nie po trupach. Za cel postawiłem sobie jednak pracę radiowca i muzyka. - W międzyczasie pracowałeś jako prezenter muzyki w dyskotece, doskonaląc swoje umiejętności DJ-a... - Od 1994 roku prowadziłem dyskoteki przy boku Don Wiktorio, czyli Wiktoria Dąbkowskiego, natomiast od 1996 roku zacząłem samodzielnie prowadzić dyskoteki, najpierw w lokalu BLUE Staroźreby, później w CRAZY Płock. Obecnie jestem wolnym strzelcem i gram dyskoteki tylko i wyłącznie na zamówienie, zaś teren pracy obejmuje całą Polskę. - Zacząłeś prowadzić dyskoteki, ale przecież nie można być DJ-em bez specjalnych uprawnień? - Tak to prawda, że bez specjalnych uprawnień nie można prowadzić dyskotek, bo po prostu jest się wtedy piratem. Ja ukończyłem Studium Dla Prezenterów Dyskotekowych, Radiowych i Tv. Uzyskałem specjalne zaświadczenie prezentera, które wystawił mi Janusz Kondratowicz (pisał między innymi teksty dla Czerwonych Gitar). No i co najważniejsze – bycie DJ-em przychodzi samo z siebie, a receptą na sukces jest granie, ćwiczenie i granie – 100 razy to powtórzę. - Jak poznałeś DJ Cactusa? - Po prostu pojawił się pewnego dnia w klubie i zaczęliśmy razem prowadzić dyskoteki. To było 5 lat temu, a wiadomo, że czas sprzyja powstawaniu przyjaźni. Efektem jest powstanie duetu, o którym mówi się w Płocku, że jest jednym z najlepszych na Mazowszu. - Co to znaczy być dobrym DJ-em? - Dobry DJ potrafi zauważyć, kiedy ludzie się dobrze bawią, a kiedy nie. Trzeba umieć zmienić płynnie klimaty muzyczne i poddać się woli, ale nie do końca - bawiących się. Ponadto dobry DJ nie tylko gra muzykę i bawi ludzi w dyskotece, ale przede wszystkim sam się świetnie bawi, ma frajdę z tego co robi, bo inaczej ta praca nie miałaby głębszego sensu. - A teraz przejdźmy do najważniejszego pytania. Powstał duet DJ Andrew vs. DJ Cactus, który prowadził dyskoteki. Skąd wziął się pomysł na własną muzykę i nagranie płyty? - Wszystko zaczęło się od zabawy z komputerem i wycinania sampli. Dzięki temu, że kupiłem sprzęt muzyczny, łączymy klawisze z komputerem i tak od pomysłu do pomysłu przeszliśmy do realizacji. Powstały pierwsze próbki muzyczne, które z biegiem przerodziły się w utwór „O, Yeah”. Najpierw powstała wersja radiowa utworu, która w bardzo szybkim tempie podbiła listy przebojów. Sukces ten zainspirował nas do nagrania wersji klubowej tego samego utworu i zaprezentowania go w klubach. - Z jakim efektem? - Efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Jako pierwsi na rynku muzycznym w Polsce stworzyliśmy muzykę, która króluje na zachodnich parkietach. Jeśli znacie klimaty DJ Valium, DJ Valium Axel Konrad czy Club Hits, to wiecie o czym mówię. Utwór „O, Yeah” już niebawem ukaże się na singlu z DEE JAY Mix Club. Ale to nie koniec – mamy już drugi kawałek „3 – 2 – 1”, który będzie też tytułem całego albumu. Jako pierwsi w historii Płocka i Polski zamierzamy wydać płytę z muzyką, która obecnie króluje na parkietach zachodniej Europy i przebojowo wdziera się do dyskotek w Polsce. Nie bez kozery tytuł sugeruje końcowe odliczanie, bo w momencie wydania płyty polska scena muzyczna zmieni się nie do poznania. - Od zamiaru wydania płyty od jej ukazania jest daleka droga... - Niestety tak. Mamy już cały materiał na płytę, tzn. teksty i muzykę. Pozostało nam nagrać wokal i czekać na efekty współpracy z wytwórniami muzycznymi. Niezmiernie ważne jest to, że nasze utwory zostały entuzjastycznie przyjęte w dyskotekach. Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania sponsorów, którzy sfinansują wydanie albumu. Najlepiej byłoby znaleźć sponsorów z Płocka i na naszym rynku muzycznym nagrać krążek i to właśnie od naszego miasta zacząć promocję nowej muzyki przez nas tworzonej. Dlatego korzystając z uprzejmości „Tygodnika Płockiego” chciałbym zaapelować do ewentualnych sponsorów o kontakt z nami pod telefonem 0-504 – 297 – 031. - Dziękuję za rozmowę i życzę Wam odniesienia sukcesów na polu muzycznym. Mam nadzieję, że spotkamy się podczas promocji albumu „3 – 2 – 1”. Rozmawiał: Radosław Mustwiłło Na zdjęciu (arch.) Andrzej Smolczewski podczas finału Mistrzostw Polski DJ-ów GEMINI DJ’s CUP ’99.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości