Powyższy tytuł to nie tylko końcowe odliczanie dla nowego boomu muzyki dyskotekowej, która narodziła się w Płocku, ale przede wszystkim tytuł pierwszej płyty z muzyką rodem z zachodniej Europy, ale rodowodem z naszego grodu.Autorami nowego krążka, który jest już w ostatnim etapie tworzenia, są znani z płockich rozgłośni oraz dyskotek: Andrzej Smolczewski – DJ Andrew oraz Krystian Kuźniewski – DJ Cactus. O tym jak doszło do powstania tego słynnego już duetu DJ-ów oraz planach związanych z planowanym wydaniem płyty, „TP” rozmawia z Andrzejem Smolczewskim, dyplomowanym prezenterem dyskotekowym, radiowym i telewizyjnym. - Kiedy po raz pierwszy odkryłeś u siebie talent radiowca? - Stało się to jeszcze w szkole podstawowej, kiedy byliśmy na wycieczce w Katolickim Radiu Płock (obecnie PLUS). Braliśmy udział w bardzo popularnym programie Wiktora Dąbkowskiego „Top Smok”. Wtedy po raz pierwszy zapowiedziałem na antenie radiowej utwór muzyczny. Dzięki przychylności Wiktora miałem później do dyspozycji na antenie 5 min, 15 i wreszcie 30. Tak wyglądały moje pierwsze kroki w radiu, a wędrówka ta zaprowadziła mnie do Radia BOSS, gdzie przepracowałem jako prezenter autorskiej audycji 2 lata. Jako zodiakalny Koziorożec urodzony w Łęczycy, jestem uparty i dążę do celu, ale nie po trupach. Za cel postawiłem sobie jednak pracę radiowca i muzyka. - W międzyczasie pracowałeś jako prezenter muzyki w dyskotece, doskonaląc swoje umiejętności DJ-a... - Od 1994 roku prowadziłem dyskoteki przy boku Don Wiktorio, czyli Wiktoria Dąbkowskiego, natomiast od 1996 roku zacząłem samodzielnie prowadzić dyskoteki, najpierw w lokalu BLUE Staroźreby, później w CRAZY Płock. Obecnie jestem wolnym strzelcem i gram dyskoteki tylko i wyłącznie na zamówienie, zaś teren pracy obejmuje całą Polskę. - Zacząłeś prowadzić dyskoteki, ale przecież nie można być DJ-em bez specjalnych uprawnień? - Tak to prawda, że bez specjalnych uprawnień nie można prowadzić dyskotek, bo po prostu jest się wtedy piratem. Ja ukończyłem Studium Dla Prezenterów Dyskotekowych, Radiowych i Tv. Uzyskałem specjalne zaświadczenie prezentera, które wystawił mi Janusz Kondratowicz (pisał między innymi teksty dla Czerwonych Gitar). No i co najważniejsze – bycie DJ-em przychodzi samo z siebie, a receptą na sukces jest granie, ćwiczenie i granie – 100 razy to powtórzę. - Jak poznałeś DJ Cactusa? - Po prostu pojawił się pewnego dnia w klubie i zaczęliśmy razem prowadzić dyskoteki. To było 5 lat temu, a wiadomo, że czas sprzyja powstawaniu przyjaźni. Efektem jest powstanie duetu, o którym mówi się w Płocku, że jest jednym z najlepszych na Mazowszu. - Co to znaczy być dobrym DJ-em? - Dobry DJ potrafi zauważyć, kiedy ludzie się dobrze bawią, a kiedy nie. Trzeba umieć zmienić płynnie klimaty muzyczne i poddać się woli, ale nie do końca - bawiących się. Ponadto dobry DJ nie tylko gra muzykę i bawi ludzi w dyskotece, ale przede wszystkim sam się świetnie bawi, ma frajdę z tego co robi, bo inaczej ta praca nie miałaby głębszego sensu. - A teraz przejdźmy do najważniejszego pytania. Powstał duet DJ Andrew vs. DJ Cactus, który prowadził dyskoteki. Skąd wziął się pomysł na własną muzykę i nagranie płyty? - Wszystko zaczęło się od zabawy z komputerem i wycinania sampli. Dzięki temu, że kupiłem sprzęt muzyczny, łączymy klawisze z komputerem i tak od pomysłu do pomysłu przeszliśmy do realizacji. Powstały pierwsze próbki muzyczne, które z biegiem przerodziły się w utwór „O, Yeah”. Najpierw powstała wersja radiowa utworu, która w bardzo szybkim tempie podbiła listy przebojów. Sukces ten zainspirował nas do nagrania wersji klubowej tego samego utworu i zaprezentowania go w klubach. - Z jakim efektem? - Efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Jako pierwsi na rynku muzycznym w Polsce stworzyliśmy muzykę, która króluje na zachodnich parkietach. Jeśli znacie klimaty DJ Valium, DJ Valium Axel Konrad czy Club Hits, to wiecie o czym mówię. Utwór „O, Yeah” już niebawem ukaże się na singlu z DEE JAY Mix Club. Ale to nie koniec – mamy już drugi kawałek „3 – 2 – 1”, który będzie też tytułem całego albumu. Jako pierwsi w historii Płocka i Polski zamierzamy wydać płytę z muzyką, która obecnie króluje na parkietach zachodniej Europy i przebojowo wdziera się do dyskotek w Polsce. Nie bez kozery tytuł sugeruje końcowe odliczanie, bo w momencie wydania płyty polska scena muzyczna zmieni się nie do poznania. - Od zamiaru wydania płyty od jej ukazania jest daleka droga... - Niestety tak. Mamy już cały materiał na płytę, tzn. teksty i muzykę. Pozostało nam nagrać wokal i czekać na efekty współpracy z wytwórniami muzycznymi. Niezmiernie ważne jest to, że nasze utwory zostały entuzjastycznie przyjęte w dyskotekach. Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania sponsorów, którzy sfinansują wydanie albumu. Najlepiej byłoby znaleźć sponsorów z Płocka i na naszym rynku muzycznym nagrać krążek i to właśnie od naszego miasta zacząć promocję nowej muzyki przez nas tworzonej. Dlatego korzystając z uprzejmości „Tygodnika Płockiego” chciałbym zaapelować do ewentualnych sponsorów o kontakt z nami pod telefonem 0-504 – 297 – 031. - Dziękuję za rozmowę i życzę Wam odniesienia sukcesów na polu muzycznym. Mam nadzieję, że spotkamy się podczas promocji albumu „3 – 2 – 1”. Rozmawiał: Radosław Mustwiłło Na zdjęciu (arch.) Andrzej Smolczewski podczas finału Mistrzostw Polski DJ-ów GEMINI DJ’s CUP ’99.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze