W ramach konkursu kulinarnego pora na deser. Przepis jest dziełem pani Mirosławy, na co dzień mieszkanki Łodzi, ale systematycznie odwiedzającej rodzinne, gostynińskie strony. Deser jest prosty w wykonaniu, smakuje delikatnie, można go przyrządzić choćby na cześć marcowych solenizantek Krystyn czy Bożen. Deser można przygotować w dwóch wersjach: na małą i na dużą tortownicę (okrągłą). Trzeba mieć przede wszystkim puszkę niesłodzonego, skondensowanego mleka. Ilość galaretek zależy od tego, ile warstw deseru chcemy zrobić. W przypadku małej tortownicy mleko należy podzielić na 3 części. Rozpoczynamy od rozpuszczenia jednej galaretki w szklance gorącej, przegotowanej wody. Galaretkę trzeba wystudzić. Jedną część mleka rozbić mikserem, a następnie wlewać do niego powoli zimną galaretkę, cały czas miksując. Tak powstałą kolorową piankę wylewa się na tortownicę i wstawia do lodówki. Gdy zastygnie, można w ten sam sposób przyrządzić dwie następne warstwy. Jeśli się zmieści, na wierzch można wylać samą galaretkę. Jeżeli deser chcemy przyrządzić na dużej tortownicy, wtedy puszkę mleka dzielimy na więcej części (na przykład 5) i również mieszamy z galaretkami. Do deseru pani Mirosławy można dodać wszystko: owoce, orzechy, wiórki kokosowe, a na spód biszkopty. Deser będzie ładnie wyglądał, jeśli galaretkę na wierzchu przystroi się owocami. Pani Mirosława żartuje, że „deser dla Krystyny” jest light, a więc mało kaloryczny. Poza tym nie jest zbyt słodki, a więc mogą skusić się na niego także osoby, które nie przepadają za słodyczami. A marcowe solenizantki Krystyny i Bożeny skosztują go z okazji swych imienin z pewnością z wielkim smakiem. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze