Reklama

Czas na nowalijki

01/04/2014 11:29
Wróbelki ćwierkają, trawy się zielenią, a ogrodnicy, którzy dysponują ogrzewanymi szklarniami, właśnie rozpoczynają „wiosenne żniwa”. Pomimo prowadzonej od wielu lat kampanii antyazotanowej ciągle znajdują na swoje towary licznych nabywców. Nadzwyczaj trudno oprzeć się pokusie ubogacenia naszych posiłków w jaskrawozielone listki sałaty czy też w czerwone rzodkiewki. Jednakże, całą radość z jedzenia tych „zwiastunów wiosny” niezmiennie psują informacje o nagromadzonych w nich związkach azotowych. A przecież zgodnie z polskim Kodeksem Dobrej Praktyki Rolniczej sporządzonym przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwo Środowiska w uprawie roślin przyjęto zasadę, że zabiegów uprawowych powinno się stosować „tak dużo, jak to jest konieczne, a zarazem tak mało, jak to jest możliwe”. Zatem mając takie wytyczne, ogrodnicy szklarniowi powinni wiedzieć, jak postępować, abyśmy mogli ze spokojem kupować nowalijki. My zaś powyższą zasadę powinniśmy stosować również do ilości spożywanych wiosennych warzyw. Wówczas z całą pewnością nam nie zaszkodzą.

Zupa drobiowa z nowalijkami
Skład:

    30 dag piersi kurczaka;
    1,5 l wody;
    2 marchewki;
    1 pietruszka;
    1 mały seler;
    1/2 pora;
    10 dag mrożonego groszku;
    1 łyżka mąki;
    2 łyżki oliwy z oliwek;
    1 łyżka posiekanej natki pietruszki;
    1 łyżka szczypiorku;
    1/2 pęczka rzodkiewki;
    1/2 szklanki 18-procentowej kwaśnej śmietany;
    sól, pieprz.

Wykonanie:
Opłukane i osuszone piersi z kurczaka kroimy w dużą kostkę. W garnku rozgrzewamy 2 łyżki oliwy, na której przesmażamy na złoty kolor pokrojone w kostkę piersi kurczaka. Oczyszczone warzywa kroimy w bardzo drobną kostkę i przesmażamy razem z mięsem. Mięso z warzywami oprószamy mąką, zalewamy wodą, doprawiamy solą i pieprzem. Całość gotujemy pod przykryciem około 30 minut. Po tym czasie dodajemy groszek, posiekaną natkę pietruszki i szczypiorek. Zupę gotujemy jeszcze przez 10 minut. Zabielamy ją śmietaną i ponownie gotujemy (ale już tylko chwilę). W tym czasie kroimy w plasterki rzodkiewki i dodajemy je do zupy tuż przed wydaniem.

Ze związkami azotu (które szczególnie lubią się gromadzić w liściach i korzeniach warzyw) jest tak, iż niezmiernie trudno uzyskać ich mały poziom w miesiącach o niskiej intensywności światła. Problemowi temu mogłoby zaradzić dodatkowe doświetlanie roślin. Niestety to z kolei spowodowałoby wzrost kosztów produkcji, a co za tym idzie, ich cena w sklepach też musiałaby wzrosnąć. Problem deficytu światła dotyczy głównie upraw zimowych i wczesnowiosennych. Zatem aby mieć w pełni zdrowe nowalijki, najlepiej jest je wyhodować samodzielnie. Na parapecie południowego bądź wschodniego okna, bez problemów udadzą się wysiane do doniczki: szczypiorek, rzodkiewka i rzeżucha (tę ostatnią można uprawiać na wilgotnej ligninie). Natomiast świeżą natkę pietruszki otrzymamy po posadzeniu jej korzenia, który kupimy w każdym warzywniaku. W ten oto prosty sposób nie tylko otrzymamy w pełni ekologiczne nowalijki, ale też doświadczymy radości prowadzenia ogrodu w skali mikro.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
fot. Piotr Chudzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości