Reklama

Czarny scenariusz dla szpitali

12/09/2012 08:49
Z oburzeniem i przerażeniem samorządu województwa mazowieckiego oraz dyrektorów mazowieckich szpitali został przyjęty przedstawiony właśnie przez Narodowy Fundusz Zdrowia projekt przyszłorocznego planu finansowego. Dla szpitali oznacza on jedno: potężne kłopoty i rosnące długi. W przypadku Szpitala Wojewódzkiego na Winiarach już wiadomo, że taki projekt planu w praktyce będzie oznaczał narastanie w skali miesiąca zadłużenia w granicach 800 tys do 1 mln zł.
W planie finansowym NFZ chce dać mazowieckim szpitalom mniej o 250 mln zł. Taka decyzja została oprotestowana przez marszałka województwa mazowieckiego i dyrektorów szpitali. Bo województwo mazowieckie jako jedyne w kraju otrzyma mniejsze pieniądze dla szpitali na przyszły rok. Dokładnie o 242 mln zł mniej niż przed rokiem, a aż o 859 mln zł mniej niż wynika z potrzeb. To oznacza jedno: jeszcze większe kłopoty finansowe wszystkich placówek zdrowia na Mazowszu.
Przedstawiona przez Narodowy Fundusz Zdrowia propozycja spotkała się ze sprzeciwem ze strony marszałka i dyrektorów, którzy domagają się uzupełnienia puli z funduszy rezerwowych. – Nie zgadzamy się z takim traktowaniem mieszkańców Mazowsza. Już w tym roku budżet przeznaczony przez NFZ nie starcza na pokrycie bieżących kosztów świadczeń medycznych. Efektem jest coraz gorsza sytuacja finansowa szpitali i ich zadłużanie. Najgorsze jednak jest to, że zmniejszanie środków dla mazowieckich szpitali najbardziej uderza w pacjentów, dla których te placówki funkcjonują – podkreśla marszałek Adam Struzik. I dodaje, że w tak ważnej społecznie sprawie potrzebny jest jednogłośny apel. – Uważam, że skoro w ubiegłym roku mieszkańcy z Mazowsza przekazali w ramach składki zdrowotnej blisko 10 mld zł, powinni liczyć, że co najmniej taka kwota zasili ich oddziały NFZ. Tymczasem w 2012 r. do mazowieckiej kasy trafiło 9 mld zł, a planowany na przyszły rok budżet wynosi niecałe 8,8 mld zł.
Wśród argumentów przemawiających za tym, aby mazowieckie szpitale miały gwarancję uruchomienia i otrzymania funduszy z puli rezerwowej, jest między innymi ten, że właśnie tu udzielana jest największa liczba świadczeń zdrowotnych i to nie tylko mieszkańcom regionu, ale pacjentom z całej Polski, którzy właśnie w warszawskich wysokospecjalistycznych szpitalach szukają pomocy. – Już dziś możemy powiedzieć, że w przyszłym roku sytuacja mazowieckich szpitali, instytutów, przychodni będzie dramatyczna. Za przewidziane dla naszego regionu środki nie da się zabezpieczyć świadczeń lekarskich na odpowiednim poziomie. Inne regiony nie tylko zachowują poziom świadczeń na poziomie roku ubiegłego, ale co ważne, mają wzrost środków o 2–3 proc. Oczekujemy, że Narodowy Fundusz Zdrowia jeszcze raz przeanalizuje swój budżet i uzupełni plan o brakujących 800 mln zł – mówi marszałek Adam Struzik.
Przyszłego roku i tego, co Fundusz funduje szpitalom, boją się wszyscy dyrektorzy, którzy już w tym roku borykali się z poważnymi kłopotami finansowymi. Stanisław Kwiatkowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego na Winiarach, przyznaje, że tak trudnej sytuacji jak w tej chwili jeszcze nie było, a zarządza szpitalem od dwudziestu lat. – Co uda nam się dopasować szpital, jego sprawne funkcjonowanie do zasad i oczekiwań NFZ, to ten zmienia zasady w trakcie roku. Nie jest to komfortowa sytuacja – mówi Stanisław Kwiatkowski.
Teraz dochodzą jeszcze kolejne cięcia. W sytuacji, gdy szpital ma za pierwsze półrocze nadwykonania na kwotę 8 mln zł, a trzeba szacować, że w drugim półroczu będzie to podobna kwota, to bieżący rok zamknie kwotą nadwykonań w granicach 13 mln.
– Jeżeli w nowy rok mamy wejść z takim budżetem, a NFZ nie zapłaci za nadwykonania, to wiadomo, że szpital będzie się zadłużał– mówi o konsekwencjach planów NFZ Stanisław Kwiatkowski. – Pieniądze przekazywane nam z NFZ nie wystarczają nawet na leczenie. Nie mówię już o tym, aby planować jakiekolwiek inwestycje, zakupy sprzętu, który przecież zużywa się w ekspresowym tempie. Gdyby nie pomoc samorządu województwa i sponsorów, byłaby tragedia. Przy tym układzie i takich środkach, o jakich się mówi na przyszły rok, nie mamy co liczyć, że nasi kontrahenci będą nas kredytować, bo szpital nie będzie miał z czego oddać. Jedynym rozwiązaniem jest zapłata za nadwykonania. Jeśli NFZ tego nie zrobi, to przyszły rok oznacza miesięczne narastanie długu średnio w granicach 800 tys. do 1 mln zł – przedstawia finansowe prognozy dyrektor Kwiatkowski.
Stąd już prosta droga do coraz bardziej utrudnionego dostępu do zabiegów czy badań. Dyrektor Kwiatkowski podkreśla, że oczywiście opracowywany jest program oszczędnościowy. Ale przy kolejnych cięciach wymuszanych przez NFZ właściwie wszystkie możliwe oszczędności zostały wprowadzone. Jedyna nadzieja w tym, że przekazane pod koniec września z NFZ informacje będą takie jak oczekują tego w szpitalach na całym Mazowszu, że uruchomiono dodatkowe fundusze na rok przyszły.     rad
fot. Daro
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości