Około trzech lat temu w Sannikach przy ul. Fabrycznej częściowo spłonęła kamienica z mieszkaniami komunalnymi. Mieszkańcom trzeba było szybko znaleźć lokale zastępcze. Wprawdzie część kamienicy udało się uratować, ale i tak gmina musiała zbudować nowe lokale. Budynek powstał przy tej samej ulicy. Niektórzy mieszkańcy Sannik uważają, że nie spełni on potrzebnej roli. Budynek przypomina dawne czworaki, z tą różnicą, że jest ładnie pomalowany – uważa jedna z mieszkanek Sannik. – Jest bez piwnic czy poddasza, za to z mnóstwem kominów. Mieszkania mają zaledwie po 19 i 24 m kw. W spalonej kamienicy rodziny z dziećmi zajmowały po 35 m kw. Jak mają się zmieścić w nowych klitkach? Rozumiem gminę, że chce dać mniejsze mieszkania osobom samotnym. Ale co z rodzicami z dziećmi? Niektóre rodziny mają po kilkoro dzieci, jak się zmieszczą na 24 m kw.? – zastanawia się nasza rozmówczyni. – Moim zdaniem te rodziny zostały pokrzywdzone przez pożar, a teraz przez gminę, która przy projektowaniu budynku nie wzięła pod uwagę liczby osób w rodzinie i zmniejszyła metraż o kilkanaście metrów. W takiej ciasnocie dzieci nie będą miały warunków do normalnego funkcjonowania czy odrabiania lekcji. Gmina chciała chyba umieścić jak najwięcej rodzin w jednym budynku, a przecież nie były one eksmitowane za długi. Myślę, że ludzie patrząc na to wszystko, przestaną wierzyć w to, że władze pomagają zwykłym ludziom. Wójt Sannik Gabriel Wieczorek jest zaskoczony faktem, że nowe lokale socjalne mogą się nie podobać: – Warunki mieszkaniowe są w nich diametralnie lepsze od poprzednich – mówi. – Każde mieszkanie: jedno czy dwupokojowe, posiada własną kuchnię i łazienkę, wyposażoną m.in. w kabinę prysznicową, podstawowe urządzenia sanitarne. Mieszkania te mają centralne ogrzewanie, Poprzedni budynek znajdował się w tragicznym stanie, był już bardzo stary, a do ubikacji trzeba było wychodzić na zewnątrz. Owszem, do obowiązków gminy należy zapewnienie mieszkańcom lokali socjalnych, ale nigdzie nie jest powiedziane, że mają to być duże mieszkania: – To nie jest budynek spółdzielni mieszkaniowej, ale mieszkania socjalne – podkreśla Gabriel Wieczorek. – Część mieszkańców kamienicy przy ul. Fabrycznej przez kilka lat nie płaciła czynszu. Niestety, tak już jest, że jeśli ktoś nie jest w stanie posiadać własnego mieszkania, mieszka w warunkach, na jakie stać gminę. Dodam, że nowy budynek przy ul. Fabrycznej kosztował gminę 1 mln zł, była to więc droga inwestycja. Niebawem rozpocznie się zasiedlanie nowego budynku socjalnego. Wrócą do niego prawie wszyscy mieszkańcy spalonej kamienicy. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze