Reklama

Ceny w górę, mieszkań brak

14/02/2007 14:03
Osiedle Podolszyce to wciąż najbardziej popularny zarówno wśród inwestorów, jak i kupujących teren na płockim rynku mieszkaniowym. Tu najczęściej płocczanie chcą znaleźć własne M. Największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania o średniej wielkości, te do sześćdziesięciu pięciu metrów kwadratowych, dwupokojowe, najlepiej na pierwszym piętrze i usytuowane na obrzeżach miasta. Takie mieszkania schodzą dosłownie na pniu. Za metr kwadratowy nowego lokalu kupujący od spółdzielni mieszkaniowych muszą zapłacić od 2200 do 2700 zł. Ale jest to tak zwany koszt wstępny. Trzeba jeszcze się liczyć z ewentualną dopłatą po zakończeniu i rozliczeniu inwestycji.



Mimo rosnących cen, mieszkaniowy boom trwa. Zarówno na rynku nowych jak i wtórnych mieszkań. Najczęściej poszukiwane są mieszkania o dobrej lokalizacji, średniej wielkości. Ale te w spółdzielniach, jak agencjach nieruchomości, sprzedają się bardzo szybko. Wszystkie płockie spółdzielnie mieszkaniowe, które w tym roku kończą inwestycje budowlane, mają lokale sprzedane w dziewięćdziesięciu kilku lub w stu procentach. – Zainteresowanie jest rzeczywiście duże. Wszystkie lokale, które będziemy oddawali w tym roku, przy ulicy Armii Krajowej i Kutrzeby, dosłownie zeszły na pniu – powiedziała Urszula Mielcarek, kierownik działu inwestycji w Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Tu chętni muszą liczyć się z kosztem 2490 zł za metr kwadratowy. Potwierdzeniem tego, że ceny nie przerażają kupujących, są informacje uzyskane w kolejnych płockich spółdzielniach mieszkaniowych. Spółdzielnia „Chemik” także już ma komplet chętnych na mieszkania, które będą oddawane przy Jana Pawła 74 i Padlewskiego 3.
 Koszt wstępny nowego mieszkania wyceniony jest na 2550 zł za metr kwadratowy. – Trzeba się liczyć z możliwością dopłaty po zakończeniu i rozliczeniu inwestycji. Jest to wynik tego, że rynek materiałów budowlanych zmienia się bardzo szybko, rosną koszty robocizny. To wszystko musi znaleźć odzwierciedlenie w procesie budowlanym – powiedział Krzysztof Marcinkiewicz, zastępca prezesa do spraw technicznych w spółdzielni mieszkaniowej „Chemik”.
Dodaje, że wśród szukających mieszkań na płockim rynku największą grupę stanowią osoby zainteresowane bardzo małymi mieszkaniami – do 40 metrów kwadratowych, i średnimi – do sześćdziesięciu pięciu metrów kwadratowych. Ale spółdzielnia w swojej ofercie ma także lokale do i powyżej osiemdziesięciu metrów kwadratowych. – Te również bez większego problemu znajdują nabywców. Trzeba dodać, że sporym zainteresowaniem cieszą się także mieszkania z możliwością dojścia do poddasza – wyjaśnia prezes Marcinkiewicz.
Nic dziwnego, bowiem lokatorzy zyskują w opłatach na odliczeniu tak zwanych skosów, a niewiele tracą z powierzchni użytkowej.
W Młodzieżowej Spółdzielni mieszkaniowej poszukujący własnego „M” mogą zdecydować się na zakup jednego z dwóch mieszkań przy ulicy św. Wojciecha. Budynek zaczęto budować w ubiegłym roku. Na chwilę obecną sprzedano grubo ponad dziewięćdziesiąt procent lokali. Pozostały jeszcze dwa na parterze. Spółdzielnia oferowała mieszkania w cenie 2620 zł. W roku bieżącym rusza kolejna budowa. Przy szalejącym rynku cen można się spodziewać, że koszt mieszkań będzie wyższy o co najmniej 10-15 %. Wśród przeglądających oferty najwięcej zainteresowanych pyta, podobnie jak i w innych spółdzielniach o mieszkania na obrzeżach Płocka. Tylko nieliczni szukają czegoś w centrum miasta.

Coś dla średnich i zamożnych
To wszystko mogą znaleźć klienci spółki Amabud. W ofercie są mieszkania w tak zwanym blokowcu i segmentowcu. – Jesteśmy przygotowani dla klienta mniej i bardziej zamożnego. W ofercie mamy lokale do 120 metrów kwadratowych powierzchni. Mieszkania są dostępne w różnych wersjach, różnym standardzie. Wyraźnie widoczne jest zapotrzebowanie na lokale o powierzchni od 40 do 60 metrów kwadratowych. Cena metra kwadratowego w standardzie podstawowym wynosi 2700 zł. Jeżeli klient zażyczy sobie dodatkowe wyposażenie w łazience, podłogi, drzwi wewnętrzne, to koszt rośnie – wyjaśnia Eugeniusz Adamiak, wiceprezes sp. z o.o. Amabud.
Dodaje, że plusem jest to, iż klient nie musi się martwić o dopłaty po zakończeniu inwestycji. W chwili obecnej spółka oferuje mieszkania przy ulicy Armii Krajowej. Ale już wiosną rusza budowa kolejnego budynku.
Duży ruch jest także na rynku wtórnym. Ceny za metr kw. mieszkania, nawet w lokalach na starych i mniej atrakcyjnych pod względem lokalizacji osiedlach, wzrosły o kilkanaście procent. – Cały czas ceny rosną. Dotyczy to mieszkań nowych, jak i tych do remontu. Przykładowo w grudniu cena mieszkania na tak zwanym starym osiedlu, w rejonie słodkich ulic wynosiła od 1600 do 1700 zł za metr kw. – dowiedzieliśmy się w agencji nieruchomości „Betek” przy ulicy Gradowskiego.
W przypadku nowych mieszkań, o ciekawym i dobrym usytuowaniu, ceny mieszkań są już znacznie wyższe i dochodzą do 3000 zł. – Dla przykładu za mieszkanie 42-metrowe na Podolszycach trzeba zapłacić 120 tys. zł. A za sporo większe 62 metrowe w rejonie np. Wielkiej Płyty 115 tys. zł – porównuje Marcin Zimny z agencji Lokum przy ul. Królewieckiej w Płocku.
Wśród klientów małym zainteresowaniem cieszą się siedliska. I nieliczne agencje mają je w swoje ofercie. Ale już częściej poszukujący pytają o domy do remontu. Tu można powiedzieć, że ceny są dość atrakcyjne w porównaniu z cenami mieszkań. Bowiem sprzedając trzypokojowe mieszkanie o dobrym standardzie i lokalizacji można kupić dom za miastem. Co prawda najczęściej do remontu, ale za to o kilkukrotnie większej powierzchni. – Im dalej od miasta, tym cena niższa. Klienci jeśli już, to poszukują domów tak do 15 – 20 kilometrów poza miastem. Dla wielu większa odległość oznacza trudności w dotarciu do pracy, szkoły. O co pytają kupujący? O domy do 140 metrów kwadratowych powierzchni, z garażem i działką około dziesięciu arów – powiedział Marcin Zimny.
Taki budynek można znaleźć pod Płockiem w cenie 120 tys. zł. Ale już w Płocku na osiedlu Wyszogrodzka trzydziestoletni dom kosztować będzie około 250 tys. złotych. Cena rośnie jeżeli dom ma nową elewację, wymieniony dach, okna, nowe ogrodzenie. Decydująca jest także wielkość działki. Im większa, tym automatycznie rośnie cena. Dwudziestoletnie domy wymagające gruntownego remontu można pod Płockiem znaleźć w cenie 50 – 60 tys. zł. Jeżeli chodzi o powierzchnie to najpopularniejsze są domy, w których można usytuować salon, dwie – trzy sypialnie, kuchnia i dwie łazienki. Ale w najbliższych okolicach Płocka znalezienie atrakcyjnej oferty czyli średniego domu z ładną działką do niewielkiego remontu po okazyjnej cenie jest dość trudnym zadaniem. Te tak zwane dobre, okazyjne oferty, są od razu wychwytywane przez szukających czegoś ciekawego w dobrej cenie. Tu raczej można mówić o okazji. Znacznie łatwiej wyszukać dom w stanie surowym, który wymaga sporych nakładów na wykończenie. Ale i tak ci, którzy szukają domów w Płocku lub pod Płockiem mogą mówić o przystępnych cenach w porównaniu z cenami w dużych miastach. Przykładowo przy zakupie domu o powierzchni 140 – 150 metrów kwadratowych w Warszawie trzeba się średnio liczyć z wydatkiem około 700 tys. zł, w Krakowie 500 tys. zł. Zbliżona jest cena w Gdańsku, a już sporo niższa w Poznaniu, bo w granicach 350-400 tys. zł. A jak zapowiadają znawcy rynku mieszkaniowego, w kolejnych miesiącach trzeba się spodziewać kolejnych wzrostów cen. Głównie z powodu wzrostu cen materiałów budowlanych i kosztów robocizny.
Teresa Radwańska – Justyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości