Franciszek Józef I, cesarz Austro-Węgier, panował 68 lat (1848-1916). Przez ten czas swoim poddanym dawał przede wszystkim poczucie stabilizacji. Było ono na tyle silne, że trudno było określić, czy go lubili, czy też nie – ot przywykli. Franciszek Józef był wyjątkowo sumiennym i wymagającym władcą. Jednak sporo wymagał również od siebie. Pomimo, iż mógł się wylegiwać w swym olbrzymim łożu, co najmniej do godziny dziewiątej, do pracy w swej kancelarii zwykł przybywać o piątej rano. Równie skrupulatnie jak o sprawy państwa, cesarz zabiegał też o interesy swojej rodziny. Niestety ta nie ułatwiała mu tego zadania. Skandale z jej udziałem stały się dla niego chlebem powszednim. Prym w tej materii wodził jego młodszy brat Ludwik Wiktor. Ludwik wykazywał skłonności homoseksualne. W tamtych czasach stanowiło to spory problem, gdyż tę orientację seksualną postrzegano nie jako wybór, lecz jako zboczenie. Zboczeniec w rodzie niewątpliwie bardzo psuł wizerunek każdej szanującej się rodziny. Matka cesarza również nie dawała mu ukojenia. Nie była cichą, starszą panią, która znajdowała upodobanie w robótkach ręcznych, czy modlitwie. Pech chciał, że lubiła politykę i rządzenie. W tej sytuacji cesarz odprężenia mógł szukać tylko przy stole. Podobno jego ulubionym deserem był omlet, który powstał w sytuacji awaryjnej, gdy kucharz musiał na szybko przygotować coś doskonałego z tego co miał pod ręką (jak widać w carskiej kuchni pod ręką jest zawsze rum i rodzynki).Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze