Symbolicznym „zawieszeniem wiechy” zakończył się pierwszy etap budowy Ośrodka Radioterapii na terenie Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku. Samorząd województwa na powstanie ośrodka przeznaczył 80 mln zł.
Jak zapowiedział Stanisław Kwiatkowski – dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku prace idą zgodnie z planem. Ukończenie budowy przewidziane jest jesienią przyszłego roku i wtedy też będą przyjmowani pierwsi pacjenci. Obecnie poza budową ośrodka ważny jest zakup specjalistycznego sprzętu oraz zorganizowanie kadry lekarskiej, jak również personelu. Równolegle z budową ośrodka radioterapii powstanie też łącznik, łączący m. in. szpital, oddział zakaźny oraz radioterapię. Na tę inwestycję ogłoszony zostanie przetarg.
W dzisiejszej uroczystości związanej z „zawieszeniem wiechy” udział wzięli m. in. marszałek województwa Adam Struzik, Jolanta Łuniewska-Bury – pełnomocnik dyrektora WSzZ w Płocku ds. rozwoju radioterapii onkologicznej oraz Jarosław Szczupak – prezes zarządu Grupy Budowlanej ALSTAL, odpowiedzialnej za budowę inwestycji.
Wkrótce przekażemy więcej informacji na temat planowanego otwarcia Ośrodka Radioterapii na terenie Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku.
BS
fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dyrektor nie potrafi skompletować kadry do pracy na już istniejących oddziałach. Wiem, zaraz hejt, że konowały i lepiej się tam nie leczyć, rozumiem. Ale już każdy oddział jest na minusie jeśli chodzi o kadrę lekarską a ludzie wycofują opt-out i grafiki już nie będą się spinać. Ta radioterapia powinna tu być. Ale najpierw trzeba zadbać o przyzwoite funkcjonowanie już istniejących oddziałów. Dyrektor żegna kolejnych pracowników, przypomina, że to bilet w jedną stronę, nikt nawet nikogo nie probuje zatrzymać. Bilans zatrudnienia od kilku lat jest ujemny. Przychodzi garstka stażystów (osoby zaraz po studiach celem odbycia 12-miesięcznego stażu podyplomowego), zostać chcą pojedyncze osoby (dosłownie jedna, dwie) na oddziałach, które funkcjonowanie mają jeszcze (tylko "jeszcze") zapewnione. Wkrótce pacjent do radioterapii obciążony internistycznie (kardiologicznie / nefrologicznie czy w jakimkolwiek innym zakresie szeroko pojętych chorób wewnętrznych) będzie musiał udać się na taką konsultację do innego ośrodka (Warszawa, Ciechanów, Łódź), nikt nie zapewni tego na miejscu. Dodam - wizyta prywatnie tego nie rozwiąże, bo najczęściej wymaga bardzo ograniczonej wiedzy, umiejętności typowo „szpitalnych” podobnie jak procedur dostępnych jedynie w szpitalach. Radioterapeuci i fizycy tez na wierzbach nie rosną, skąd dyrektor znajdzie kadrę? Może jak onkologia - będzie dostępne tylko dwa dni w tygodniu w wykonaniu ciężkiej, wykańczające psychicznie i fizycznie orki wykonanej przez 2-3 lekarzy. Nowotwory stają się najczęstszą przyczyną zgonów (konkurują ze zgonami sercowo-naczyniowymi). To miasto zasługuje na więcej. Ale w tym mieście, podobnie jak w innych a wbrew obrazkom z wiejskiej, wszystkie ugrupowania (PiS/PO/ lewica/ koniczynka) świetnie się dogadują, byle to tylko zabezpieczyło ich byt, szary mieszkaniec to odległy byt na końcu przewodu pokarmowego, gdzie każdy z nas ma du**.
Już widzę te tłumy chętnych do pracy w płockim ośrodku radioterapii. Na Winiarach od lat panuje stagnacja i bylejakość przedewszystkim jeśli chodzi o kadrę kierowniczą. Drodzy Płocczanie, to jest pić na wodę i mżonki, bo żaden specjalista przez duże S nie przyjedzie tu leczyć, no chyba że raz w tygodniu. Radioterapeutów w Polsce jest garstka, tak samo wysokospecjalistycznego personelu pomocniczego więc trzeba będzie ich ściągać z większych ośrodków, w ktorych mają większe perspektywy rozwoju i działalności. Ponadto oni są świadomi ile warta jest ich czas i praca, więc wszelkie propozycje typu "co łaska" ze strony dyrekcji zostaną po prostu wyśmiane. Mielibyśmy szansę na ten ośrodek, gdyby dyrekcji udało się sprawić, że cokolwiek w tym szpitalu dobrze funkcjonuje, ale chyba każdy wie, że jest problem z utrzymaniem ciągłości pracy na większości oddziałów. Jeśli szpital nie potrafi zorganizować internisty, chirurga ogólnego czy pediatry to jak zamierza przyciągnąć radioonkologa? Przecież ci specjaliści nie przyjdą tu pracować w ciemno i będą też patrzeć na warunki pracy czyli to jak szpital funkcjonuje, ew. możliwość sprawnej współpracy z innymi oddziałami, bo żaden oddział nie jest autonomiczny, a to jest akurat wielki problem tego szpitala.
Dyrektor nie potrafi skompletować kadry do pracy na już istniejących oddziałach. Wiem, zaraz hejt, że konowały i lepiej się tam nie leczyć, rozumiem. Ale już każdy oddział jest na minusie jeśli chodzi o kadrę lekarską a ludzie wycofują opt-out i grafiki już nie będą się spinać. Ta radioterapia powinna tu być. Ale najpierw trzeba zadbać o przyzwoite funkcjonowanie już istniejących oddziałów. Dyrektor żegna kolejnych pracowników, przypomina, że to bilet w jedną stronę, nikt nawet nikogo nie probuje zatrzymać. Bilans zatrudnienia od kilku lat jest ujemny. Przychodzi garstka stażystów (osoby zaraz po studiach celem odbycia 12-miesięcznego stażu podyplomowego), zostać chcą pojedyncze osoby (dosłownie jedna, dwie) na oddziałach, które funkcjonowanie mają jeszcze (tylko "jeszcze") zapewnione. Wkrótce pacjent do radioterapii obciążony internistycznie (kardiologicznie / nefrologicznie czy w jakimkolwiek innym zakresie szeroko pojętych chorób wewnętrznych) będzie musiał udać się na taką konsultację do innego ośrodka (Warszawa, Ciechanów, Łódź), nikt nie zapewni tego na miejscu. Dodam - wizyta prywatnie tego nie rozwiąże, bo najczęściej wymaga bardzo ograniczonej wiedzy, umiejętności typowo „szpitalnych” podobnie jak procedur dostępnych jedynie w szpitalach. Radioterapeuci i fizycy tez na wierzbach nie rosną, skąd dyrektor znajdzie kadrę? Może jak onkologia - będzie dostępne tylko dwa dni w tygodniu w wykonaniu ciężkiej, wykańczające psychicznie i fizycznie orki wykonanej przez 2-3 lekarzy. Nowotwory stają się najczęstszą przyczyną zgonów (konkurują ze zgonami sercowo-naczyniowymi). To miasto zasługuje na więcej. Ale w tym mieście, podobnie jak w innych a wbrew obrazkom z wiejskiej, wszystkie ugrupowania (PiS/PO/ lewica/ koniczynka) świetnie się dogadują, byle to tylko zabezpieczyło ich byt, szary mieszkaniec to odległy byt na końcu przewodu pokarmowego, gdzie każdy z nas ma du**.
Już widzę te tłumy chętnych do pracy w płockim ośrodku radioterapii. Na Winiarach od lat panuje stagnacja i bylejakość przedewszystkim jeśli chodzi o kadrę kierowniczą. Drodzy Płocczanie, to jest pić na wodę i mżonki, bo żaden specjalista przez duże S nie przyjedzie tu leczyć, no chyba że raz w tygodniu. Radioterapeutów w Polsce jest garstka, tak samo wysokospecjalistycznego personelu pomocniczego więc trzeba będzie ich ściągać z większych ośrodków, w ktorych mają większe perspektywy rozwoju i działalności. Ponadto oni są świadomi ile warta jest ich czas i praca, więc wszelkie propozycje typu "co łaska" ze strony dyrekcji zostaną po prostu wyśmiane. Mielibyśmy szansę na ten ośrodek, gdyby dyrekcji udało się sprawić, że cokolwiek w tym szpitalu dobrze funkcjonuje, ale chyba każdy wie, że jest problem z utrzymaniem ciągłości pracy na większości oddziałów. Jeśli szpital nie potrafi zorganizować internisty, chirurga ogólnego czy pediatry to jak zamierza przyciągnąć radioonkologa? Przecież ci specjaliści nie przyjdą tu pracować w ciemno i będą też patrzeć na warunki pracy czyli to jak szpital funkcjonuje, ew. możliwość sprawnej współpracy z innymi oddziałami, bo żaden oddział nie jest autonomiczny, a to jest akurat wielki problem tego szpitala.