Reklama

Blokady tylko w sytuacjach drastycznych

24/01/2007 09:25
Starsze osiedla płockie, budowane w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, mają zbyt mało miejsc na parkingach. Powstawały w czasach, kiedy samochód był dobrem luksusowym, a pod oknami stały głównie małe fiaty, które zajmowały niewiele miejsca. Dziś po „maluchach” nie ma prawie śladu. Ich miejsce zajmują duże samochody osobowe, limuzyny, vany, auta terenowe i dostawcze, które pełnią rolę samochodów rodzinnych. I tak na parkingach, które kiedyś mieściły ponad 10 fiacików, teraz mieści się najwyżej 5-6 samochodów.
Najwięcej miejsca zajmują samochody dostawcze, z budami, a nierzadko nawet z przyczepkami. – One zajmują co najmniej dwa razy tyle miejsca na parkingu, co średniej klasy samochód – skarży się nasz czytelnik. – Właściciele ustawiają je na niewielkich parkingach pod blokami, żeby auto mieć na widoku. Nie interesuje ich, że inni nie mogą postawić tam swojego pojazdu. Czy Straż Miejska nie mogłaby coś z tym zrobić?
Straż nie może, choćby dlatego, że nigdy nie było zgłoszenia o parkowaniu pojazdu dostawczego na przyblokowym parkingu. Na dodatek są różne parkingi, a na większości z nich, oprócz dużej literki „P” nie ma żadnego dopisku. – I w takiej sytuacji nie ma żadnego przekroczenia przepisu – wyjaśnia Jolanta Głowacka, rzecznik Straży Miejskiej. – Jeśli jest tylko litera „P”, wtedy na parkingu można zostawiać każdy samochód. Na nie-
których parkingach jest ograniczenie, że można pozostawiać tylko auta osobowe, albo do 2,5 lub 3,5 tony. W takiej sytuacji, gdy zostanie tam ustawiony inny pojazd, możemy interweniować. Do tej pory takich zgłoszeń nie było.
Na osiedla nie powinny wjeżdżać duże samochody, o ładowności powyżej 12 ton, ale taki zakaz powinien być umieszczony na drogach dojazdowych. W innym przypadku, tylko zdrowy rozsądek kierowcy może sprawić, że w wąskie uliczki nie wjedzie dużym pojazdem.
W przypadku parkowania samochodów dostawczych na osiedlowych, przyblokowych parkingach, tam gdzie jest zakaz, można od razu wezwać Straż Miejską, która ma obowiązek interweniować.
– Będziemy interweniować, bo kierowcy nie przestrzegają przepisów prawa o ruchu drogowym, ale tylko w przypadkach drastycznych będziemy zakładać blokady na koła – wyjaśnia J. Głowacka. – Nie wywieziemy takiego pojazdu, bo on nie powoduje niebezpieczeństwa w ruchu drogowym. Ale przypominam, trzeba dokładnie czytać tabliczki pod znakami. Jeśli jest tylko znak „P”, bez żadnych dodatkowych ograniczeń, wtedy nie możemy interweniować, choćby zdrowy rozsądek podpowiadał takie rozwiązanie.
Zdarzają się też takie sytuacje, w których samochody dostawcze wjeżdżają na chodnik, by dowieźć towar. – Mieliśmy taką interwencję, ale okazało się, że kierowcy mogą tak parkować samochody, a chodnik jest specjalnie przystosowany do tego, by wjeżdżały na niego ciężkie pojazdy – dodaje J. Głowacka.
Mieszkańcy bloków mają do siebie nawzajem pretensje, że zostawiają zbyt duże pojazdy tam, gdzie zmieściłyby się przynajmniej dwa mniejsze. Nie zawsze chcą respektować miejsca wyznaczone dla osób niepełnosprawnych i koperty przed sklepami, które gwarantują łatwiejszy dojazd samochodów dostawczych. To wszystko wynika głównie z braku zbyt małej ilości miejsc parkingowych, ale trudno się dziwić, że każdy chciałby zostawiać samochód tuż pod oknami. 
Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości