W demokratycznej Finlandii zakończył się proces byłej minister spraw wewnętrznych tego kraju, obecnie parlamentarzystki, Paivi Rasanen, luteranki, która jest oskarżana o „mowę nienawiści przeciwko środowisku LGBT” (wyrok w marcu). Zbrodnia pani Rasanen ma ponoć polegać na tym, że z pozycji członkini kościoła luterańskiego stosunki homoseksualne (nie sam homoseksualizm) nazywała grzechem, a swoje stanowisko popierała cytatami z Pisma Świętego (zarówno ze Starego, jak i z NT, m.in. z listów św. Pawła; tam ocena tych zjawisk nie pozostawia złudzeń). Oskarżony został także pastor wspólnoty protestanckiej za współautorstwo z panią Rasanen broszury pod wymownym tytułem „Mężczyzną i kobietą stworzył ich” (jak pamiętamy, katechezy Jana Pawła II o małżeństwie noszą podobny tytuł – być może za niedługo i ta książka stanie przed sądem). Oskarżyciele domagają się zakazu publicznych wypowiedzi pani Rasanen na temat homoseksualizmu z użyciem biblijnych argumentów (cenzura w majestacie prawa!). To nie pierwszy tego typu przypadek w świecie Zachodu, kiedy za przywoływanie argumentów z Pisma Świętego skazywani są pastorzy protestanccy.
Nie słyszałem w związku z tą sytuacją, by w ramach tak modnego dziś ekumenizmu w obronie protestanckiej wspólnoty z Finlandii stanął najwyższy strażnik depozytu wiary w Kościele katolickim, albo któryś episkopat, o pojedynczych biskupach nie wspominając. Tchórzostwo duchownych w starciu z mocarzami świata, narzucającymi ludzkości „nową homoseksualną wiarę” rzekomo „objawioną” przez współczesną naukę, jest tu bardzo wymowne. Być może potwierdza to pojawiające się coraz częściej sugestie, że prawdopodobnie przygotowywana jest w Kościele zmiana nauczania na temat moralnej oceny stosunków homoseksualnych. Apele niektórych biskupów o taką zmianę (np. kard. Hollericha z Luksemburga), rozstrzygnięcia na Drodze Synodalnej w Niemczech z błogosławieństwem par homoseksualnych i brak jednoznacznej reakcji ze strony Franciszka na te działania, listy gratulacyjne papieża do osób lobbujących na rzecz takich zmian pokazują kierunek dążeń Stolicy Apostolskiej (czy na pewno jeszcze „apostolskiej”?).
Publicyści katoliccy zwracają również uwagę i na to, że tym zmianom ma służyć także ostatnia reforma Kongregacji Nauki Wiary i pouczenie Franciszka, że „Kongregacja ma dbać o ewangelizację i rozumienie wiary, uwzględniając ustalenia współczesnej nauki i rozwój społeczeństwa”. Współczesna nauka sponsorowana przez korporacje i liberalne rządy jest akurat wiarygodna, by stanowić podstawę do rewizji Słowa Bożego i jego ponownego „objawienia” bez „anachronicznego kontekstu kulturowego”. Czy przypadkiem obranie jako kryterium oceny moralnej postępowego kierunku „rozwoju społeczeństwa” uzasadnionego przekupną nauką nie jest jawnym sprzysiężeniem się Kościoła z czymś, co Benedykt XVI nazwał niedawno „duchem Antychrysta”? W momencie, kiedy papież i hierarchowie zdecydują się pójść w ślady niemieckiej Drogi Synodalnej (po owocnym „dialogu” w ramach synodu o synodalności jest to możliwe) najbardziej intrygujące będzie to, w jaki sposób, na gruncie „nauki” oczywiście, papież i biskupi będą nam uzasadniali moralność homoseksualnych stosunków doodbytniczych. Zacieramy rączki i czekamy na owoce tego naukowego wzrostu świadomości naszych pasterzy na obecnym etapie rozwoju Kościoła, który coraz wyraźniej zdaje się wspierać globalistyczną koncepcję społeczeństwa otwartego na przeróżne dewiacje. A na stronie „Onetu” wisi nadal artykuł zawierający cztery absurdalne kłamstwa na temat księdza z naszej diecezji (piąte zostało usunięte po mojej interwencji). Milczy, kto powinien interweniować w tej sprawie, a diecezjanie patrzą i czekają! Czyżby karmienie nas nonsensem w tamtej i tej sprawie miało stać się nową, synodalną zasadą duszpasterską w naszym prastarym Kościele?
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze