Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. "Czy można ścigać za obrazę uczuć?"

Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki

Szykuje się awantura pomiędzy Episkopatem a Ministrem Sprawiedliwości. Idzie, jak donosi „Rzeczpospolita”, o to, że resort sprawiedliwości szykuje zmiany w kodeksie karnym, a konkretnie w słynnym artykule 196, który stoi na straży tzw. „uczuć religijnych”, za „obrazę” których grozi obecnie wysoka grzywna albo nawet więzienie. Resort proponuje rezygnację z kary więzienia i obniżenie wysokości grzywien, biskupi bronią dotychczasowych kar z więzieniem włącznie. Szkoda, że wykształceni hierarchowie w ogóle nie zaproponowali zmiany tego nielogicznego z punktu widzenia normalnej (pozaprawnej) semantyki określenia, jakim jest „obraza uczuć religijnych”. Można oczywiście uciekać się do zawiłej kazuistyki prawniczej i bronić każdej bredni, jakie ustawodawca umieścił w przepisach prawa, każąc potem czcić je jak bóstwa, ale po co? Czy nie lepiej po prostu wycofać się z głupkowatych rozwiązań, wedle których przepis stoi na straży „uczuć”? Sformułowanie „obraza uczuć religijnych” wydaje się absurdalne, nielogiczne, śmieszne. Jak można „obrazić uczucia”? Czym zmierzyć skalę tej obrazy? Co zrobić, gdy uczucia trzech osób zostaną „obrażone”, a tysiąca nie zostaną? Czy nie można wyrzucić tego głupiego przepisu, który sankcję za „znieważanie” przedmiotów kultu lub miejsc uzależnia od subiektywnie zdefiniowanej „obrazy uczuć” i zamienić na jasny i logiczny przepis, który po prostu sensownie i „obiektywnie” penalizuje samo „znieważenie” lub „zbezczeszczenie” przedmiotów kultu i miejsc sakralnych bez odnoszenia tego do subiektywnie zdefiniowanej obrazy uczuć?

Naprawdę do ukarania sprawcy zbezczeszczenia albo znieważenia obiektów, przedmiotów kultu niezbędny jest subiektywny skutek emocjonalny w dowolnym reprezentancie danej religii? Czy nie wystarczy sam materialny skutek, jakim jest znieważenie albo zbezczeszczenie? Czyżby prawo karne miało karać za „wywoływanie określonych emocji”? Co tu jest właściwie karane: zachowanie o charakterze znieważającym czy fakt, że w jego rezultacie ktoś poczuł się urażony? Czy nie można zejść na ziemię i uprościć sprawy?  Ten przepis w oryginale brzmi: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej albo miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. W ramach synodalności w Kościele odważę się zaproponować prostsze rozwiązanie: „Kto znieważa publicznie przedmiot czci religijnej albo miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2” (rodzaj i wysokość kary do uzgodnienia). Czy jest choć jeden rozgarnięty hierarcha, który tę nieścisłość przepisów jest w stanie zauważyć i zaproponować inne rozwiązanie?

Reklama

Tymczasem, mówiąc językiem religijnym, zmartwychwstał w Tel Awiwie, dobry znajomy amerykańskich grandziarzy żydowskich na literę „R”, Geffrey „Epsztajn” (piszę tak, żeby miłośnicy chanukowych ceremonii związanych z Chabad Lubawicz nie mieli wątpliwości, komu zapalą świeczkę za rok). Jego niespodziewane pojawienie się zaskutkowało i tym, że nasz niezastąpiony dobroczyńca na stanowisku premiera, wykorzystując chwilową nieuwagę społeczeństwa zaaferowanego tą nadzwyczajną żydowską awanturą zdołał lekką ręką oddać państwu na literę „U” kolejne 200 milionów złotych. Kto wie, czy takimi gestami nasz milusiński filantrop nie przebije niedawnych dysponentów Funduszu Sprawiedliwości, którym tak wielu ma za złe, że wydawali kasę na inwestycje, które miały służyć rodakom. Cokolwiek w tym kraju służy rodakom „niedobra jest”, cokolwiek zaś służy obcym, „jest bardzo dobra”. Nasze żony, córki czy siostry mają rodzić na SOR-ach, nauczycielom naszych dzieci uniemożliwia się dobre wykonywanie zawodu z braku funduszy, a tu jaśnie oświeceni będą „wspierać” cudze wojny albo debatować nad takimi bzdurami jak „obraza uczuć religijnych”. Obudzisz ty się wreszcie, narodzie, i pogonisz tych jaśnie paniczów na cudzym żołdzie, czy się nie obudzisz?

 

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości