„...zmęczony Gepetto zrozumiał jedynie, że jego synek jest okrutnie głodny i wyjął z kieszeni trzy gruszki, mówiąc: - Właściwie miało to być moje śniadanie, ale podzielę się z tobą, mój biedny Pinokio. Pinokio, widząc gruszki, zażądał, by mu je obrać. Gepetto, chociaż żądanie to zdziwiło go i nawet trochę zasmuciło, obrał gruszki i podał pajacykowi, który w pierwszym odruchu chciał wyrzucić skórkę i ogonek do śmietnika. Jednak Gepetto powstrzymał go: - Nie wyrzucaj, nigdy nie wiadomo, co i kiedy będzie mogło się do czegoś przydać! I rzeczywiście, jak tylko Pinokio połknął trzy obrane gruszki, poczuł kolejną falę głodu, a nie mając nic innego, sięgnął po wzgardzone wcześniej skórki i ogonki. Tak po raz kolejny okazało się, że warto słuchać starszych.” Carlo Collodi „Pinokio”
Skład:
ciasto
wypełnienie
100 g gorzkiej czekolady;
200 ml śmietany kremówki;
100 g cukru pudru;
3 jajka;
5 gruszek;
0,5 l wody;
200 g cukru.
Wykonanie:
Z mąki, masła, cukru pudru i żółtka zagniatamy kruche ciasto (jeśli ciasto byłoby za suche, dodajemy łyżkę kwaśnej śmietany). Schładzamy je w lodówce przez pół godziny. Formę do tarty o średnicy 26 cm smarujemy masłem i oprószamy mąką. Rozwałkowujemy schłodzone ciasto i wykładamy nim formę. Następnie pieczemy 15 minut w temperaturze 200 st. C. Ciasto powinno się lekko zrumienić. W rondelku podgrzewamy śmietanę z pokruszoną czekoladą. Obieramy gruszki i pozbawiamy gniazd nasiennych. Z wody i 200 g cukru gotujemy syrop, do którego wkładamy połówki gruszek, następnie je zagotowujemy. Ugotowane gruszki pozostawiamy w syropie do przestudzenia. Jajka ucieramy z cukrem pudrem. W dalszej kolejności dodajemy rozpuszczoną w śmietance czekoladę. Na podpieczonym kruchym cieście rozkładamy ugotowane gruszki. Czekoladową masę wylewamy na ciasto, które pieczemy w temperaturze 180 st. C przez 45 minut. Ciasto serwujemy po przestudzeniu. Dobrym dodatkiem do tarty są lody bakaliowe.
Carlo Collodi to bojownik o zjednoczenie Włoch, dziennikarz, autor dzieł dla dorosłych i opowiadań dla dzieci, hulaka i kobieciarz. Pisząc dzieje drewnianego pajacyka nie wiedział, że to dzięki niemu zyska nieśmiertelną sławę. A pisał Collodi swoje opowiadanie w odcinkach na zamówienie gazetki dla dzieci Giornale per Bambini. Pewnie nie zgodziłby się na tę propozycję, ale wysokie honorarium było mocno przekonujące. Praca ta jednak nie była łatwa, bo artysta tworzył na głodzie alkoholowym, a wówczas trudno zebrać myśli, nie jest też lepiej, gdy głód ten się zaspakaja, bo wówczas braknie pomysłów. W tej sytuacji ratunkiem jest pisanie prosto z życia, bo swoje upadki można przecież darować drewnianej marionetce. W ten sposób powstał Pinokio, kłamliwy, nieznośny, drewniany chłopiec, którego mimo to - jego ludzki ojciec Gepetto - kocha. Jednak nie kocha go jego pierwowzór, gdyż drewnianego łobuza wiesza łapkami Lisicy i Kota na drzewie. Tak miał skończyć Pinokio, jednak ratują go dzieci pisząc do redakcji prośby, aby zmienić zakończenie losów drewnianego urwisa, co też się dzieje. Pinokio kończy swoje przygody stając się prawdziwym chłopcem.
A przygotowując tartę obierzmy gruszki ze skórki (choć pewnie można na coś je wykorzystać), gdyż do tego eleganckiego ciasta skórki nie pasują.
Carlo Collodi, a właściwie Carlo Lorenzini, w chwili pisania przygód Pinokia miał 55 lat. Urodził się w ubogiej rodzinie. Jego matka pracowała jako służąca, a ojciec jako kucharz rodziny Ginori, która to opłaciła edukację Carla. Większość swojego życia spędził w rodzinnym miasteczku matki Collodi, stąd jego późniejszy pseudonim. To toskańskie miasteczko od 1956 roku ma Park Pinokia, nietypowy park rozrywki, bogaty w rzeźby i wystawy dydaktyczne, związane z drewnianym chłopcem, któremu od kłamstw rośnie nos.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze