Redakcję Tygodnika Płockiego odwiedziła pani Anna, emerytowana nauczycielka, która od lat ma kłopoty z chodzeniem. Cierpi na chorobę stóp, którą bardzo trudno leczyć. Do specjalisty jeździ do Poznania. – Potrzebuję rehabilitacji, a nie stać mnie, żeby płacić w prywatnych przychodniach. Próbowałam znaleźć pomoc w MOPS-ie, ale stamtąd mnie tylko odsyłają. Jak tak dalej pójdzie, to czeka mnie wózek inwalidzki – tłumaczy.
Pani Anna pracowała przez całe swoje dorosłe życie. Ale jak to zwykle bywa, w pewnym wieku zaczynają odzywać się różne schorzenia, niezaleczone choroby, słowem – jest coraz gorzej. Coraz trudniej jest też wstać rano z łóżka, wyjść z domu, wykonać codzienne czynności.
Naszej czytelniczce najbardziej doskwiera choroba stóp. – Mam ogromne problemy z chodzeniem. Pokonanie trasy, nawet do sklepu, jest dla mnie ogromnym wysiłkiem. Najlepszym lekarstwem na moją chorobę byłaby rehabilitacja, ale w MOPS-ie nie mogę się doprosić skierowania – zaczyna swoją opowieść.
W 2008 roku dostała orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu lekkim. – Poradzono mi, żebym zgłosiła się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. W końcu gdzie, jak nie tam powinnam otrzymać pomoc. Rzeczywiście, raz się udało. Przez ten czas trzykrotnie stawałam na komisji. Mam podniesiony stopień niepełnosprawności na umiarkowany, ale MOPS i tak odrzuca moje wnioski. A powinnam być rehabilitowana dwa razy do roku, a nie raz na siedem lat – tłumaczy.
Dodaje, że stale rozmawia z szefami MOPS-u i za każdym razem słyszy, że dostanie skierowanie, jak oni dostaną dotacje. Idzie z wnioskiem we wskazanym terminie i słyszy, że wniosek został odrzucony, bo nie ma pieniędzy. – To kto dostaje te skierowania – pyta i zapewnia, że wydeptała tam wszystkie ścieżki, była u dyrektora i urzędniczek. Stale słyszy tylko jedno słowo – odmowa.
Wyprawę do redakcji pani Anna potraktowała, jak ostatnią deskę ratunku. Staraliśmy się pomóc, a przede wszystkim zaproponowaliśmy, by poprosiła o skierowanie u swojego lekarza rodzinnego. – Prosiłam i dostałam, ale muszę czekać aż 9 miesięcy na rehabilitację, a ja powinnam mieć taką możliwość dwa razy do roku, inaczej czeka mnie wózek inwalidzki – wyjaśnia.
Katarzyna Michalska z płockiego MOPS-u potwierdza, że tylko raz pani Anna skorzystała z turnusu rehabilitacyjnego. – Mamy ograniczone środki i dlatego realizujemy wnioski osób, które nigdy nie korzystały z tej możliwości oraz osób mających orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu znacznym. Potrzebujących jest bardzo dużo, a pieniądze ograniczone. Pani Anna powinna zwrócić się do lekarza pierwszego kontaktu, na pewno otrzyma tam skierowanie.
Jeśli pani Anna ma kłopoty finansowe, powinna zwrócić się do MOPS z wnioskiem o wsparcie. Ale nasza czytelniczka takiej pomocy nie potrzebuje, nie chce spotkania z pracownikiem socjalnym. Twierdzi, że w codziennym życiu pomaga jej córka. Ona potrzebuje tylko rehabilitacji.
Niestety, pomocy jakiej oczekuje pani Anna, otrzymać nie może. Wkrótce pójdzie na rehabilitację, na którą czeka od 9 miesięcy. A co potem? Znów będzie próbowała złożyć wniosek w MOPS-ie, no chyba, że ktoś jej podpowie, jaką inną może wybrać drogę, by opóźnić moment, gdy będzie musiała usiąść na wózku inwalidzkim. Jol
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze