Reklama

Będzie musiała przesiąść się na wózek

26/05/2015 10:22
Redakcję Tygodnika Płockiego odwiedziła pani Anna, emerytowana nauczycielka, która od lat ma kłopoty z chodzeniem. Cierpi na chorobę stóp, którą bardzo trudno leczyć. Do specjalisty jeździ do Poznania. – Potrzebuję rehabilitacji, a nie stać mnie, żeby płacić w prywatnych przychodniach. Próbowałam znaleźć pomoc w MOPS-ie, ale stamtąd mnie tylko odsyłają. Jak tak dalej pójdzie, to czeka mnie wózek inwalidzki – tłumaczy.
Pani Anna pracowała przez całe swoje dorosłe życie. Ale jak to zwykle bywa, w pewnym wieku zaczynają odzywać się różne schorzenia, niezaleczone choroby, słowem – jest coraz gorzej. Coraz trudniej jest też wstać rano z łóżka, wyjść z domu, wykonać codzienne czynności.
Naszej czytelniczce najbardziej doskwiera choroba stóp. – Mam ogromne problemy z chodzeniem. Pokonanie trasy, nawet do sklepu, jest dla mnie ogromnym wysiłkiem. Najlepszym lekarstwem na moją chorobę byłaby rehabilitacja, ale w MOPS-ie nie mogę się doprosić skierowania – zaczyna swoją opowieść.
W 2008 roku dostała orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu lekkim. – Poradzono mi, żebym zgłosiła się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. W końcu gdzie, jak nie tam powinnam otrzymać pomoc. Rzeczywiście, raz się udało. Przez ten czas trzykrotnie stawałam na komisji. Mam podniesiony stopień niepełnosprawności na umiarkowany, ale MOPS i tak odrzuca moje wnioski. A powinnam być rehabilitowana dwa razy do roku, a nie raz na siedem lat – tłumaczy.
Dodaje, że stale rozmawia z szefami MOPS-u i za każdym razem słyszy, że dostanie skierowanie, jak oni dostaną dotacje. Idzie z wnioskiem we wskazanym terminie i słyszy, że wniosek został odrzucony, bo nie ma pieniędzy. – To kto dostaje te skierowania – pyta i zapewnia, że wydeptała tam wszystkie ścieżki, była u dyrektora i urzędniczek. Stale słyszy tylko jedno słowo – odmowa.
Wyprawę do redakcji pani Anna potraktowała, jak ostatnią deskę ratunku. Staraliśmy się pomóc, a przede wszystkim zaproponowaliśmy, by poprosiła o skierowanie u swojego lekarza rodzinnego. – Prosiłam i dostałam, ale muszę czekać aż 9 miesięcy na rehabilitację, a ja powinnam mieć taką możliwość dwa razy do roku, inaczej czeka mnie wózek inwalidzki – wyjaśnia.
Katarzyna Michalska z płockiego MOPS-u potwierdza, że tylko raz pani Anna skorzystała z turnusu rehabilitacyjnego. – Mamy ograniczone środki i dlatego realizujemy wnioski osób, które nigdy nie korzystały z tej możliwości oraz osób mających orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu znacznym. Potrzebujących jest bardzo dużo, a pieniądze ograniczone. Pani Anna powinna zwrócić się do lekarza pierwszego kontaktu, na pewno otrzyma tam skierowanie.
Jeśli pani Anna ma kłopoty finansowe, powinna zwrócić się do MOPS z wnioskiem o wsparcie. Ale nasza czytelniczka takiej pomocy nie potrzebuje, nie chce spotkania z pracownikiem socjalnym. Twierdzi, że w codziennym życiu pomaga jej córka. Ona potrzebuje tylko rehabilitacji.
Niestety, pomocy jakiej oczekuje pani Anna, otrzymać nie może. Wkrótce pójdzie na rehabilitację, na którą czeka od 9 miesięcy. A co potem? Znów będzie próbowała złożyć wniosek w MOPS-ie, no chyba, że ktoś jej podpowie, jaką inną może wybrać drogę, by opóźnić moment, gdy będzie musiała usiąść na wózku inwalidzkim. Jol
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości