Reklama

Będą ukarani za aktywność

20/07/2011 09:00
Tylko do końca 2011 roku ustawa przewiduje istnienie Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. To dzięki pieniądzom z tego źródła utrzymywane są osoby niepełnosprawne, które korzystają z warsztatów terapii zajęciowej, z dotacji na turnusy rehabilitacyjne. Finansowane są też najróżniejsze akcje, dzięki którym osoby na wózkach dostają pracę, mogą starać się o dofinansowanie przy zakupie samochodu lub usuwaniu barier architektonicznych. Dziś osoby zajmujące się niepełnosprawnymi załamują ręce. Czy zakończą swoją działalność?
W Płocku jest około tysiąca osób, które dzięki pieniądzom z Funduszu mogą prowadzić w miarę normalne życie. Nie muszą siedzieć w domu, zdani tylko na pomoc najbliższych. Mogą funkcjonować w społeczeństwie, nabywać nowe umiejętności, starać się o pracę.
Tylko w samym Płocku na utrzymanie sześciu warsztatów terapii zajęciowej do tej pory wydawano 1,8 mln zł. 90% tej sumy pokrywał PFRON, reszta to środki samorządowe, od sponsorów, z akcji 1%. Jeśli Fundusz przestanie istnieć, wtedy prawdopodobnie zostaną zlikwidowane wszystkie warsztaty. Budżet miasta takiego wydatku nie udźwignie. Niestety, na razie nie ma żadnego dobrego pomysłu, skąd wziąć pieniądze.
Joanna Olczak, prezes oddziału płockiego TPD, obawia się, że likwidacja Funduszu może być dla istniejących w Płocku warsztatów końcem działalności. – Najgorsze jest to, że na razie nie ma żadnych pomysłów, co dalej – mówi. – Być może powstanie inna, podobna instytucja i warsztaty przetrwają, ale powinniśmy mieć już jakieś informacje na ten temat. Tymczasem miesiące mijają i nie wiadomo, czy 1 stycznia 2012 roku będziemy mieć środki na prowadzenie naszych placówek. Sami takiego ciężaru wydatków nie uniesiemy. Z 1% mamy rocznie około 10 tys. zł i zwykle te pieniądze przekazujemy na konkretny cel. W tym roku były to środki na pomoc dziewczynie, która wymaga wielu operacji po poparzeniu twarzy i rąk. Nie wiem, czy będziemy musieli ograniczyć działalność, może prowadzić tylko jeden warsztat, ale jak powiedzieć tym osobom, które nie będą miały już miejsca, że musimy je odesłać i to nie wiadomo dokąd? Jak moglibyśmy im powiedzieć: „od jutra nie przychodźcie”? Przecież warsztaty to nie tylko osoby niepełnosprawne, które przychodzą na zajęcia, to także ich rodzice, osoby, które się na co dzień nimi opiekują. Te kilka godzin zajęć u naszych podopiecznych to dla ich opiekunów wytchnienie, możliwość prowadzenia normalnego życia, a nie stałej opieki. Zresztą, gdybyśmy mogli stworzyć więcej miejsc, to na pewno nie brakowałoby chętnych, którzy teraz czekają w kolejce, aż ktoś zrezygnuje.
Prezes Olczak najbardziej obawia się sytuacji, kiedy będzie musiała poinformować podopiecznych, że warsztaty zostaną rozwiązane. – Takie czasy, że trudno o sponsorów, a jeśli już się znajdzie, to zwykle można liczyć tylko na drobne dotacje lub przekazanie środków na konkretny cel. Największe nasze wydatki to rachunki za media i więcej niż skromne płace pracowników. Materiały potrzebne na zajęcia zdobywamy własnymi sposobami, bardzo rzadko, ale i tak się zdarza, że ktoś przyjdzie z ulicy i nas wspomoże. Wiemy, że niektóre samorządy poradzą sobie z tym problemem bez Funduszu, my zostaniemy ukarani za aktywność. Działamy od 15 lat, pracujemy na rzecz osób niepełnosprawnych, budowaliśmy swoją markę i gromadziliśmy majątek, a teraz będziemy musieli zawiesić na naszych lokalach kłódkę?
Czy jest szansa, by nadal osoby niepełnosprawne mogły przychodzić na kilka godzin na warsztaty? Katarzyna Michalska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Miasta, na razie nie chce zabierać głosu w tej sprawie.
– Owszem, docierają do nas informacje, ale nieoficjalne. Myślę, że jeśli PFRON zostanie zlikwidowany, to powstaną inne formy pomocy osobom niepełnosprawnym. Jestem pewna, że nie zostaną bez opieki. My nie siedzimy i nie czekamy, aż pieniądze przestaną być przekazywane, sami próbujemy szukać rozwiązań. Musimy myśleć o tym, bo nawet jeśli nie w tym, a dopiero w przyszłym roku PFRON zostanie zlikwidowany, to i tak trzeba będzie szukać dobrego wyjścia.
Rzecznik Osób Niepełnosprawnych Tomasz Gorczyca podkreśla, że likwidacja PFRON prawdopodobnie stanie się faktem dopiero za rok. – Ale oczywiście musimy się z tym liczyć. Mam nadzieję, że te środki, które teraz przekazywane są za pośrednictwem PFRON do organizacji, przejmie inna instytucja, może to będzie Urząd Marszałkowski. To jedyne rozwiązanie, a ja nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Przecież nie można dopuścić do likwidacji placówek, które z tak dobrym skutkiem działają na rzecz osób niepełnosprawnych.
Te wypowiedzi powinny uspokoić szefów organizacji pozarządowych działających na rzecz osób niepełnosprawnych. Pytanie tylko, czy rzeczywiście znajdzie się rozwiązanie, czy też już za kilka miesięcy trzeba będzie zamknąć wszystkie placówki?    Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości