Reklama

Andrzej Poczobut w Płocku: „Nie doceniacie w pełni sukcesu, jakim jest dzisiejsza Polska”

Andrzej Poczobut, działacz Związku Polaków na Białorusi, znany ze swojej niezłomnej postawy wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki, w poniedziałek przebywał w Płocku wraz z żoną Oksaną na zaproszenie Piotra Zgorzelskiego, wicemarszałka Sejmu. Jak postrzega Polskę i dlaczego planuje powrót na Białoruś? Co się musi stać, aby Białoruś obrała prodemokratyczny kurs?

Polsko-białoruski dziennikarz i aktywista w 2020 r. został skazany na osiem lat kolonii karnej za wzniecanie nienawiści na tle etnicznym i podżeganie do działań na szkodę bezpieczeństwa Białorusi. Negocjacje w sprawie jego uwolnienia (a został uznany za więźnia politycznego) zakończyły się sukcesem dopiero w kwietniu br.

Już 16 lat temu miał za sobą „ogon”

Wspominał w poniedziałek Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu, podczas spotkania z Andrzejem Poczobutem w Muzeum Mazowieckim. W 2010 r. wraz z Pawłem Jakubowskim udał się w podróż do Grodna. – Słyszeliśmy, jak mocno Andrzej Poczobut angażuje się w polskie sprawy na Białorusi. Spotkaliśmy się z nim w pokoju hotelowym. Wcześniej zerknęliśmy za firankę. On nie przychodził sam, już wtedy miał tzw. ogon. Pilnowało go dwóch smutnych panów z saszetkami – opowiadał samorządowiec.

Reklama

Tamto spotkanie zakończyło się zaproszeniem Poczobuta do Płocka, które udało się sfinalizować dopiero po 16 latach. – Andrzej Poczobut w 2021 r. trafił do więzienia za to, że jest Polakiem. Za to, że bliskie są mu takie wartości, jak wolność, demokracja i prawa człowieka. Utkwił mi w pamięci fragment jego listu do żony Oksany: „Nie wybieramy czasów, w których żyjemy. Wybieramy, jak w tych czasach żyjemy”. Dał temu świadectwo najwyższej próby – dopowiadał Piotr Zgorzelski.

Tęskni pan za ojczyzną?

Spytał na wstępie gościa prowadzący spotkanie Tomasz Szatkowski, redaktor naczelny „Tygodnika Płockiego”. – Tęsknię do ojczyzny. Ładnie tu u was nad Wisłą, ale tamte widoki i tak są ładniejsze – zapewniał rozmówca.

Reklama

Nie zabrakło nawiązania do ojczystych stron Czesława Niemena. Piosenkarz urodził się w Starych Wasiliszkach na terenie Białorusi. To niespełna 90 km od Grodna - miejsca, które Andrzej Poczobut uważa za swój dom. – Czesław Niemen to jest nasz ziomek. W Starych Wasiliszkach wciąż go pamiętają – mówił dziennikarz. – Na Białorusi nadal mieszkają jego dalsi krewni. W domu znajduje się muzeum. Wokalista wrócił do swojej rodzinnej miejscowości jeszcze w czasach sowieckich, kiedy przyjechał na koncerty w Mińsku i w Grodnie. Kamerą wideo nagrywał krajobrazy. Tyle że wtedy ta okolica wyglądała już inaczej niż za jego dzieciństwa. W międzyczasie powstały kołchozy. Przed wyjazdem wyjął te kasety i połamał.

Co nieco o historii…

Niewiele zostało ze wspólnej przeszłości, teraz akcenty stawiane są zupełnie inaczej. Oficjalna narracja jest jednoznaczna: dobre jest to, co sprzyja sojuszowi z Rosją. – Współczesna Białoruś nie czerpie ze spuścizny ani I, ani II Rzeczypospolitej. Tamten okres przedstawiany jest jako czas okupacji. Taki jest stosunek oficjalnej białoruskiej historiografii – podkreślał Andrzej Poczobut. Miał jednak nadzieję na zmianę, ponieważ faktów nie da się zmienić i może prędzej czy później Białorusini spróbują wybić się na niepodległość.

Reklama

Zdaniem Poczobuta Białoruś ma szansę na wybór zachodniego modelu rozwoju tylko w momencie, kiedy Rosja będzie osłabiona, pogrążona w kryzysie, skupiona na własnych problemach. – Ale jaką drogę wybierze to już zagadka. Dopóki Rosja jest mocna nie ma żadnych szans dla Białorusi. Po rozpadzie Związku Sowieckiego państwa bałtyckie podjęły decyzję o wejściu w struktury zachodnie. Wtedy Moskwa wprowadziła wobec nich embargo. Na Białorusi i Ukrainie wybrano inną drogę. Dziwiono się po co się tak te państwa wychylają, skoro zachowując niepodległość można było zostać mostem pomiędzy Wschodem a Zachodem. Uważano, że Zachód będzie dawał technologię, a Wschód tanią ropę. Potem okazało się, że nie tak łatwo wydostać się z tych kleszczy, koszt surowców energetycznych okazał się gigantyczny. W momencie kryzysu w Rosji to Białoruś będzie miała swoje pięć minut. Pytanie, czy społeczeństwo wyciągnie wnioski z tego, co stało się do tej pory.

Narodziny Związku Polaków na Białorusi

Na terenie Białoruskiej Republiki Radzieckiej uniemożliwiono naukę języka polskiego. Jednocześnie na Grodzieńszczyźnie było największe skupienie Polaków w dawnym Związku Sowieckim. – Właśnie tam ostatnia szkoła została zamknięta w 1948 r. Do 1988 r. nie było możliwości nauki języka polskiego. Z początku, po powstaniu Związku Polaków na Białorusi wywodzącego się od Polskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego im. Adama Mickiewicza na Grodzieńszczyźnie i Polskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego „Polonia” w Mińsku, pozwolono na zajęcia dodatkowe. Później, w ramach szkoły państwowej, były tworzone pojedyncze klasy polskie. Pojawiła się możliwość organizacji nauki języka polskiego. W 1996 r. otworzono pierwszą polską szkołę w Grodnie, kolejną po roku w Wołkowysku. Obie na dziesięciolecia stały się filarem polskości. Nauka w całości odbywała się w języku polskim. Dlatego ten początek lat 90. XX w. to bez wątpienia taki romantyczny czas, kiedy można było zacząć wprowadzać coś, co przez lata było zakazane – zaznaczył.

Reklama

ZPB szybko stało się „zauważalną organizacją masową”. – W ludziach istniała potrzeba, aby ta polskość wyszła poza dom i rodzinę. To była taka demonstracja polskości w sferze publicznej z potrzeby serca– kontynuował Andrzej Poczobut. Niemniej nie wszyscy patrzyli na ZPB z zachwytem. Zmieniły się warunki, ale w sferze administracyjnej wciąż byli ci sami komunistyczni urzędnicy. – Od początku trzeba było walczyć, co przynosiło efekty. Związek wychodził na szczebel krajowy, organizowano pikiety – dopowiadał.

W 1994 r. do władzy doszedł Aleksander Łukaszenka. – To był pierwszy polityk na terenie byłego Związku Sowieckiego, który wygrał kampanię wyborczą wykorzystując antyzachodnie, antydemokratyczne hasła. Zwrócił się z apelem do społeczeństwa o powrót do Związku Sowieckiego – opowiadał gość. Przytaczał też główne tezy polityka, jak choćby tę o Białorusinach, którzy w istocie „są Rosjanami, tylko lepszej jakości”, nazywanie Rosjan, Białorusinów i Ukraińców gałęziami tego samego drzewa. Łukaszenka zaczął upatrywać w polskiej organizacji „spisku przeciwko białoruskiemu narodowi”. – Z jego punktu widzenia Polacy to zdrajcy Słowian – dodał Poczobut.

Reklama

Jeszcze o polsko-białoruskich relacjach… – W Polsce uważano, że lepsza jest granica z Białorusią niż rosyjskie czołgi. Tymczasem 2022 r. pokazał, że takie położenie nie gwarantuje bezpieczeństwa. Kiedy Rosji zależało na wykorzystaniu terenu Białorusi do ataku na Ukrainę, wtedy Aleksander Łukaszenka ten teren jej udostępnił. Każdy polski rząd podejmował próby ułożenia relacji z Białorusią i każdy poniósł klęskę. Moim zdaniem nie było możliwości współpracy z winy Łukaszenki, jego braku zaufania do Zachodu. On patrzy na Polskę przez pryzmat ideologii. Kiedy polski rząd mówi, że jego celem jest wzmocnienie niepodległości Białorusi, Aleksander Łukaszenka słyszy „Polska chce oderwać Białoruś od Rosji”. Dla niego to wrogie działanie – wyjaśniał Andrzej Poczobut.

Czy jest szansa na polsko-białoruski dialog? Tak, ale dopiero po zakończeniu wojny Rosji z Ukrainą, w której państwa zachodniej części Europy wspierają Ukrainę, a „reżim białoruski” Władimira Putina. – Zakończenie wojny rozpocznie dialog pomiędzy Rosją i Zachodem, pomiędzy Mińskiem i Zachodem – mówił opozycjonista. Prosił, aby rozróżnić działania ludzi związanych z reżimem od narodu białoruskiego, ponieważ Białorusini nie popierają wojny Rosji z Ukrainą. W 2022 r. odbywały się akcje protestacyjne, które wymagały wielkiej odwagi.

Reklama

Polacy na Białorusi

Przed 2020 r. ZPB liczyło ok. 18 tys. osób. Z jednej strony była to organizacja zwalczana przez władzę, a z drugiej – największa organizacja społeczna w kraju. Poczobut sądzi, że ZPB jest trochę mniej liczna, ale nadal posiada ponad 50 oddziałów rozsianych po całej Białorusi.

Nie ma dokładnych danych ile osób z polskimi korzeniami żyje na Białorusi. W szkołach prowadzonych w oparciu o struktury ZPB języka polskiego uczy się 3,8 tys. dzieci. – Na Białorusi dominuje kierunek kremlowski, antyzachodni. Obywatel, który nie zna innego języka niż rosyjski, trafia w wir propagandy. Także dlatego dąży się tam do ograniczenia nauki języków obcych w ogóle – wskazywał.

Reklama

Skąd ta decyzja o powrocie w paszczę lwa?

Wewnątrz kraju nie ma organizacji opozycyjnych (liderzy przebywają poza Białorusią). Nie ma niezależnych mediów. Internet jest cenzurowany, monitorowany przez służby specjalne. Za publiczną krytykę trzeba liczyć się z aresztowaniem. Przed 2020 r. przekaz w internecie głównie był krytyczny wobec Aleksandra Łukaszenki, dziś jest „niemal sterylny”, z dominującym punktem widzenia prezydenta. Andrzej Poczobut o białoruskim społeczeństwie: – Nie zobaczymy tam żadnych oznak niezadowolenia. Zobaczymy to, co znamy z obrazków totalitarnych, powszechną akceptację, aplauz dla władzy. Jednocześnie władza nie ufa społeczeństwu i nadal wprowadza represje.

A jednak działacz we wrześniu br. zamierza wrócić na Białoruś i wziąć udział w zjeździe ZPB. Zaznaczał, że w kwietniu br. zgodził się wyjechać z kraju tylko przy deklaracji, że będzie mógł wrócić. – Sądzę, że jesteśmy na początku takiej tendencji prowadzącej do ocieplenia stosunków z państwami Zachodu. Gospodarka rosyjska coraz trudniej radzi sobie ze skutkami wojny, co rzutuje na gospodarkę w Białorusi. Ta zaś w ostatnich latach radziła sobie coraz lepiej. Wraz z wprowadzeniem sankcji na Rosję towary zachodnie przestały trafiać na rosyjskie rynki, lukę wypełniły towary białoruskie. Ale w momencie, kiedy rosyjska gospodarka zaczyna się kurczyć, to się natychmiast przerzuca na Białoruś. Siłą rzeczy zaczyna się poszukiwanie nowych możliwości, a jedną z nich jest tworzenie relacji z Zachodem. W takiej sytuacji reżimowi żadne głośne procesy nie są potrzebne. Dlatego uważam, że ryzyko nie jest tak wysokie. Chociaż nikt nie da gwarancji, jak to się wszystko potoczy. Jako członek ZPB uważam, że muszę tam być i wspierać ludzi.

Reklama

Jak postrzega współczesną Polskę?

Andrzej Poczobut zwracał uwagę na wyczuwalną w polskim społeczeństwie „przykrą polaryzację”. – Kiedy ktoś powie białe, drugi powie czarne i będzie się przy tym upierał. Mam nadzieję, że prędzej czy później zostanie ona przezwyciężona. Nie doceniacie w pełni sukcesu, jakim jest dzisiejsza Polska. Oczywiście można porównywać się z bardziej zamożnymi państwami zachodnimi, ale warunki startowe były inne. Jeśli zrobimy porównanie z państwami, które były w podobnej sytuacji do Polski, wtedy okaże się, że Polska całkiem nieźle sobie radzi – ocenił.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/07/2026 02:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości