Reklama

Alpejska historia z jabłkiem w tle

02/08/2016 09:03
W nie tak dalekiej Szwajcarii, pośród majestatycznych gór, żył skromny, cnotliwy i szlachetny wieśniak Wilhelm Tell. Razu pewnego (działo się to ponoć w XV wieku), przechodząc przez główny plac miasteczka Altdorf (położonego w kantonie Uri), nie pokłonił się umieszczonemu na słupie kapeluszowi z kogucim piórem, który miał symbolizować władzę króla Niemiec Rudolfa Habsburga. Szybko o tym incydencie poinformowano namiestnika króla o nazwisku Gessler. Ten postanowił za ten brak szacunku do władzy ukarać wieśniaka śmiercią. Zmienił jednak plan, gdy dowiedział się, że jest on świetnym łucznikiem. Podjął wówczas decyzję, że przy okazji wymierzania kary jeszcze się zabawi. Dlatego karę śmierci zamienił na okrutne widowisko. Umieścił na głowie syna Wilhelma Tella jabłko i nakazał je ojcu zestrzelić z odległości 100 kroków. Jeśli ta sztuka by mu się udała, obaj mieli odzyskać wolność. Tell błagał o litość, wiedział, że jest to zadanie praktycznie niewykonalne dla najbardziej zdolnego łucznika. Jednak namiestnik nie zmienił zdania. Wtenczas Tell przygotowując się do strzału, najpierw obejrzał jedną strzałę i ją odłożył, wybrał drugą, po czym strzelił. Jabłko rozpadło się na dwie równe połowy. Gessler po tym zdarzeniu rozkazał puścić ojca i syna na wolność. Zanim ojciec z synem odeszli, postanowił się jeszcze dowiedzieć, dlaczego łucznik odłożył pierwszą strzałę. Zdawkowa odpowiedź, że na wszelki wypadek, nie usatysfakcjonowała go. Chciał znać prawdę. Wówczas Wilhelm Tell z wdzięczności za wolność zdecydował się ją ujawnić. Zgodnie z nią, pierwsza strzała była przeznaczona namiestnikowi, jeśli druga ugodziłaby dziecko. Z chwilą gdy prawda ujrzała światło dzienne, Gessler zaniechał pierwotnego planu uwolnienia Wilhelma Tella i syna. Tym to sposobem owa historia zyskała drugą część, w której to prosty lud obala swego ciemiężyciela. A przyczynkiem do takiego biegu wydarzeń była prawda, która owszem wyzwala, choć najczęściej jedynie agresję.
Pozostając w tym szwajcarskim, agresywnym nastroju, możemy pokusić się o przygotowanie „wulgarnego obiadu” z kantonu Valais, o mocnej nazwie „cholera”.
„Cholera”
Skład:
(forma o średnicy 27 cm)
na ciasto
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości