Zapobiegliwi rodzice już na początku wakacji kupili wyprawkę dla swoich dzieci, korzystając z promocji w księgarniach, które proponowały obniżkę cen na podręczniki nawet o 20%. Mniej zapobiegliwi biegają teraz po sklepach, szukając okazji lub stoją w kolejkach. Jeszcze inni spokojnie poczekają na zakończenie zakupowego szaleństwa i na obniżki cen artykułów, które nie sprzedały się przed 1 września. A lista zakupów jest bardzo długa, bo do szkoły są potrzebne nie tylko podręczniki i zeszyty. Trzeba kupić także słowniki, encyklopedie, opracowania lektur, testy, domowe multimedialne korepetycje, także plecak, strój na lekcje wychowania fizycznego oraz dla bardziej wymagających: pendrive, tablet, a niewykluczone, że także laptop. Jeśli do tego dodać koszty ubezpieczenia dziecka w szkole, opłaty na komitet rodzicielski, na radę klasową i ochronę, identyfikator, papier do ksero, a w wypadku najmłodszych – konieczność zmiany wystroju pokoju z zabawkowego na uczniowski, to wydatki sięgają wielkich sum. Większości rodziców nie stać na to, by sprostać wszystkim kosztom.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze