Ochotnicy z jednostki OSP w Sikorzu (gm. Brudzeń Duży) to ludzie zaangażowani w akcje ratowniczo-gaśnicze i życie społeczne swojej miejscowości. Niezależnie od czasów, w jakich przyszło im działać, ochotnicy zawsze szli przez życie z misją ratowania życia zdrowia i mienia ludzi. I tak niezmiennie od 60 lat. Bo właśnie taki jubileusz będzie obchodziła jednostka w tym roku.
Jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Sikorzu powstała w 1962 r. i początkowo działała przy Państwowym Gospodarstwie Rolnym. Podczas tworzenia jednostki na pierwszej liście członków znajdowało się 20 druhów. Obecnie jednostka liczy 46 druhów i druhen, w tym 11 członków młodzieżowej drużyny pożarniczej. Członkowie jednostki cały czas starają się podnosić swoje umiejętności. Robią to, aby jeszcze lepiej i w większym zakresie nieść pomoc, tym którzy tego potrzebują. – Na liście uprawnionych do działań jest 19 strażaków i jedna strażaczka. Wszyscy posiadają podstawowy kurs strażaka ratownika, znaczna większość posiada również kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy przedmedycznej. Nasi druhowie posiadają również szkolenia z ratownictwa technicznego, dowódców, naczelników, współpracy z LPR, kierowców konserwatorów oraz sternika motorowego – mówi prezes jednostki Przemysław Kwasiborski.
Strażacy z Sikorza mierzą się z różnego rodzaju interwencjami. Według statystyk z ostatnich lat jednostka średnio w ciągu roku wyjeżdża do akcji od 50 do 100 razy. Najczęściej są to wyjazdy do wypadków drogowych, usuwania skutków nawałnic czy pożarów.
Mimo tak wielu interwencji pośród setek akcji nadal znajdują się takie, które w sposób szczególny zapisały się w pamięci strażaków. Wydarzeniem, które pomimo upływu lat pozostaje nadal żywe jest gaszenie pożaru lasu w Kuźni Raciborskiej. – W 1992 roku druhowie z naszej jednostki brali udział w gaszeniu największego pożaru lasu w Europie Środkowo-Wschodniej po II wojnie światowej. Bez dwóch zdań była to najtrudniejsza akcja w historii naszej jednostki. Nasi starsi koledzy zmagali się z potężnym żywiołem przez kilka dni, prawie 400 km od domu – mówi prezes jednostki. – Bardzo ciężkim akcjami, z wielu różnych względów są sytuacje, kiedy nieszczęście spotyka naszych bliskich, znajomych czy rodzinę. Takie akcje na długo pozostają w pamięci strażaków – dodaje.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
(ek)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niezbyt przyjemna ekipa.
Niezbyt przyjemna ekipa.