W barwach 1 pułku Ułanów Krechowieckich walczył w kampanii wrześniowej. Po przedostaniu się do Francji, kontynuował walkę w dywizji gen. Maczka. Po wojnie ratował polskie konie zrabowane przez okupanta. Na emigracji w południowej Afryce zasłynął jako jeździec i hodowca koni. Utworzył sławny team lipicanerów. Zauroczony Hiszpańską Szkołą Jazdy, występował ze swoimi końmi w Afryce i w Europie. Od kilku lat mieszka w Łącku. Tam świętował stulecie szczęśliwego życia, wypełnionego pracą i pasją. Na urodziny pułkownika Iwanowskiego przybyli goście z Warszawy, Paryża i południowej Afryki. Kierownik urzędu ds. kombatantów i osób represjonowanych minister Janusz Krupski wręczył jubilatowi prestiżowy medal Pro Memoria i pamiątkową szablę. Przedstawiciele ministerstwa obrony narodowej przywieźli list gratulacyjny od ministra. Była delegacja stołecznego środowiska żołnierzy 1 Polskiej Dywizji Pancernej z prezesem Januszem Gołuchowskim oraz przedstawiciele gminy Łąck, z przewodniczącym rady Lechem Drohomireckim i wójtem Zbigniewem Białeckim. Gratulacje składali przedstawiciele Stowarzyszenia Jeździeckiego z Bierzewic i masztalerze z Łącka. ZUS wręczył jubilatowi (zwyczajowo) trzykrotną emeryturę. Ogromna radość sprawiła jubilatowi obecność gości z Afryki. Pani Jill Meyer podkreślała, że bez tego entuzjazmu i optymizmu, jakie prezentował przez lata Jerzy Iwanowski, nie byłoby tak wysokiego poziomu ich teamu. Przekazała również list gratulacyjny od Hiszpańskiej Szkoły Jazdy z Wiednia. Uroczystości odbywały się w sali konferencyjnej stada ogierów. Honory domu pełnił dyrektor Michał Wojnarowski. Jubilat częstował tortem, na którego szczycie stał biały koń (pewnie lipicaner). W znakomitym nastroju żartował z gośćmi. – Jeszcze bym tańczył z wilkami, gdyby nie to, że kolano mam uszkodzone – powiedział dostojny jubilat. Prawił komplementy paniom, bo jak twierdzi, w życiu miał dwie pasje – konie i kobiety. Ukochane kobiety to zmarła przedwcześnie żona i córka Maria, od dzieciństwa przygotowywana do sportów jeździeckich. Znakomita amazonka i wielokrotna triumfatorka rozmaitych derby, prowadzi obecnie własną stadninę we Francji. Nie wyklucza powrotu do Polski, jeśli tylko mogłaby zabrać ze sobą konie. Kto wie, może osiedli się właśnie na Mazowszu. lesz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze