I to z jakim! A jaki blask się unosił od wypolerowanych instrumentów! A jak pięknie dziewczyny były odstrojone! Po prostu bajka! Miło było posłuchać starych, dobrych i rytmicznych przebojów, ale nie tylko na puzon, trąbkę i organki. Aż serce rosło! Orkiestry dęte z całego powiatu grały w zeszłą niedzielę w Brudzeniu Dużym. Ci muzycy to duma poszczególnych gmin. Bez ich udziału nie może odbyć się żadna większa uroczystość. – Obowiązkowo jesteśmy na imprezach strażackich – tłumaczy Zbigniew Dziecinny. – Ale najsmutniej jest grać na pogrzebach – dodaje Andrzej Ners. Orkiestry grają wtedy na życzenie rodziny. Zawsze towarzyszą w ostatniej drodze zasłużonym strażakom. Orkiestranci zdradzają, że znów jest moda na ich występy przy okazji ślubów. To nie tylko Ave Maria i marsz weselny grane w kościele przez trębaczy. To całe wiązanki weselne. – Jak gości jest dużo, to składanie życzeń nowożeńcom trwa nawet i pół godziny – mówią członkowie orkiestry ze Słupna. Repertuar na tego typu okazje jest ogromny. Nie ma więc problemów, by grać i “do tańca i do różańca”. Muzycy dumni są z lokalnych występów. Jeszcze bardziej cieszą się z tego, że 24 czerwca pojadą na Festiwal Orkiestr Dętych do Polanicy Zdroju. Słupnowską orkiestrę tworzy 38 grających, ale też 15 tańczących mażoretek. Zespół “Iskierek” od dwóch lat skutecznie uatrakcyjnia występy. Wydawałoby się, że powinni tutaj grać sami strażacy. – Druhów z OSP jest tylko 10. Mamy za to przewagę grającej młodzieży – tłumaczy Andrzej Ners. Wraz z prowadzącym orkiestrę, druhem Marianem Żmijewskim, kilka lat temu zrobili prezent słupnowskiej OSP, powołując do życia ten zespół. Urząd Gminy zakupił instrumenty i stroje. – Nie jesteśmy zawodowymi muzykami – zaznacza Zbigniew Dziecinny. Ma wykształcenie samochodowe, ale nie przeszkadza mu to grać w orkiestrze na barytonie. Jego kolega Andrzej Ners jest z kolei basistą. Obydwaj są z Cekanowa, ale grają pod szyldem Słupna. Dżem z Siedemdziesiątki – Gdyby to był przegląd powiatu grodzkiego, bylibyśmy bezkonkurencyjni – zapewnia jedyna orkiestra dęta z Płocka. Tworzą ją głównie uczniowie Zespołu Szkół Technicznych, popularnej “Siedemdziesiątki”, a prowadzi Hubert Chiczewski – trębacz z ratuszowej wieży, grający codziennie płocki hejnał. Do orkiestry “Siedemdziesiątki” dołączają czasem nauczyciele. Bywa też były trener reprezentacji piłki ręcznej Zajączkowski. – Trudno jest prowadzić taką orkiestrę. Ludzie kończą szkołę, podejmują pracę i nie mają już czasu na granie. Nie ma możliwości, żeby na takiej rotacyjnej podbudowie zrobić coś wielkiego. Ale uczniowie lubią i potrafią grać, choć zaczyna to właściwie brzmieć po dwóch latach – zaznacza dyrygent. Płocczanie chcieli mieć też marszantki. “Siedemdziesiątka” to jednak typowo męska szkoła. – Ale mamy za to dwie dziewczyny, które grają na saksofonie i na alcie. Są to Kasia Lis i Agnieszka Czajkowska – zaznaczają z dumą chłopcy. Od kiedy Urząd Miejski w Płocku zlikwidował zawodową orkiestrę dętą, uczniowie z “Siedemdziesiątki” uświetniają imprezy w mieście. Dostali od ratusza nowe instrumenty i stroje. Planują tez poszerzyć zaplecze instrumentalne o gitarę basową i chcą wprowadzić repertuar bandowy. Solidnie przygotowywali się do przeglądu w Brudzeniu. Z tego powodu czasem zwalniali się z lekcji. – Ale nikt tej opcji nie nadużywał – zaznaczają muzycy, twierdząc, że granie jest dla nich ważne, ale nie najważniejsze w szkole. Z Brudzenia nie udało się im przywieźć pucharu. W tym roku znów bezkonkurencyjna okazała się Orkiestra Dęta OSP w Bielsku, dalej Orkiestra Dęta Gminy Słupno i Gminna Orkiestra Dęta w Brudzeniu Dużym, działająca przy OSP Sobowo. Orkiestrze z “Siedemdzisiątki” udało się za to przekonać zebranych, że tylko w Dżemie siła drzemie. Zagrali bowiem m.in. “Wehikuł czasu” tego polskiego zespołu-legendy. I znów udało się im rozbawić publiczność. A to przecież najważniejsze!
Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze