Reklama

Zimę spędzą w kontenerach?

13/10/2010 09:51
Mieszkańcy gmin Gąbin i Słubice, których domy zostały zalane przez powódź, walczą z czasem i próbują zdążyć z remontem swoich mieszkań przed zimą. Niestety, przeszkadza im w tym zimna aura, brak fachowców oraz wszechobecna biurokracja. Wiele rodzin nie zdąży z remontem i najprawdopodobniej ich członkowie w wynajętych kontenerach będą musieli przeżyć nadchodzącą wielkimi krokami zimę.
Powodzianie podkreślają, że największy problem mieszkania w kontenerze to nie tyle ciasnota i wilgoć, co przede wszystkim elektryczne ogrzewanie. Owszem jest w nich ciepło, ale rachunki za prąd są bardzo duże, za dwa miesiące sięgną czasami około 1500 zł. Niestety, umowa wynajmu jest tak skonstruowana, że mieszkańcy nie mogą zainstalować np. pieca i opalać pomieszczenia węglem czy drzewem. Dodatkowo w tym roku pogoda nie jest łaskawa. Już na początku listopada meteorolodzy zapowiadają mrozy oraz opady śniegu, dlatego bez włączania ogrzewania nie da się po prostu przeżyć. Zimno przeszkadza również w remontach. – Cement w takich warunkach nie chce wysychać i żeby tynki pomalować farbą, trzeba czekać kilka tygodni. Gdy nadejdą mrozy, prowadzenie remontu będzie praktycznie niemożliwe, a pozostały mi do zrobienia jeszcze trzy pomieszczenia. Z tego powodu będziemy wnioskować o przesunięcie terminu rozliczenia się z remontów minimum do czerwca przyszłego roku, a nie, jak to jest ustalone, do grudnia – mówi Sławomir Januszewski z Nowego Wiączemina. Mimo tego, że od powodzi minęło już pięć miesięcy, uszkodzenia budynków wciąż postępują. – Osiadają fundamenty i wciąż pękają ściany domu. Nawet po remoncie w pomieszczeniach znów pojawiają się na ścianach pęknięcia i grzyb – dodaje pan Sławomir.
Powodzianie narzekają również na dostępność fachowców, którzy nie wyrabiają się ze zleceniami i pracują często jednocześnie w kilku domach. To powoduje, że remonty posuwają się do przodu w ślimaczym tempie. – U mnie miała początkowo remontować czteroosobowa ekipa, a teraz robi tylko jeden fachowiec. To wszystko się przeciąga w czasie – komentuje Bogdan Kaczmarek z Nowego Wiączemina, którego dom został zalany do połowy ścian. Z uwagi, że prace są opóźnione, musiał złożyć w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Słubicach podanie o przesunięcie rozliczenia pierwszej transzy pomocy rządowej o kilka tygodni. Przewiduje, że nie zdąży z remontem i będzie musiał spędzić zimę poza domem. Pieniądze dostał zbyt późno, bo dopiero we wrześniu.
– Nawet jakbym zdążył wyremontować jedno pomieszczenie, to i tak nie mam sprawnego pieca, a na razie nie starczy mi pieniędzy na wymianę instalacji centralnego ogrzewania, która ma kosztować w granicach 20 tys. zł. Żeby dostać drugą transzę, muszę rozliczyć się z tej pierwszej. Ta biurokracja powoduje, że prace jeszcze bardziej się odwlekają w czasie – podkreśla Kaczmarek.
Remont się przeciąga, a rodzina Kaczmarków wciąż mieszka w kontenerze. Przypomnijmy, że po powodzi mieszkańcy gmin Słubice i Gąbin zamieszkali w blisko 240 kontenerach o wymiarach 6 na 2,5 metra. W większości przypadków zastępcze domy były ustawiane w pobliżu gospodarstwa, tak aby ludzie mogli bez problemu remontować zalane domostwa. Do 30 listopada br. mieszkańcy gmin nie muszą płacić za ich wynajem, ale potem najprawdopodobniej czynsz będą musieli już opłacać. Przewiduje się, że będzie to kilkaset złotych. – Jak ja mam za niego płacić, to niech go zabierają. Za te pieniądze wyremontuję sobie stary barak i w nim zamieszkam – mówi Bogdan Kaczmarek. Jego sąsiedzi również walczą z czasem i próbują zdążyć z remontami przed zimą, ale jest to bardzo trudne. Kilka rodzin z jego miejscowości już się wyprowadziło i na tereny zalewowe nie wrócą.
W jeszcze gorszej sytuacji są Danuta Pietrzak i Zbigniew Król z Nowego Wiączemina, którzy na pewno zimę spędzą w kontenerze. – Nie wiemy, co robić, ponieważ inspektorzy stwierdzili, że nasz dom nadaje się do rozbiórki, a GOPS w Słubicach przyznał nam pieniądze na remont. Przeszły w sumie cztery komisje i każda mówiła co innego – podkreśla poszkodowana przez powódź kobieta. Najgorsze jest to, że mieszkańcy zakupili już za przekazane przez GOPS w Słubicach pieniądze materiały budowlane. Prac nie mogą jednak prowadzić, ponieważ Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Płocku podjął decyzję o rozbiórce domu. – Z tych pieniędzy przeznaczonych na remont musimy rozliczyć się do 15 października. Nie wiem, co teraz zrobimy, bo z pracami stoimy w miejscu – martwi się pani Danuta.
Inspektorat stwierdził, że zalany przez powódź drewniany dom jest poważnie uszkodzony i nie nadaje się do zamieszkania. Do remontu nadawałby się sąsiadujący z domem murowany budynek gospodarczy, ale rządowy program pomocy powodzianom przewiduje jedynie odbudowę budynków mieszkalnych. – Chcielibyśmy przekształcić budynek gospodarczy w mieszkalny, ale na to wszystko potrzeba czasu. Złożyłam już wniosek do Starostwa i czekam na decyzję. Nie wiem, co dalej robić i co przyniesie kolejny dzień – mówi Danuta Pietrzak.
Która więc decyzja, GOPS-u czy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, jest ważniejsza? Kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Słubicach Hanna Arkita tłumaczy, że straty szacował nie GOPS, a rzeczoznawca powołany przez wojewodę. – Rzeczoznawca uznał, że budynek nadaje się do remontu i dlatego przyznaliśmy mieszkańcom na ten cel pieniądze. Jestem pracownikiem biurowym, a nie fachowcem - rzeczoznawcą, który decyduje o tym, czy dom nadaje się do rozbiórki czy nie. Nie wiem, co teraz z tą sprawą zrobić. Chyba najlepszym wyjściem jest przekształcenie budynku gospodarczego w mieszkalny i jego wyremontowanie.
Podobnych spraw jest w gminie więcej i wielu powodzian będzie zmuszonych spędzić w kontenerach zimę. Część z nich zdecydowało się zakupić i zamieszkać w podobnych do przyczep kempingowych domkach holenderskich. Jedną z tych osób jest Ewa Wójcicka z miejscowości Bończa. Niestety, ma problem z przyłączeniem do domku wody i prądu. O zakupie podobnego domku marzy Agnieszka Szepietowska z rodziną, która mieszkała tuż przy wale w Świniarach. Po powodzi otrzymała z GOPS-u wsparcie w wysokości 20 tys. zł, ale ta suma jest niewystarczająca, żeby dom odbudować i móc tam zamieszkać. Dlatego pani Agnieszka postanowiła starać się o zakup takiego domku. Jego koszt to około 36 tys. zł. Szuka więc ludzi, którzy jej w tym pomogą, w tej chwili brakuje jej jeszcze ponad 10 tys. zł.
Jak widać, ludzie poszkodowani przez powódź radzą sobie z tą tragedią jak mogą. Podkreślają, że oprócz domu potrzebne są im pieniądze na bieżące potrzeby, a te 6 tys. zł zapomogi od państwa skończyło się już dawno. Część rolników stara się o kredyty z zabezpieczeniem skarbu państwa, inni udają się po pomoc do Gminnych Ośrodków Pomocy Społecznej.
Przypomnijmy, że majowa i czerwcowa powódź w powiecie płockim rozpoczęła się w niedzielę 23 maja od przerwania wału przeciwpowodziowego w Świniarach (gm. Słubice) na odcinku 10 m. W ciągu niedługiego czasu wyrwa powiększyła się do ponad 50 m. Podczas przerwania wału, na powierzchni ok. 7 tys. ha (z czego w gminie Słubice ok. 4,5 tys. ha, a w gminie Gąbin ok. 2,5 tys. ha) powstał zbiornik retencyjny, który pomieścił ponad 60 mln metrów sześciennych wody. Zalanych zostało 4357 osób, z czego 2600 z gminy Gąbin i 1754 z gminy Słubice. Ewakuacją objęto 2207 mieszkańców. Tegoroczna powódź w dwóch gminach powiatu płockiego uczyniła ogromne spustoszenie. Gminy Gąbin i Słubice w dużej części znalazły się pod wodą, dlatego wójtowie podpłockich miejscowości zwracali się z prośbą o pomoc dla poszkodowanych. Ludzie z całej Polski nie pozostali wobec tej tragedii obojętni. W powodzi mieszkańcy gmin Słubice i Gąbin stracili niejednokrotnie wszystko to, na co pracowali całe swoje życie, dlatego każde wsparcie było i wciąż jest dla nich na wagę złota.
Marcin Śmigielski
m.smigielski@tp.com.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości