Reklama

Ziemniaki polskim przebojem

11/08/2004 12:14
Ogólnopolskie media lotem błyskawicy obiegła wiadomość, że nasze ziemniaki robią karierę w Unii Europejskiej, a dokładniej u południowego sąsiada – Słowacji. Najwięcej ziemniaków eksportujemy jednak na Węgry.Polskie ziemniaki są dwa razy tańsze od słowackich. Nic więc dziwnego, że rzeka eksportu płynie nieprzerwanie. Zgodnie z unijnymi przepisami, każda sprzedawana partia ziemniaków powinna posiadać dokument, który poświadczy zdrowotność i pochodzenie ziemniaków (certyfikat, atest). Zaświadczenia takie w chwili obecnej posiadają wszyscy hurtowi producenci czy sprzedawcy. Mimo tego w Słowacji, która dawno nie importowała ziemniaków z Polski, głośno przestrzega się przed bakteriozą – chorobą grzybową, na którą mogą cierpieć nasze ziemniaki i zarazić słowackie odmiany. Polacy tłumaczą, że chodzi nie o chorobę, ale o konkurencję, bo polskie ziemniaki nie tylko są tanie, ale i bardzo dobre jakościowo.
W przypadku zbytu ziemniaków polscy producenci mogą być zadowoleni z zasad działania wolnego rynku europejskiego, na którym każdy członek może sprzedać i kupić gdzie i co może, byleby tylko z zyskiem.
W regionie płockim nie ma producentów, którzy zajmowaliby się eksportem ziemniaków do UE (ilość partii jest różna, wynosi 25-50 ton), ale są tacy na terenie działania płockiej Delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, najwięcej w powiatach żyrardowskim, grodziskim, pruszkowskim i warszawsko-zachodnim. W płockiej Delegaturze WIIORiN dowiadujemy się, że eksport może być utrudniony z powodu bakteriozy, ale z drugiej strony pola, na których ona występuje, objęte są 3-letnią kwarantanną: – Bakteriozą może być dotknięte nawet 20 % produkcji ziemniaków, dlatego Unia broni się przed zakupem u nas zarażonych ziemniaków. Tym bardziej, że Polska jest potentatem, jeśli chodzi o sprzedaż ziemniaków w Unii. Z roku na rok zmniejsza się jednak ilość produkcji, ponieważ w przeszłości bywały problemy ze zbytem.
Jeśli stwierdzi się, że jakaś plantacja porażona jest bakteriozą, ziemniaków nie można też sadzić na sąsiadujących z nią polach. Okres kwarantanny jest kontrolowany przez Inspekcję, fakt, że pole jest wolne od choroby wykazuje badanie gleby.
W przypadku innej z chorób tzw. raka ziemniaka, kontrole pól trwają aż 10 lat. Powiaty płocki i sierpecki są wolne od raka, a więc producenci ziemniaka mogą go bez przeszkód sprzedawać do UE. W okolicach Płocka największe plantacje liczą 5-6 ha, ich właściciele o eksporcie jednak na razie nie myślą. Póki co jednak dbają o spełnienie wymogów fitosanitarnych
(eg)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości