W przeciwieństwie do roku ubiegłego, w tym, nie ma gdzie sprzedać ziemniaków. A urodziły się obficie, nie zaszkodziła im ani susza, ani deszcze. Rolnicy, którzy posiadają możliwości przetrzymania ziemniaków przez zimę, po prostu, na razie nie próbują ich sprzedać. Inni kopcują, jeszcze inni szukają niemożliwego ... czyli punktu skupu.Przed problemem stoją plantatorzy, którzy pomyśleli, że w zeszłym roku uprawa ziemniaków się opłaciła. Także ci, którzy uprawiają je co roku. Rolnicy z gminy Pacyna i z drugiej strony Wisły czyli Radzanowa, Małej Wsi i Drobina: - Na naszym terenie szansę sprzedania ziemniaków mają jedynie ci planatorzy, którzy mają podpisany kontrakt z przetwórnią mączki ziemniaczanej w Głownie koło Łodzi – mówi rolnik z okolic Żychlina. Na pograniczu województw mazowieckiego i łódzkiego skupu ziemniaków nie prowadzi ani żaden GS, ani prywatny odbiorca. Poza jednym wyjątkiem. Jest nim gorzelnia w Śleszynie, która płaci rolnikowi 7 zł za kwintal ziemniaków (jak z tego wynika, kg tego warzywa kosztuje 7 gr): - Wiemy, że jesteśmy dla rolników ostatnią deską ratunku – mówi pracownik gorzelni. – Dziennie przyjmujemy 16 ton ziemniaków. Przyjmujemy na zapisy, rolnicy przywożą ziemniaki konkretnego dnia. Staramy się, żeby wszystko załatwić, a rolnik wyszedł zadowolony. Inne gorzelnie zrezygnowały z wykorzystywania ziemniaków w produkcji, przestawiły się na kukurydzę: - Produkcja z ziemniaków się nie opłaca. Opłaca się z żyta i kukurydzy, dlatego przestawiliśmy się na ich skup – wyjaśnia przedstawicielka trębskiej gorzelni. Ziemniaków nie skupują także w GS-ie w Szczawinie Kościelnym (powiat Gostynin): - Nie skupujemy ziemniaków, chociaż chcieliśmy – mówi wiceprezes Teresa Pawlak. – Chcieliśmy kupować przemysłowe w cenie 7 zł za 100 kg, ale nie było chętnych rolników, bo cena zbyt niska. Jeśli chodzi o skup jadalnych, to jeszcze może uruchomimy. Na razi, na terenie gminy ziemniaków nie skupuje nikt. Plantatorzy ziemniaków nie kryją swojej bezradności wobec problemu: - Ziemniaczana klęska urodzaju spowodowała, że po prostu trzeba sprzedawać je za bezcen albo czekać na lepszą cenę. „Optymalna” to 18 – 20 gr za kg sprzedawany na rynku w Żychlinie. Ci, którym potrzebny jest każdy grosz, decydują się jednak na takie rozwiązanie, bo po prostu nie mają wyjścia. A to wszystko przez tą ziemniaczaną klęskę urodzaju – komentują rolnicy, całymi dniami czekający na nabywców na rynkach Mazowsza. A może zamiast przepłacać na straganie, warto byłoby kilka worków ziemniaków taniej, prosto od producenta i przechować je w piwnicy. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze