Reklama

Zespół Szkół Usług i Przedsiębiorczości w Płocku ma prawdziwy teatr. Z dyrektorem Henrykiem Cicheckim rozmawia Jerzy Ogonowski

28 kwietnia w auli Zespołu Szkół Usług i Przedsiębiorczości w Płocku miała miejsce premiera sztuki „Babunia” według scenariusza dyrektora Henryka Cicheckiego, ze zbioru utworów scenicznych „Lwy, jednorożce, leopardy” jego autorstwa. Na scenie wystąpili aktorzy – nauczyciele oraz pracownicy administracji i obsługi. Spektakl pokazuje ludzką zachłanność, dążenie do posiadania rzeczy, co prowadzi do ostrych konfliktów w rodzinie, wyszarpywania sobie nawzajem pieniędzy pozostawionych przez dziadka. Scenografia, kostiumy i gra aktorów w niczym nie ustępują teatrom profesjonalnym.

Proponuję rozpocząć od historii teatru, bo to jest ciekawe zjawisko. Nie sądzę, by w gdzieś Płocku był teatr prowadzony przez nauczycieli dla nauczycieli. Teatrzyki uczniowskie pewnie są, ale to jest, wydaje mi się, formuła pionierska.

Tak, to jest formuła otwarta, bo w tym teatrze zmagają się na scenie nie tylko nauczyciele, ale i pracownicy administracji i obsługi. W spektaklu występują panie woźne i pracownicy sekretariatów uczniowskich. A pomysł stworzenia tego teatru wiąże się u nas ściśle z metodą pracy pedagogicznej nazywaną pedagogiką dialogu albo tutoringiem szkolnym. Stąd w nazwie teatru dialog. Ta formuła jest bardzo otwarta, ponieważ samo rozumienie dialogu otwiera przestrzeń na spotkania człowieka z człowiekiem oparte na wzajemnym szacunku, podmiotowości i bezwarunkowej akceptacji inności drugiego człowieka. Mam nadzieję, że ta Scena Dialogu będzie nie tylko miejscem spektakli teatralnych, ale też miejscem spotkania ludzi z różnych środowisk Płocka i powiatu płockiego, którzy czasami mają poglądy może nie skrajne, ale różne na ten sam temat. Mam taki pomysł, żeby w kolejnej odsłonie spektakl poprzedzić rozmową na przykład ludzi ze środowisk religijnych Płocka. Biskup katolicki, mariawicki i pop prawosławny.

Reklama

A są tu też ewangelicy. To by było ciekawe!

Takie spotkanie w dialogu ludzi, którzy przecież – jeżeli chodzi o postrzeganie Boga, Absolutu – są w wielu rzeczach różni, ale są rzeczy, które ich łączą. Najistotniejsze jest to w dialogu, żeby pomimo różnic poglądów nie obrażać się na siebie, nie daj Boże nie złościć, a już na pewno żeby nie robić z człowieka, który inaczej myśli czy postępuje wroga, osobistego wroga, którego należy zwalczać. Stąd ten pomysł na taką szeroką formułę.

Czyli należy rozumieć, że ten spektakl to jest dopiero początek czegoś?

Reklama

Jest początkiem, bo ten teatr zaistniał 1 września 2025 roku. Wcześniej istniał teatr szkolny ABC, w którym aktorami byli uczniowie. I premiera obecnego spektaklu odbyła się w 1996 roku, ale aktorami byli uczniowie. Teatr ten funkcjonował prze 5 lat, a później zostałem dyrektorem…

A jak to było z rozpoczęciem działalności tego nowego teatru, kto wystąpił z taką inicjatywą?

Inicjatywa należała do dyrektora, ja zapraszałem. Reakcje były różne, długo kompletowaliśmy zespół, bo to jest ogromny wysiłek. Ale były takie fajne sytuacje, że na przykład pani woźna mówi: „ale dlaczego dyrektor mnie nie zaprosił?”. I co robić, wszystkie role rozdane… Ale wymyśliłem rolę płaczki w kondukcie żałobnym, która recytuje tekst, a inni za nią powtarzają..

Reklama

To miała ważną rolę! A ten bodziec, który spowodował powrót do dawnej koncepcji?

Myślę, że praca nauczyciela, dyrektora jest obciążona rutyną. Powtarzalność tych samych czynności, zachowań… to grozi wypaleniem. Trzeba się ratować, mieć coś, co człowieka nakręca, daje mu siłę, wybija z tej rutyny. Tu nie chodzi o teatr, a o spotkanie z ludźmi, a oni mówią, że w tym jest moc, to daje skrzydła!

Czy spotykacie się regularnie?

Spotykaliśmy się od pierwszego września co wtorek i czwartek na dwie godziny, po piętnastej.

Reklama

Czyli to jednak wymaga pewnego poświęcenia, czasu…

To wymaga poświęcenia, rzeczywiście. Dlatego uważam, że do teatru nikogo na siłę prowadzać nie należy, a tym bardziej zachęcać, żeby w nim wystąpił. Na próbie generalnej, po piętnastej była grupka uczniów, którzy chcieli przyjść, choć byli po lekcjach. Nie było przymusu. W pedagogice dialogu przymus jest zakazany! Człowiek podejmuje wolne decyzje, ale odpowiada za to, o czym decydował.

Na lekcji przymus jest, bo system nas przymusza do różnych rzeczy. Tym bardziej trzeba szukać okazji, gdzie ten przymus nie musi być stosowany.

Reklama

I teraz myślę, że będzie ciąg dalszy, kolejne premiery, kolejne propozycje…

Na pewno będzie wznowienie, bo widzę entuzjazm tej grupy, a w zbiorze moich utworów scenicznych jest jeszcze parę rzeczy, które można byłoby zrobić. Swego czasu wydrukowałem zbiór utworów scenicznych, zatytułowałem go „Lwy, jednorożce, leopardy” (taki prześmiewczy tytuł), który pokazuje życie codzienne prowincjonalnego miasteczka i mam taką ambicję, żeby to wszystko wystawić. Jest w nim taka wymagająca sztuka, która nosi tytuł „Lwy, jednorożce, leopardy”, jak tytuł zbioru, bardzo polityczna, nie wiem, czy to się nadaje do szkoły.

Reklama

Jeżeli to mają grać nauczyciele, pracownicy, to czemu nie? Ludzie interesują się polityką, rozmawiają o tym i pewnie zaangażowaliby się w coś takiego. Tylko żeby nie doszło na tym tle do jakichś konfliktów...

Właśnie, tego bym nie chciał. Zależy mi też, żeby to była Scena Dialogu, bez tego słowa teatr. Spotkanie mądrych ludzi, którzy potrafią ze sobą dialogować.

I teraz nasuwa się pytanie o inne formy działalności oprócz teatru, w ramach tej Sceny, rzecz jasna.

Debata, ale nie polityczna.

Ale zorganizowana?

Reklama

Zorganizowana, którą poprowadzi na przykład redaktor „Tygodnika Płockiego”. Z mądrymi ludźmi ze środowiska pedagogicznego, religijnego, którzy ze sobą dialogują, swoje koncepcje pokazują i na końcu rozstają się w serdecznej przyjaźni, bo na tym polega dialogowanie, żeby się pięknie, jak to mówił Norwid…

… różnić.

Polacy potrafią się albo kochać, albo nienawidzić, ale nie potrafią się pięknie i mocno różnić.

Czy to miałby być dialog na określony temat?

Tak, należałoby określić temat, zaprosić dialogujących, prowadzący musiałby być obeznany w temacie, żeby potrafił zadawać pytania, wyjaśnić sens spotkania w dialogu po to, żeby nie prowadziło ono do konfrontacji.

Reklama

Właśnie, ten prowadzący miałby być mediatorem…

Miałby być takim nieingerującym animatorem spotkania dwóch ludzi obdarzonych wielką godnością, którzy z wielką kulturą potrafią pokazać świat swoich myśli, przekonań, mogą się w pewnym punkcie spotkać, ale to nie jest warunek konieczny!

O taką kulturę budowania dialogu na co dzień, w szkole, na ulicy, żeby młodzi ludzie posłuchali, zobaczyli, że nie trzeba koniecznie się nienawidzić. A kto nas teraz uczy debaty? Politycy! Dziennikarze zapraszają, oni się okładają słowami, niemal zabijają się na wizji słowami. Dobrze, że młodzi ludzie tym się nie interesują, oni tego nie oglądają. Oni w Internecie kasę zbierają.

Reklama

No, z tą kasą to… Jak tego słuchałem, to myślałem, że to jakiś tak zwany fejk…

Ten nasz spektakl to był głównie też o forsie, o mamonie. W ogóle to ja jestem zafascynowany obrazem Hieronima Boscha „Wóz z sianem”. Bosch polemizuje tutaj z niderlandzkim przysłowiem: „Świat jest jak wóz z sianem, a każdy wyszarpuje z niego tyle, ile chce i może”. A Bosch mówi: „Słuchajcie, piekło faktycznie budujemy sobie na Ziemi, ale ty nie musisz być uczestnikiem tej budowy! Ty nie musisz im pomagać w budowaniu”. I ta moja sztuka jest tym zainspirowana i pokazuje, jak w jednej rodzinie odbywa się atak na kasę, wyszarpywanie jej sobie nawzajem. Na odwrocie tryptyku Bosch namalował pielgrzyma, żebraka, który idzie obok zdystansowany, nie chcący mieć nic wspólnego z tym środowiskiem. I on mówi „poczekaj, nie wyrywaj, zastanów się, są rzeczy ważniejsze, a ostatecznie jest też piekło”. To, co widzimy na scenie w tym naszym spektaklu, to jest jak żywo „Wóz z sianem” Boscha przeniesiony do współczesności. Jakieś realia jakiegoś miasteczka… Zresztą na widowni było dwóch proboszczów, których zaprosiłem. Była też na premierze pani reżyser Julia Kotarska z Warszawy. Po spektaklu powiedziała, że świetnie to trzyma w napięciu, publiczność była cała przejęta. Miała też uwagi krytyczne. Słuszne...

Reklama

Dziękuję za rozmowę!

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości