Razem od 1945 roku „Żadne łańcuchy nie utrzymają małżeństwa w jedności. Tylko nici, setki cienkich nici mogą zszyć dwoje ludzi na wiele lat. To właśnie one sprawiają, że małżeństwo trwa.” Słowa Simone Signoret są mottem 65-letniego współżycia małżeńskiego Janiny i Karola Wolano, którzy całe swoje wspólne życie spędzili w Płocku. Spotkali się na jesieni 1943 roku na terenie Niemiec. 20-letnia wówczas Janina wraz z rodziną uciekła przed rzezią wołyńską na Zachód. W Polsce zostali przechwyceni przez Niemców i wywiezieni na roboty w głąb Rzeszy. 24-letni Karol, syn chłopa z Galicji, wraz z innymi silnymi, młodymi mężczyznami pracował już u bauera. Poznali się jesienią 1943 roku, a 18 czerwca 1945, w 40 dni po zakończeniu wojny, wzięli ślub w Erfurcie. Było to niesamowite wydarzenie, bo do kościoła orszak ślubny jechał tramwajem. Po ślubie przyjechali do Płocka, a właściwie do Chełpowa, czyli dzisiejszej ul. Długiej, gdzie zamieszkali w niedużym domku. Pierwszą, papierową rocznicę ślubu obchodzili już w Polsce. 100 dni później na świat przyszedł ich najstarszy syn Zygmunt. Tata został robotnikiem budowlanym, stawiał zakłady pracy i osiedla mieszkaniowe. Mama pracowała w gospodarstwie, a gdy przyszedł na świat Zygmunt, opiekowała się także synem. Piątą, drzewną rocznicę ślubu, obchodzili we czwórkę. Dwa tygodnie wcześniej przyszła na świat Helena, cztery lata później, w 1954 roku, urodził się Roman. Do tej pory dzieci przychodziły na świat dokładnie co cztery lata. Ta regularność została jednak zachwiana, bo najmłodsza, Irena, dołączyła do rodziny po sześciu latach. W 1960 roku, kiedy urodziła się Irena, rodzina obchodziła 15, kryształową rocznicę ślubu. Zaczęli prowadzić własne gospodarstwo. Nieduże, bo raptem 4 ha ziemi, które dostali z Państwowego Funduszu Ziemi. – Dorobiliśmy się dwóch krów, konia i własnego inwentarza – opowiadali po latach wnukom. – Mieliśmy własne warzywa i owoce. Z ogromną nadzieją, choć łatwo nie było, patrzyliśmy na wspólną przyszłość naszej 6-osobowej rodziny. Rok 1960 dla wielu rodzin z Płocka i okolic spowodował ogromne zmiany w życiu. Pan Karol rozpoczął pracę w firmie budującej Kombinat Petrochemiczny. Porcelanowa, 20 rocznica ślubu, świętowana w 1965 roku, zdominowana była rozmowami o zmianach, jakie zaszły w ich życiu. Gospodarstwo rodzinne przestało istnieć, na tym terenie powstał Kombinat, dzieci dorastały, a najstarszy syn rozpoczął pracę w firmie, która była na terenie MZRiP. Związany jest z nią do dziś. W 1970 roku państwo Wolano obchodzą srebrne wesele, czyli 25 rocznicę ślubu. W radio, specjalnie dla nich, w koncercie życzeń, Wiktor Zatwarski śpiewa ówczesny przebój „Srebrne wesele”. Rodzina przeprowadza się wkrótce do nowego, wygodnego mieszkania przy ul. Bielskiej. W 1975 roku, jest ich już więcej. Perłową rocznicę obchodzą z zięciem, synową i pierwszymi wnukami. Na uroczystości czterdziestej, rubinowej rocznicy ślubu wśród gości jest dodatkowo: synowa, zięć i kolejne wnuki. Dzieci wyprowadziły się od rodziców, którzy nadal mieszkają przy ul. Bielskiej, gdzie odbywają się wszystkie ważniejsze spotkania rodzinne. W 1995 roku cała rodzina spotkała się na 50, złotej rocznicy ślubu. – Miłość jest wszystkim, co istnieje, i tę prawdę udowodniliście Waszym życiem i wiernością. Niech spłynie na Was spokój, a niebo szczodrze obdzieli Was zdrowiem i mocą ducha – wznosi pierwszy toast na rodzinnym spotkaniu najstarszy syn Zygmunt. Dziesięć lat później państwo Wolano obchodzą 60, diamentową rocznicę ślubu. W kartce z życzeniami dla Jubilatów czytamy. „Diament to po grecku adamas, czyli niepokonany. Chylimy więc czoła przed mocą, której czas nie pokonał, bo dzięki niej możemy być razem z Wami, świętować tę wspaniałą i niezwykłą rocznicę małżeństwa. Z Was dwojga, z Waszej miłości, jesteśmy wszyscy razem: dwie córki, dwóch synów, dwie synowe, zięć, cztery wnuczki i pięciu wnuków. Jeden zięć i najstarszy wnuczek są u pana Boga, modlimy się za nich. Jesteśmy głęboko przekonani, że dar Opatrzności Bożej nad nami czuwa dzięki Waszej modlitwie. Wnuczkowie zakładają rodziny, wśród nas jest już prawnuczek.” Kilka dni temu Państwo Wolano obchodzili żelazną, 65 rocznicę ślubu. Niemal wszyscy spotkali się na Jubileuszu, podczas którego najstarszy syn znów wznosił pierwszy toast. – Z okazji święta Waszego Jubileuszu składam Wam w imieniu nas wszystkich życzenia: niech każdy dzień dostarcza radości i uśmiech zawsze w sercach gości, niechaj problemy Was omijają, a wszyscy bardzo Was kochają, bo jak nikt inny na świecie, Wy na to zasługujecie. Dziś pan Karol ma 90 lat, jego żona 87. Ze zdrowiem jest różnie, ale nadal są samodzielni i chcą uczestniczyć w życiu niemałej przecież rodziny. Mają czworo dzieci, dziewięcioro wnucząt: cztery dziewczyny i pięciu chłopców. Dwoje pracuje za granicą, jeden w Warszawie, reszta w Płocku. Najmłodsza wnuczka studiuje. Dumni są ze wszystkich. Jeden z nich – Andrzej jest trenerem piłki ręcznej. Na Jubileuszu nie był, ale wcześniej zadedykował im wywalczony podczas Mistrzostw Polski młodzików złoty medal. Państwo Wolano mają także troje prawnuków. Pocieszają się, że na razie, bo wnuczęta będą zakładać rodziny i na pewno kolejne rocznice będą mogli świętować w większym składzie. Mieszkają w tym samym mieszkaniu przy ul. Bielskiej. Kiedyś tam właśnie odbywały się rodzinne uroczystości, zbierali się wszyscy, przynajmniej na Wigilię i wielkanocne śniadanie. Teraz spotykają się u dzieci. Mogą być dumni, bo nie tylko godnie przeżyli swoje życie, także wychowali dzieci, doczekali się wnuków i prawnuków. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze