Reklama

Zdawalność na stałym poziomie

15/04/2010 10:43
Nasz czytelnik odwiedził redakcję bardzo wzburzony. – Chciałem wnukowi sprawić radość i zafundować mu prawo jazdy przed maturą, a dziś on się do mnie nie odzywa i zrezygnował już z podchodzenia do kolejnego, trzeciego egzaminu. Czy to musi być taki ogromny stres?
I opowiedział, jak wnuczek, od lat interesujący się motoryzacją, od „małego” jeździł na czym się dało. Samochodem, motorem, nawet ciągnikiem z przyczepą, nie miał z tym żadnych problemów. Kiedy tylko miał wolną chwilę wyciągał z domu dziadka, jechali na ul. Parową, by tam trenować jazdę pod górkę. Nasz czytelnik twierdzi, że w ich domu zawsze były dwa, czasem trzy samochody, w tym dostawczy, i trudno było upilnować chłopaka, by nie siadł za kierownicą i nie jechał po nie tylko polnych, drogach.
Kiedy było to możliwe, nasz czytelnik wykupił wnukowi kurs na prawo jazdy. – Bardzo starannie wybrałem firmę, która prowadziła zajęcia, a po zakończeniu obowiązkowej ilości jazd, wykupiłem dodatkowe lekcje, choć instruktor mnie zapewniał, że wnuk jeździ bardzo dobrze – opowiada. – Specjalnie starałem się, by poznał wszystkie „kruczki”, jakich używają egzaminatorzy, a są doskonale znane instruktorom. Wydawało mi się, że zrobiłem wszystko, by wnuk, dobrze radzący sobie za kierownicą, bez problemu zdał egzamin za pierwszym razem.
Podczas pierwszego egzaminu wylosował Pandę i samochód zgasł mu, kiedy próbował wjechać pod górkę. Na innym samochodzie ćwiczył, na innym miał egzamin, mogła się zdarzyć taka wpadka. Na drugim egzaminie, który wyznaczono tydzień później, jeszcze na placu, pojechał do przodu i do tyłu na ręcznym hamulcu. Nie zwrócił uwagi, że ręczny jest zaciągnięty, a samochód nie stawiał żadnych przeszkód, normalnie pojechał. – W naszych samochodach jak się zaciągnie hamulec, to auto nie ma prawa ruszyć z miejsca, zresztą po to chyba jest montowany w pojeździe. Niestety, podejrzewam, że hamulec został specjalnie ustawiony – stwierdził.
W efekcie wnuczek zakończył egzamin po kilku minutach i odszedł zdegustowany i zniechęcony z placu. Nie odzywa się do dziadka i twierdzi, że więcej na egzamin nie pójdzie. Teraz dla niego ważna jest matura, tam przynajmniej jak będzie umiał, to zda. Jest zniechęcony, uważa się za nieudacznika, a na dodatek zdaje sobie sprawę, że jeśli nie zda trzeci raz, to musi wykupić kolejne lekcje, które i tak mu już nic nie dadzą, bo na egzaminie znów coś wymyślą.
Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego Wojciech Krzewski rozumie rozżalenie kandydata na kierowcę, ale jest przekonany, że w żadnym wypadku nie miała tu miejsca złośliwość egzaminatora. – Zawsze samochód zostawiany jest na hamulcu ręcznym i zdający powinien zacząć od tego uruchamianie pojazdu – tłumaczy. – Jeśli kandydat na kierowcę nie zgadza się z decyzją egzaminatora, może poprosić o odtworzenie nagrania z egzaminu, bo nagrywany jest każdy moment, ze środka pojazdu i z perspektywy, słychać także prowadzone rozmowy. Zdający ma prawo obejrzeć film i jeśli jego zdaniem egzaminator zawinił, był złośliwy lub niesłusznie przerwał egzamin, może się odwołać. Przypadki wątpliwe są rozstrzygane przez komisję działającą przy Urzędzie Marszałkowskim w Warszawie, która może egzamin unieważnić lub oddalić skargę.
Jak się okazuje, od listopada 2009 roku nastąpił znaczny spadek liczby osób zdających egzaminy państwowe. W styczniu i lutym 2009 roku egzamin teoretyczny i praktyczny zdawało 7796 osób, w dwóch pierwszych miesiącach tego roku – 5365 osób. Przyczynami spadku liczby zdających jest wcale nie złośliwość egzaminatorów, ale kryzys gospodarczy, niż demograficzny, sroga zima, także oczekiwanie na zmianę ustawy o ruchu drogowym.
Nie zmieniła się, przynajmniej w ciągu ostatniego roku, średnia zdawalność w WORD Płock. Przez dwa pierwsze miesiące 2009 roku za pierwszym razem zdało 39,6%, w 2010 roku – 40,1%. Za drugim razem mogli odetchnąć z ulgą, że mają to za sobą, przed rokiem 34,5%, w tym roku 34,8% osób. Wreszcie kandydaci, którzy mogli odebrać prawo jazdy po trzecim egzaminie. Przed rokiem zdawalność wynosiła 32,5%, w tym roku 32,7%. Widać z tego wyraźnie, że zmiany są minimalne.
Ponieważ i tak wszyscy kursanci znają „sztuczki” egzaminatorów, podajemy najczęściej powtarzane błędy. Każda osoba zdająca egzamin na prawo jazdy powinna zatem dokładnie prześledzić listę i odpowiedzieć sobie szczerze, czy ma opanowane te elementy.
Na placu manewrowym kandydaci na kierowców najczęściej najeżdżają na linie ograniczające pas ruchu, wyjeżdżają poza nie, prezentują brak płynności jazdy po pasie i nieprawidłowo ruszają na wzniesieniu.
W ruchu drogowym nieprawidłowo włączają się do ruchu, nie respektują znaków, najczęściej STOP-u i Ustąp pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowo przejeżdżają przez skrzyżowania równorzędne trzy i czterowylotowe. Do najczęściej popełnianych błędów należy także nieprawidłowy przejazd przez skrzyżowanie oznakowane i oznakowane o ruchu kierowanym, a także nieprawidłowe zachowanie się w rejonach przejść dla pieszych i wobec pieszych. Często kandydatom na kierowców zdarza się nieprawidłowa zmiana pasa ruchu i nieprawidłowe zachowanie wobec innych kierujących.
Egzamin na prawo jazdy to wyjątkowo trudny sprawdzian. Być może rzeczywiście łatwiej zdać maturę niż dostać ten upragniony dokument. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że młody człowiek wyjeżdża na drogę i zanim to zrobi, egzaminator, który podpisuje się pod zgodą na wydanie mu dokumentu, musi być pewny, że kandydat zna przepisy i potrafi jeździć.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości