Reklama

Zawsze gotowi, by nieść pomoc. Strażacy ze Słomina

24/05/2022 14:07

Ochotnicza Straż Pożarnicza w Słominie (gm. Wyszogród) powstała w 1970 roku. Druhowie i druhny służący w jednostce to ludzie z pasją i zaangażowaniem, na których zawsze można liczyć. Ich głównym celem i misją jest pomoc wszystkim tym, którzy jej potrzebują.

Służba druhen i druhów ze Słomina to nie tylko działania ratowniczo-gaśnicze, ale także działalność społeczna. Są zaangażowani w wiele różnego rodzaju akcji  i starają się robić wszystko, by wspierać lokalną społeczność.
Obecnie w jednostce służy 28 osób – 24 druhów i 4 druhny. To właśnie oni stoją na straży bezpieczeństwa mieszkańców Słomina i jego okolic. Ich działalność ściśle związana jest z położeniem miejscowości. – Nasza miejscowość leży na granicy dwóch powiatów. Znajdujemy się na końcu gminy przy drodze krajowej numer 50. I właśnie to sąsiedztwo wpływa znacząco na rodzaju naszej działalności. Ze względu na bliskość DK50 często wyjeżdżamy do akcji związanych ze zdarzeniami drogowymi – mówi prezes jednostki Jacek Oliszewski.
Strażacy ze Słomina cały czas starają się podnosić swoje kwalifikacje. – W naszej jednostce mamy ośmiu druhów, którzy posiadają kurs podstawowy i mogą wyjeżdżać do akcji. Posiadają również kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy i biorą udział w pomocy osobom poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych. W naszych szeregach mamy również dwóch kierowców-konserwatorów. Jesteśmy także w trakcie zakładania młodzieżowej drużyny pożarniczej – wyjaśnia prezes OSP Słomin.
Ochotnicy biorą udział w różnego typu akcjach. W 2021 r. wyjeżdżali do ok. 30 zdarzeń. Dotyczyły one głównie usuwania skutków nawałnic, wypadków drogowych oraz pożarów. I właśnie zeszłoroczne interwencje dotyczące usuwania skutków wichur uważają za jedne z najcięższych i najtrudniejszych sytuacji, z jakimi przyszło im się zmierzyć. – Nawałnica, jaka przeszła przez nasz region w zeszłym roku, była bardzo silna i spowodowała ogromne straty. Usuwanie jej skutków było dla nas wyzwaniem. Zastęp sześciu druhów pracował przez całą dobę, aby udrożnić drogi oraz zabezpieczyć zerwane dachy. Zaraz po wichurach przyszedł kolejny żywioł, jakim był ulewny deszcz. Podtopione posesje, ryzyko zerwania drogi w naszej miejscowości sprawiło, że pracowaliśmy kilkadziesiąt godzin. To był dla nas czas ogromnej pracy – mówi Jacek Oliszewski. – Takie interwencje jak wypadki komunikacyjne czy pożary również są dla nas trudne i na długo zapadają w pamięć – dodaje.

Więcej w najnowszym wydaniu Tygodnika Płockiego.

Reklama

(ek)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości