Takiego wyniku zespołu tenisa stołowego II-ligowej Victorii Repro Płock chyba nikt się nie spodziewał. Nie marzył o nim nawet trener Janusz Rozner, który od 14 lat prowadzi zespół. Po I rundzie rozgrywek, drużyna zajmuje I miejsce w tabeli i liczy się w walce o awans do I ligi.
Od początku sezonu 2014/2015 Victoria Repro szła w rozgrywkach jak burza, zajmując od pierwszej kolejki I miejsce w grupie. Na chwilę, przed ostatnim meczem, płocczanie stracili pozycję lidera, przegrywając ze Spójnią II Warszawa gorszym stosunkiem cząstkowych punktów, ale szybko odzyskali pozycję najlepszej po I rundzie drużyny.
Ostatni pojedynek I rundy rozegrali na wyjeździe z GKTS Wiązowna. – Jadąc na mecz mieliśmy świadomość, że czeka nas bardzo trudne spotkanie, którego stawką jest I miejsce w tabeli. Wiedzieliśmy, że musimy wygrać. I choć zwykle przed spotkaniem na temat wyniku absolutnie z nikim nie rozmawiam, to w tym przypadku wiadomo było, że liczy się tylko zwycięstwo – tłumaczy trener Janusz Rozner.
Jedno było pewne, łatwo nie będzie, bo rywale nie zamierzali się poddawać i ułatwiać zadania płockiej ekipie. Z drugiej jednak strony, zawodnicy Roznera byli wyjątkowo zmotywowani, doskonale wiedzieli, o jaką stawkę grają.
I zaczęli jak zawsze, czyli od dwóch pierwszych zwycięstw. Dimitrij Fareitarau w imponującym stylu pokonał Kamila Sitka 3:1, (-6, 6, 2, 4), a Bogusław Cylwik wypunktował Tomasza Grzybowskiego 3:1 (5, 5, -11, 15). Na „drugim” stole grali Robert Wojnarski z Mateuszem Niedzielskim i Andrzej Wawrzyniak z Mateuszem Stawikowskim.
Robert po niezwykle zaciętym meczu, przegrał 1:3 (-14, 7, -7, -7), a Andrzej wspiął się na wyżyny swoich umiejętności, wygrywając 3:1 (-9, 4, 7, 8). Kibice przeciwników obserwując pojedynek nie mieli innego wyjścia, musieli nagradzać oklaskami poczynania rywali. Po grach indywidualnych Victoria Repro prowadziła 3:1, a tenisistów czekały pojedynki deblowe.
W meczach deblowych kibice nie wiedzieli, który stół obserwować, czy patrzeć na walkę Fareitarau i Cylwika przeciwko Niedzielskiemu i Stawikowskiemu, czy na Wojnarskiego i Wawrzyniaka, którym przyszło walczyć z Sitkiem i Grzybkowskim.
Na pierwszym stole walka była niesamowita – do końca, do ostatniej piłeczki, o każdy punkt. Kibice mieli świetny pokaz tej dyscypliny sportu. Zawodnicy rozegrali pięć setów, ostatni, ten najważniejszy, decydujący o zwycięstwie, płocczanie wygrali 3:2 (4, 6, -5, -9, 11). Na drugim stole gospodarze wygrali 3:1 (9, -4, -4, -7).
Stan meczu był 4:2 i do gry wrócili singliści. Niestety, Wojnarski przegrał z Sitkiem 1:3 (-8, 8, -7, -7), wyższość rywala musiał uznać także Wawrzyniak, który uległ Grzybowskiemu 1:3 (-7, 6, -9, -4). Gospodarze doprowadzili w meczu do remisu 4:4 i o końcowym wyniku musieli zadecydować dwaj tenisiści, którzy znajdują się na czele list rankingowych II ligi, Fareitarau i Cylwik.
Dimitrij szybko rozgromił rywala 3:0 (6, 6, 6), co potwierdziło jego wysoką klasę i I miejsce w rankingu na koniec I rundy rozgrywek. Okazało się, że znacznie trudniejsze zadanie miał Cylwik, który po dwóch setach przegrywał 0:2, a trzeciego 8:10. Na szczęście jest to typowy przykład zawodnika, walczącego do końca, wierzącego w to, że można wygrać. Na jego konto zapisane były cztery kolejne piłeczki, wygrał trzeciego seta, a kiedy złapał wiatr w żagle, to i czwartego, i piątego. Ostatecznie pojedynek zakończył się wynikiem 3:2 (-7, -4, 10, 8, 5), a cały mecz 6:4.
Przed rozpoczęciem sezonu zawodnicy mieli postawiony cel: miejsce I-IV, bo tylko ta czwórka jest „zwolniona” z bitwy o pozostanie w II lidze na następny sezon. Plan został zatem wykonany w 100% i choć nikt nie stawiał na płocką drużynę, to okazało się, że Victorię Repro stać na wszystko.
Ostatecznie ekipa Victorii Repro zakończyła rozgrywki na I miejscu w tabeli. Zespół Spójni II Warszawa, który na krótko pozbawił płocczan fotela lidera, zremisował w ostatnim meczu z Bronią Radom 5:5. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze