„Nie“ dla budżetu
Radni Radzanowa nie uchwalili budżetu na ten rok. W historii gminy po raz pierwszy zdarzyło się, że nie została przyjęta ta najważniejsza dla samorządu uchwała. Brak budżetu może oznaczać pewne niedogodności dla mieszkańców.
Budżet na następny rok przygotowuje wójt gminy. Trafia on do komisji i tam dyskutują nad nim radni. Potem pod koniec roku odbywa się sesja budżetowa. Przyjęcie na niej budżetu jest zazwyczaj formalnością. Ale w Radzanowie tak nie było. Z 15 radnych tylko trzech było za przyjęciem budżetu, a aż ośmiu przeciwko.
Dlaczego radni zdecydowali się na taki krok? – Trudne pytanie. Fakty są takie, że na posiedzeniach komisji, gdy omawiano projekt budżetu, były uwagi i dyskusje. Że oszczędności powinny być na konkretnych działaniach, jak chociażby restrukturyzacja zakładu gospodarczego, zmniejszenie zatrudnienia w gminie, zmiana osób na bardziej wykwalifikowane i wydajne, zmiany kursów i zmniejszenie dotacji do linii P4, skorzystanie z umiejętności menedżerskich dyrektorów placówek oświatowych – mówi przewodniczący Rady Gminy Krzysztof Czerwiński.
Dodaje, że w ostatecznych głosowaniach w komisjach nad przyjęciem stanowiska rady nad uchwałą były głosy za i wstrzymujące, lecz nie było żadnego przeciw. Między posiedzeniami komisji a sesją wójt dokonał drobnych korekt, np. zabezpieczył środki na stypendia naukowe dla uczniów. – Na sesji poinformowałem radę o możliwych skutkach braku podjęcia uchwały, ale nie było dialogu, wnoszenia poprawek i ośmiu radnych było przeciw. Nie mam prawa do oceniania decyzji radnych. Faktem jest, że zmiana wcześniejszych ustaleń była niespodziewana. Ufam, że na kolejnej sesji podejmiemy tę najważniejszą uchwałę dla każdego samorządu – mówi Krzysztof Czerwiński.
O tym, że na kolejnej sesji zostanie uchwalony budżet, jest przekonany także Leszek Ura, przewodniczący komisji oświaty, budżetu, bezpieczeństwa i spraw socjalnych. On sam głosował przeciwko budżetowi. – Z pewnymi rzeczami się nie zgadzaliśmy i trzeba je zmienić. Spotkamy się szybko na komisjach i będziemy dyskutować. Myślę, że w przyszłym tygodniu uchwalimy budżet – powiedział.
Całej sprawy nie chciał zbytnio komentować. Podobnie jak tego, dlaczego przed sesją budżetową komisja, którą kieruje, nie wnosiła poprawek do budżetu. Odniósł się jedynie do informacji, że decyzja radnych była podyktowana kwestiami personalnymi, że w ten sposób zaprotestowali oni przeciwko decyzji wójta o zwolnieniu z Urzędu Gminy jednego z pracowników. – To jest nieprawda, że chodzi o jakieś rozgrywki personalne – stwierdził Leszek Ura.
Wójt Tadeusz Pokorski przyznaje, że jest bardzo zaskoczony decyzją radnych. – Nie wiem, co kierowało radnymi i czy zdawali sobie sprawę z konsekwencji swojej decyzji – mówi. A te konsekwencje mogą odczuć mieszkańcy. Tadeusz Pokorski mówi, że przy braku budżetu nie może zaciągać nowych zobowiązań. To oznacza np. że gmina nie może podpisać nowej umowy na dofinansowanie linii autobusowej do Brochocina obsługiwanej przez płockie czerwoniaki. Pojawia się problem z linią P4. Co prawda umowa obowiązuje do końca stycznia, ale już teraz powinien być ogłoszony przetarg na obsługiwane przez nią trasy. Procedury bowiem trwają i nie wiadomo, czy w lutym autobusy P4 nie zjadą z tras. Gmina nie może też dofinansować żadnych przedsięwzięć np. w okresie ferii. Nie ma też możliwości dopłacania do dzieci korzystających z płockich przedszkoli. – Mam nadzieję, że uda nam się jakoś te sprawy pozałatwiać, gdy tylko będzie budżet – mówi Tadeusz Pokorski. (gsz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze