Reklama

Zapłać haracz od luksusu!

15/03/2016 12:20
Domek na działce, niewielki, z małym ogródkiem, w lesie lub nad jeziorem, miejsce do wyciszenia, odpoczynku od codziennego zgiełku. Wystarczy wyjazd na weekend, czasem na tygodniowy urlop, by odetchnąć, zwolnić. Domek na rekreacyjnej działce to dla wielu mieszkańców dużego miasta nie luksus, ale konieczność. Nie każdego stać na urlop, a działka to idealny substytut opalania się na plaży, kąpieli w morzu, spacerów w górach.
Oczywiście taka działka to także wydatek. Podatki, opłaty za wodę i ścieki, za które zwykle płaci się nigdy niewykorzystanym ryczałtem, za energię elektryczną, też ryczałtem, bo kto by chodził spisywać liczniki kilka razy do roku. Za „komfort”, rzecz jasna, kiedy mieści się w granicach zdrowego rozsądku, trzeba płacić. Gorzej, gdy nagle okazuje się, że do wszystkich dotychczasowych opłat trzeba doliczyć jeszcze jedną, zupełnie niezrozumiałą ryczałtową opłatę za śmieci. W sumie niemal 400 zł, a jak ktoś chce być mało ekologiczny, to nawet ponad 500 zł rocznie. I nieważne, czy na działce przebywa jedna osoba, czy cała, duża rodzina, czy jest się raz na jakiś czas, czy spędza się tam miesięczny urlop, czy produkujemy tony śmieci, czy wszystko zmieści się w jednej reklamówce, czy jest to domek piętrowy, czy niewielka altanka – stawka jest stała dla każdej działki.
Przez ostatnie dwa lata właściciele działek rekreacyjnych położonych na terenach podlegających Związkowi Gmin Regionu Płockiego płacili za odbiór śmieci tylko za pobyt w deklarowanych wcześniej terminach.
– Jestem sama, wyjeżdżałam na działkę tylko kilka razy do roku, w miesiącach wakacyjnych. Płaciłam za lipiec i sierpień, w sumie 10 złotych rocznie. 13 stycznia dostałam pismo, że opłaty wzrastają do 8,50 zł za miesiąc. Pogodziłam się z podwyżką, ale 16 lutego dostałam kolejne pismo wzywające do złożenia nowej deklaracji i teraz mam płacić 385 zł za odpady segregowane. Za co? Przecież nie będę tam mieszkać na stałe przez cały rok. Zresztą, gdybym miała nawet płacić za cały rok, to zgodnie z podwyżką byłoby to 102 zł. Skąd się wzięło 385 zł? Zwykle przyjeżdżam na działkę tylko wtedy, jak jest ładna pogoda, w piątek wieczorem, a wracam w niedzielę. Nie unikam płacenia, ale oni mnie straszą, że jak tego nie zrobię, to zostanie wszczęte wobec mnie postępowanie podatkowe – opisuje swoją sytuację nasza czytelniczka, mająca działkę w Klusku. I dodaje, że działki rekreacyjne ma tam około 15 osób, a tylko kilka dostało wezwania do zapłaty i byli to ci, którzy wcześniej zadeklarowali, że będą regulować zobowiązania. Ci, którzy udawali, że ich to nie dotyczy, teraz nie dostali żadnych pism.
Z nowymi cenami nie ma zamiaru zgodzić się inny czytelnik.


Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości