Reklama

Zamiast wołowiny i wieprzowiny - Drób na stół

07/05/2001 12:33
Teoretycznie BSE i pryszczyca powinny na tyle poprawić sytuację na rynku drobiarskim, że powinien on stać się nie lada konkurencją dla wołowiny i wieprzowiny. Ale tak nie jest.Choć zawirowania wieprzowe i wołowe spowodowały pewien wzrost cen, to jednak na razie pozwala on zaledwie na stabilizację rynku drobiarskiego. Dane statystyczne podają, że produkcja mięsa drobiowego na świecie przekroczyła w 200 r. 58 mln ton. Brojlery stanowiły 72 % ogólnej światowej produkcji drobiu. Mimo BSE i pryszczycy na lokalnym rynku drobiarskim nie zaczął się jeszcze okres prosperity. Dlatego, że na razie (i na szczęście) do Polski nie dotarł BSE ani pryszczyca i wielu potencjalnych spożywców drobiu nadal pozostało przy swych dotychczasowych przyzwyczajeniach żywieniowych, kupując mięso wieprzowe. Choroba bydła i świń o tyle „korzystnie” odbiła się na rynku drobiarskim, że spowodowała jego stabilizację: - Na pewnym poziomie znajduje się obecnie cena najniższa i najwyższa. Kilogram brojlera kosztuje średnio 3, 20 zł. Stabilizacja na rynku pozwala więc spokojnie pracować. Gdy drób był drogi, drożały także pasze, a w konsekwencji opłacalność produkcji była niska. Obecne warunki powodują, że tylko większa ilość hodowanych kurcząt pozwala na osiągnięcie zysków. Mówimy o ilości od 18 tys. kurcząt – mówi Andrzej Chrznowski, właściciel fermy brojlerów w Mirosławiu, prezes Związku Hodowców i Producentów Drobiu, który liczy 64 członków, głównie z terenu powiatu płockiego. Hodowcy i producenci drobiu nie mogą jednak spać spokojnie. W ich przypadku problem polega na tym, że nie można długofalowo przewidzieć ilości sprzedaży, a hodowcy chcieliby mieć określone gwarancje. Gdy są święta lub długie weekendy, popyt na drób rośnie. Produkcję planuje się na rok. Jajka muszą był nałożone w aparatach lęgowych. Przed świętami muszą być większe nałożenia. A więc to, czy będzie można zjeść szynkę 2 maja tego roku, zależy od nałożenia jaj: - Bardzo ważne są przewidywania. Każda nadwyżka musi być kierowana do chłodni, zwiększają się więc koszty, a poza tym to mięso trzeba potem sprzedać taniej, ponieważ cieszy się mniejszym popytem. Jeśli chodzi o produkty drobiarskie, to wydaje mi się, że nie ma powodów do obaw co do jego jakości w dużych zakładach, gdzie cały cykl – od jajka, przez kurczaka, po powstanie szynki - produkcyjny jest pod ścisłą kontrolą. Służby weterynaryjne kontrolują stada zarodowe, badają kurczęta na obecność salmonelli, w ubojni sprawdza się mięso pod katem jego jakości i na obecność antybiotyków. Tak więc sankcje dla producentów mogą być bardzo poważne – wyjaśnia Chrzanowski. Związek Hodowców czuwa nad tym, aby kurczęta otrzymywały odpowiednie pasze, w ostatnim okresie tuczu pozbawione antybiotyków i stymulatorów wzrostu, aby mięso już w czasie uboju było absolutnie czyste. Nie ma takiej gwarancji, gdy hodowca sam kupuje komponenty paszowe. Do niedawna należała do nich także sprowadzana z Zachodu mączka mięsno-kostna: - Od czasu wybuchu BSE stopniowo rezygnowano z udziału mączek mięsno-kostnych w paszach. Przedtem wytwórnie pasz używały mączek importowanych, które były lepszej jakości i lepiej badane. Kiedy nastąpił absolutny zakaz sprowadzania mączek, używano ich w minimalnych ilościach. Obecnie białko z mączki zostało zastąpione białkiem z soi, a wyniki tuczu i okres tuczu są porównywalne do poprzednich – mówi A. Chrzanowski. Polski drób jest także o tyle zdrowy, że nasi hodowcy i producenci nie modyfikują genetycznie swoich hodowli. Takie rzeczy praktykuje się w USA i Europie Zachodniej, ale nie u nas. Pisklęta nie są obecnie sprowadzane z Zachodu, a polskie stada są wolne od tego typu praktyk. Wszystko wskazuje więc na to, że z czystym sumieniem i bez obaw o zdrowie możemy nadal jadać kurczaki z grilla, szynki z indyka i kiełbasę drobiową: - Towar jest ze wszech miar sprawdzony i można go spokojnie konsumować - opiniuje prezes Chrzanowski. OECD przewiduje, że do 2005 r. nastąpi wzrost cen mięsa drobiowego, przy jednoczesnej stagnacji cen jagnięciny oraz dalszego spadku cen wołowiny i wieprzowiny. Mięso drobiowe jest to obecnie jedyne mięso, którego spożycie w przeliczeniu na 1 mieszkańca wykazuje wzrost w wielu krajach. Największymi producentami są: USA, Chiny, Brazylia, Francja, Japonia, Włochy, Wielka Brytania, Hiszpania, Tajlandia, Meksyki i Niemcy. W regionie Europy Wschodniej i Środkowej coraz większego znaczenia dla międzynarodowego obrotu mięsem i przetworami z drobiu nabierają: Polska, Węgry i Rumunia. W ubiegłym roku Polska wyprodukowała około 580 tys. ton mięsa drobiowego (w krajach Unii produkcja wyniosła ok. 8,7 mln ton). Według szacunków Komisji Europejskiej za pięć lat produkcja drobiu w regionie przekroczy 2 mln ton. Wzrostowi produkcji towarzyszyć będzie zwiększenie popytu na mięso drobiowe. (eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości