Reklama

Zakręcić kaloryfer, założyć sweter

07/09/2011 11:23
Nic tak nie wprawia w przygnębienie jak informacje o podwyżkach. A tych nie brakuje w ostatnim czasie. Wciąż słyszymy o nowych stawkach, regulacjach, taryfach, wzrostach W popłochu sprawdzamy, czy uda się domknąć domowy budżet. Wiadomo, że więcej trzeba zapłacić za wodę i energię elektryczną. Wzrosły ceny biletów autobusowych, więcej wydajemy na codzienne zakupy, paliwo, nawet książki do szkoły. Kiedy słyszymy, że opłata za usługę jest wyższa tylko o stopień inflacji, od razu zastanawiamy się, dlaczego nasze pensje też nie zostały podwyższone o podobny stopień. Konstruując szczupłe budżety rodzinne trzeba uwzględnić kolejną podwyżkę. Fortum, czyli dostawca ciepła do większości mieszkań w Płocku ogłosił, że od 5 września wprowadza do rozliczeń nową taryfę. I to jest zła wiadomość. Dobra jest taka, że zmieniona taryfa obowiązywać będzie do 31 grudnia 2012 roku, czyli następna podwyżka czeka nas za półtora roku, o ile nie nastąpią inne regulacje.
Zdecydowana większość mieszkańców Płocka jest podłączona do miejskiej sieci ciepłowniczej. Oznacza to, że ciepła woda i odpowiednia temperatura w domu, to zasługa firmy Fortum i naszych potrzeb, co można regulować przykręcaniem kaloryferów albo kąpielą w zimnej wodzie. Ciepło do naszych mieszkań płynie z PKN Orlen i tu trzeba sobie jasno powiedzieć, że dzięki temu, Płock ma jedne z niższych w kraju ceny. Gdyby temperatura w mieszkaniach była uzależniona od, na przykład węgla, oleju, czy gazu wtedy ceny rosłyby znacznie szybciej.
Wiedzą o tym doskonale wszyscy, którzy swoje domy opalają właśnie węglem lub gazem. Dzień kiedy trzeba zapłacić za przywieziony węgiel, lub gdy listonosz przynosi rachunek za zużyty zimą do ogrzewania budynku gaz, należy do cichych w wielu rodzinach.
Ponad 75 procent płocczan podłączonych jest do sieci miejskiej i korzysta z ciepła dostarczanego przez Fortum. Dotyczy to niemal wszystkich budynków wielorodzinnych, także jednorodzinnych. Część mieszkańców bloków otrzymuje dane z rozliczenia ciepła raz na rok, ale przez 12 miesięcy płaci zaliczki na poczet przyszłego rozliczenia. Niewielka część płaci każdego miesiąca za taką ilość ciepła, jaką zużyje. To wcale nie oznacza, że odbiorcy ciepła w miesiącach letnich nie dostają rachunków. Opłata za zużyte ciepło to tylko ułamek tego, co każdy z nas płaci. Najdroższe pozycje w rachunku to: opłata stała za zamówioną moc centralnego ogrzewania i ciepłej wody, opłata stała za przesył co i cw oraz usługa rozliczeniowa za jeden punkt pomiarowy. Odbiorca co miesiąc płaci 12,50 zł netto za to, że ktoś przyjdzie, odczyta ilość zużytego ciepła i wystawi fakturę. Nie da się ukryć, że to trochę drogo.
Pod koniec sierpnia indywidualni odbiorcy otrzymali informację, że decyzją prezesa Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdzone zostały taryfy dla ciepła Fortum Płock dla odbiorców w mieście. Jak się dowiadujemy, nowa taryfa została zatwierdzona na wniosek firmy, a ma obowiązywać do końca 2012 roku. Podobne pisma otrzymali prezesi spółdzielni mieszkaniowych, którzy nawet nie zdołają w odpowiednim czasie powiadomić swoich lokatorów, że od 5 września będzie podwyżka cen.
Zapytaliśmy rzecznika prasowego Fortum, o jak dużą podwyżkę chodzi i jakie teraz mieszkańcy będą otrzymywać rachunki. Otrzymaliśmy bardzo enigmatyczną odpowiedź. – Podwyżka cen ciepła w Płocku od 1 września jest niewielka, średnio poniżej 2% – stwierdził Roman Jamiołkowski. – Jest to dwa razy mniej, niż ma wynosić inflacja w tym roku, szacowana na około 4%. Niewielki wzrost cen wynika z rosnących kosztów prowadzenia działalności, wzrostu cen towarów i usług kupowanych przez naszą firmę. Nowy cennik zatwierdzony jest na okres do grudnia 2012, czyli obowiązuje przez kolejne 16 miesięcy.
Zdziwiony tą informacją był prezes Płockiej Spółdzielni Lokatorsko – Własnościowej Jan Rączkowski. – Nie ukrywam, że ta decyzja prezesa Urzędu Regulacji Energetyki bardzo nas zaskoczyła. Myśleliśmy, że nowa podwyżka pojawi się najwcześniej pod koniec tego roku. Nie przewidywaliśmy, że stanie się to tak szybko. Informacja dotarła do nas przed tygodniem i nie mamy szans poinformować o niej mieszkańców naszych bloków. Będziemy musieli sobie z tym poradzić. Fortum wystawia nam co miesiąc fakturę za zużyte ciepło i my jesteśmy w stanie szacunkowo określić, jakie będą rachunki. Tak kalkulujemy zaliczki, by na koniec roku wyjść na zero. Przeprowadzimy stosowne analizy i zorientujemy się, czy wprowadzimy podwyżkę od początku sezonu grzewczego, ale najprawdopodobniej będzie to dopiero od 1 stycznia 2012 roku. Wszystko zależy od kalkulacji.
Jak nas poinformował prezes Rączkowski, nie wszyscy muszą odczuć skutki tej podwyżki. W Spółdzielni rozliczany jest każdy budynek oddzielnie, a mieszkańcy płacą różne zaliczki w zależności od ilości zużytego ciepła. – Mam nadzieję, że ta podwyżka nie jest związana ze zmianą taryfy, a to oznacza, że powinno nam się udać rozliczyć 2011 rok na zero. Najprawdopodobniej od 1 stycznia nastąpi zmiana stawek i wtedy mieszkańcy naszych zasobów otrzymają nowe stawki czynszu, już ze zmienionymi stawkami za zużyte ciepło.
Prezes dodaje, że spółdzielnia z roku na rok płaci coraz niższe rachunki za zużyte ciepło. Jest to możliwe dzięki realizowaniu programu termoizolacji budynków. W latach 2004 – 2011 docieplonych zostanie w sumie 151 budynków, w dwóch kolejnych latach pozostałych 30 i program zostanie zrealizowany. Wszyscy mieszkańcy otrzymali wcześniej informacje o harmonogramie prac na budynkach. Takie docieplenia budynków, to najskuteczniejsza metoda na oszczędzanie ciepła i zmniejszanie wysokości rachunków. Przekonali się o tym na pewno lokatorzy tych bloków, które mają już za sobą cały sezon grzewczy i otrzymali rozliczenia za pobrane ciepło.
Zdaniem prezesa Rączkowskiego trwa wyścig między spółdzielniami a Fortumem. Z jego rozeznania wynika, że podwyżka rzeczywiście jest na poziomie inflacji, ale taryfy, które otrzymali zmieniają opłaty stałe o 6,6%. To ta część rachunku, którą musimy uregulować bez względu na to, czy mamy w domu 28st. C, czy siedzimy w grubej kurtce i czapce przy zakręconych kaloryferach. Opłaty zmienne są rzeczywiście niewielkie, ale to oznacza, że nie bardzo jest nawet sens oszczędzać na pobranym cieple.
Podobnie wygląda sprawa rozliczeń w Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – My rozliczamy się z lokatorami zwykle od 1 października, czyli od początku sezonu grzewczego – wyjaśnia członek zarządu spółdzielni Jolanta Dzikowska Wróbel. – Koszty rozliczane są na poszczególnych mieszkańców, bo nasze bloki są opomiarowane. Trudno na razie powiedzieć, czy nasi mieszkańcy odczują tę podwyżkę. Mam nadzieję, że uda nam się obecnie obowiązujące stawki utrzymać na cały sezon.
W MSM również trwa wyścig z Fortum, także ocieplane są kolejne budynki, a lokatorzy sami regulują, jaką chcą mieć temperaturę w domu, czy przykręcić kaloryfer, czy uszczelnić okna. Ocieplane budynki zużywają coraz mniej ciepła, a odpowiedzią Fortum jest podnoszenie kosztów stałych, na które lokator nie ma żadnego wpływu.
Fortum podnosi ceny ciepła od 5 września, chociaż dostawca ciepła, czyli PKN Orlen nie ma zamiaru, przynajmniej teraz podnosić opłat. W tej pozornie dobrej wiadomości jest jeszcze jedna. Zwykle na przełomie roku Orlen ustala nowe stawki za ciepło i pewnie wtedy czeka odbiorców kolejna podwyżka. Oby tylko niewielka, zaledwie na poziomie inflacji.
Jola Marciniak
jola.marciniak@tp.com.pl

Oszczędzać ciepło, czy płacić wyższe rachunki?

Bogdan Kosz, działacz społeczny
Jestem zadowolony z tego, jak moja spółdzielnia zarządza swoimi zasobami, ale jeśli podwyżka przychodzi z góry, to nikt na to nic nie może poradzić. Takie są prawa ekonomiczne. Nie jest to dla mnie, jak i dla wszystkich innych, dobra wiadomość, ale muszę się z nią pogodzić. Od dawna oszczędzam ciepło i mam nadzieję, że teraz też mój portfel nie odczuje tej podwyżki.

Mariusz Karasiewicz, bezrobotny
Podwyżki były i będą. Ta cena, co teraz obowiązuje to już jest duży wydatek, a jeszcze będzie wyższa. Nie wiem, skąd brać na to wszystko. Wiadomo, że nie ma innego wyjścia, jak dostaniemy nowe stawki, to będziemy płacić. Szkoda tylko, że nawet nie ma komu wytłumaczyć, że to jest zbyt dużo i nie na naszą kieszeń.

Tomasz Bauman, szef ochrony
Mieszkam w bloku i widzę po rachunkach, że z roku na rok za ogrzewanie płacę więcej. Nie jestem w stanie zaoszczędzić na cieple, choć absolutnie nie wygrzewam swojego mieszkania. Niedawno mój blok został docieplony i mam nadzieję, że to od razu będzie widać po rachunkach. Na razie nie ma żadnej różnicy, ale zobaczymy po rozliczeniu sezonu grzewczego.

Pan Jan, emeryt
Oczywiście z podwyżki nikt się nie cieszy, ale i mnie nikt nie pyta, czy stać mnie na płacenie rachunków. Nasz blok został ocieplony, ale jest rozliczany w całości. Wszyscy z sąsiadami staramy się oszczędzać, nikt nie rozkręca kaloryferów i nie otwiera okien na całą szerokość. Działamy wspólnie, ale dopiero po tym sezonie zobaczymy, ile dało ocieplenie i czy mimo podwyżki nie będziemy płacić mniej. Bardzo byśmy chcieli.

Jacek Koszewski, przedsiębiorca
Na szczęście pozycja opłat za ciepło nie jest w moim budżecie dominująca. Niewielkie podwyżki nie będą miały większego wpływu na moje wydatki. Każda podwyżka irytuje i myślę, że ci co o niej decydują nie powinni przerzucać wyższych kosztów na odbiorców, powinni spróbować znaleźć sposób na ich obniżenie. Inna sprawa, że my wszyscy też powinniśmy więcej wymagać od siebie. Nie otwierać okien, ale racjonalnie regulować temperaturę w mieszkaniu.

Wiesław Chrobot, mieszkaniec Borowiczek
W tym roku zdecydowałem się przeprowadzić remont domu, bo koszty palenia węglem stawały się zabójcze dla domowego budżetu. W ciągu ostatnich czterech lat wzrosły o 100% i to na pewno nie koniec. Ja musiałem kupować 5, a nawet 6 ton rocznie, łatwo policzyć, jaki to wydatek. Zdecydowałem się na ogrzewanie gazowe, choć wszyscy straszą, że tu też będą podwyżki. Mam nadzieję jednak, że będzie gaz łupkowy i wtedy ceny powinny spaść. Do tego dociepliłem także dom i oczywiście spodziewam się, że opłaty spadną, a w najgorszym przypadku będą takie, jak do tej pory. Mieszkam w Borowiczkach więc nie mam szans na ogrzewanie z sieci miejskiej, trzeba więc wybierać inne rozwiązania. Na szczęście możliwości jest wiele, ale wszystkie kosztowne.

Sławomir Manecki, pedagog
Chociaż trudno się przyzwyczaić do tych ciągłych podwyżek, to lepiej nie zwracać na nie uwagi. I tak nie mamy innego wyjścia, trzeba płacić. Nikt nas z tego nie zwolni. Szkoda tylko, że zamiast szukać oszczędności w firmie, ta od razu przerzuca swoje wyższe koszty na odbiorców. Teraz praktycznie nie ma tygodnia, by ktoś nas nie poinformował, że podnosi ceny i tylko dodaje, że to o stopień inflacji. To dla mnie żadne pocieszenie.     Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości