Reklama

Zabezpieczą przed powodzią?

04/08/2010 07:42
Całkiem niedawno, podczas dwóch powodzi, które nawiedziły nasz region, podziwialiśmy bohaterską postawę strażaków, żołnierzy, wolontariuszy i innych ludzi, którzy często bez snu układali kolejne dziesiątki worków z piaskiem, budując prowizoryczne zapory, podwyższając i uszczelniając tam, gdzie była potrzeba, wały powodziowe. Wykonali naprawdę znakomitą robotę. Teraz nadszedł czas sprzątania. Powodzianie z zalanych terenów mozolnie odbudowują swój dobytek. Tymczasem plastikowe worki na wałach i wzdłuż zalanych dróg zdają się nikogo nie interesować. Wypalane przez słońce, rozrywane przez zwierzęta, dawno przestały pełnić swoją rolę, na pewno nie zabezpieczyłyby przed kolejną potencjalną powodzią. Czas zatem wały naprawić, odzyskać piasek, a worki utylizować. Tylko póki co, nikt się do tego nie przymierza. Bo decydenci obawiają się kolejnej powodzi i twierdzą, że obecna prowizorka spełni swoje zadanie.
Majowa powódź spustoszyła przede wszystkim powiat płocki i tereny nadwiślańskie w mieście. W bardzo trudnej sytuacji znalazły się zwłaszcza gminy Słubice i Gąbin. Zalane zostały 23 miejscowości, w sumie ponad 600 gospodarstw.
Od razu po przerwaniu wałów, by ograniczyć rozlewiska, wszyscy mieszkańcy gmin, służby mundurowe, wolontariusze, przystąpili do walki z żywiołem. Układano ogromne (nikt nie jest w stanie oszacować jak wielkie) ilości worków z piaskiem. Te swoiste, całkiem nowe piaskowe „wały” miały uchronić tereny przed ponownym zalaniem.
Dziś, po ponad dwóch miesiącach od tamtych wydarzeń, wiele terenów popowodziowych nadal przypomina swoim wyglądem obrazy z filmów katastroficznych. Pozalewane pola, zniszczone domy i obejścia. Powoli ludzie odbudowują swoje domostwa, wracają do siedlisk i rozpoczynają wielkie sprzątanie.
Podczas sprzątania gospodarstw i obejść okazało się, że to, co ratowało przed żywiołem, czyli worki z piaskami, w ogromnej ilości przypadków przestały spełniać swoją rolę. Nie ma co zrobić nie tylko z nimi, także z rzeczami, meblami, urządzeniami, artykułami gospodarstwa domowego, które nie nadają się do dalszego użytku. Wszystko trzeba posprzątać.
Jak zdołaliśmy ustalić, porozrzucane worki, z których od dawna wysypuje się piasek, w niektórych miejscach nadal są potrzebne, w innych nawet niezbędne. – Worki z piaskiem nadal spełniają i będą spełniać swoją rolę, przynajmniej do czasu odbudowy wałów – wyjaśnia Jan Bronkau, kierownik zarządzania kryzysowego w Starostwie Płockim. – Co będzie z nimi potem, kiedy zabezpieczanie wałów zostanie zakończone, na razie nie wiadomo. Sztab kryzysowy podejmie decyzję. Jak długo potrwa odbudowa wałów? Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Mamy nadzieję, że nie dłużej niż do końca roku. Wszystko zależy od czasu i środków, jakie na ten cel zostaną przeznaczone.
Ale bałagan na terenach popowodziowych to nie tylko rozlatujące się worki z piaskiem. Do redakcji stale docierają informacje o powstających dzikich wysypiskach śmieci, na które okoliczni mieszkańcy wynoszą niezdatne do niczego przedmioty codziennego użytku.
W powiatowym sztabie kryzysowym zapewniają nas, że na terenach popowodziowych ustawiane są kontenery, gdzie można wyrzucać niepotrzebne rzeczy. Kontenery są systematycznie opróżniane. Sprzątane są także wszystkie inne zgłoszone miejsca i dzikie wysypiska. Część tych prac wykonują więźniowie z płockiego Zakładu Karnego. W zależności od potrzeb i możliwości, w terenie może pracować około 20 skazanych.
Niestety, podobnie jak w całym kraju, nie do wszystkich powodzian docierają informacje o ustawianych na terenach gmin kontenerach. Bywa i tak, że łatwiej jest wyrzucić zniszczone sprzęty na dzikie wysypisko, niż odwieźć do specjalnie wyznaczonego miejsca.
Właśnie z powodu takich sytuacji w ubiegłym tygodniu rozpoczęło się odkażanie dróg dojazdowych, dzikich wysypisk, budynków, także gospodarczych, zbiorników gnojowicy i wszelkich tego typu miejsc. Zgodnie z potrzebami zgłoszonymi przez burmistrza Gąbina i wójtów gmin, wojsko oraz służby sanitarne, rozpoczęły odkażanie terenów popowodziowych i doprowadzą je do stanu użyteczności. Powoli do zalanych wcześniej gmin wracać będzie normalne życie.
Nie zostaną sprzątnięte, nawet te walające się po nadbrzeżu Wisły, worki z terenu miasta. Jak dowiedzieliśmy się w Biurze Prasowym Urzędu Miasta Płocka, muszą one zostać, bo nadal istnieje zagrożenie powodziowe. Mało tego, nadal usypywane workami z piaskiem są niekompletne wały, choćby w Świniarach.
Niestety, deszcze nie przestają padać. Na południu Polski podmywane są kolejne miejscowości i choć wszyscy w Płocku, łącznie ze sztabem kryzysowym, mają nadzieję, że powódź nie dotknie naszych terenów, to miasto nadal jest przygotowane na ewentualne zalania. Na pewno nikt o workach z piaskiem nie zapomniał, dopóki jednak zagrożenie całkowicie nie ustąpi, lepiej tych prowizorycznych wałów nie ruszać.
Dopiero gdy wiadomo będzie, że stan zagrożenia został odwołany, sztab kryzysowy podejmie decyzję, co zrobić z workami. Oczywiście zostaną one uprzątnięte, a piasek wysypany w miejscu, gdzie jest potrzebny.
Wszystko na to wskazuje, że sprzątanie po powodzi znacznie się przeciągnie, a bałagan, czyli leżące w różnych, często przypadkowych miejscach worki z piaskiem, nadal będą potrzebne, bo zagrożenie nie minęło. Na generalne sprzątanie po powodzi trzeba będzie poczekać pewnie do końca roku.
Jola Marciniak
Tomasz Szatkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości