Reklama

Za 4 grosze

06/02/2013 11:17
Starsi ludzie bardzo dbają o swoją reputację. Przez lata regularnie opłacają swoje rachunki, dbają o czyste konto tak, by nikt nie mógł im zarzucić nieodpowiedzialności. To w tej grupie wiekowej jest największy odsetek ludzi płacących abonament i najmniejszy trafiających na listy dłużników. Po prostu wielu z nich nie mogłoby zasnąć, gdyby mieli jakieś długi.
Jedną z takich osób jest nasza czytelniczka, pani M., która zawsze w porę płaci wszystkie rachunki. Dla pewności korzysta z pomocy banków, daje dyspozycje przelewów, sprawdzając tylko, czy wszystko jest w porządku. I zawsze było.
W 2010 roku pani M. kupiła telewizor w jednym z dużych, płockich sklepów. – Okazało się, że mogę odbiornik kupić na raty – opowiada. – Akurat były promocyjne, dobre warunki, więc się zdecydowałam. Na miejscu było stoisko firmy Żagiel, gdzie załatwiono wszystkie formalności od ręki. Na wszelki wypadek ubezpieczyłam kredyt, w końcu mam swoje lata i przekazałam dyspozycję zapłaty rat, zgodnie z harmonogramem, do banku PKO, gdzie mam osobiste konto. W sierpniu 2012 roku została zapłacona ostatnia rata. Nie dostałam z banku żadnej informacji, że coś się nie zgadza, byłam więc przekonana, że telewizor został spłacony.
Po kilku miesiącach pani M. zdecydowała się na zagraniczną wycieczkę i ktoś jej poradził, żeby wyrobiła sobie kartę kredytową. Wybrała się do Alior Banku, gdzie po chwili stwierdzono, że karty nie otrzyma, figuruje bowiem na liście BIK-u, czyli Biurze Informacji Kredytowej. Mówiąc krótko, ma długi, wobec czego dla banku jest osobą niewiarygodną i karty nie otrzyma.
Pani M. była zaskoczona. Nie wiedziała, w którym momencie i dlaczego mogła trafić na tę listę. Nigdy w życiu nie miała podobnych problemów, częściej decydowała się na wcześniejszą spłatę zobowiązań niż na najmniejsze choćby długi. Skąd więc jej nazwisko na liście dłużników?

DO BIK-u wpisuje się dług powyżej 200 zł

W Alior Banku zaczęto, na prośbę pani M., szukać, skąd wziął się dług. Po sprawdzeniu okazało się, że do BIK-u została wpisana przez Santander Finance, który przejął wszystkie zobowiązania i należności firmy Żagiel. Dalsze „dochodzenie” przyniosło zaskakujące rezultaty. Dług wynosił 4 gr (słownie: cztery grosze), a powstał przy spłacie rat za wzięty na raty telewizor. Zdumienie naszej czytelniczki było tym większe, że na listę BIK-u wpisuje się dług w wysokości przynajmniej 200 złotych.
Pani M. i pracownicy Alior Banku nie wierzyli w to, co zobaczyli. Chwilę później okazało się, że kwota niedopłaty w wysokości 4 gr została umorzona, ale nazwisko pozostało w BIK-u, co oznacza, że wszyscy kredytodawcy oraz banki mają prawo uważać naszą czytelniczkę za osobę niewiarygodną.
„Dłużniczka” wróciła do domu. W skrzynce pocztowej znalazła pismo z Santander Consumer Finance, gdzie na wstępie napisano „Cieszymy się, że w grudniu 2010 roku dołączyła Pani do grona naszych klientów. W podziękowaniu za dotychczasową współpracę przygotowaliśmy dla Pani wyjątkową propozycję” i dalej podano warunki kredytu dla seniora. – Jak to możliwe: wpisali mnie do BIK-u, nie mogę załatwić w innym banku prostej sprawy, a teraz oferują mi kredyt? Oni mi wierzą, że jestem dobrą klientką, ale inne banki mają się mieć przede mną na baczności, traktować mnie jak dłużnika? A skoro mój dług został umorzony, to dlaczego nie zostałam wykreślona z BIK-u? Panie w Santander powiedziały mi, że mogę napisać pismo do dyrektora banku, zapłacić 25 zł i czekać na jego decyzję. To mnie zdenerwowało najbardziej. Trafiam za 4 gr na listę BIK-u, a potem muszę płacić, żebym została z niej wykreślona. Dlaczego nikt wcześniej nie wysłał mi informacji, że mam taką niedopłatę? Przecież bym ją wyrównała. Skoro nie dostałam z Santander żadnego pisma, że kredyt nie został rozliczony do końca, a raty płacone były według harmonogramu, to skąd miałam wiedzieć o niedopłacie? To tylko kilka pytań, na które pani M. szuka odpowiedzi.
Z ubiegania się o kartę kredytową zrezygnowała, bo szkoda chodzenia, proszenia, udowadniania, że nie jest i nigdy nie była dłużnikiem.

Błędy
zdarzają się wszędzie,
nikt nie zrobił tego
specjalnie

Chcieliśmy zadać pytania stawiane przez panią M. w Santander Consumer, ale rzecznik Związku Banków Polskich Przemysław Barbrich uprzedził nas, że żadnych wyjaśnień nie otrzymamy, gdyż nie jesteśmy stroną w tej sprawie.
Postanowiliśmy jednak zapytać go, jak to możliwe, że trafia się do BIK za 4 gr długu. – Błędy zdarzają się wszędzie, nikt przecież tego nie zrobił specjalnie – powiedział. – Jeśli ta osoba czuje się skrzywdzona, to może skorzystać z drogi reklamacyjnej. Powinna skierować wniosek do banku o wykreślenie błędnie wpisanej informacji. Na nasze stwierdzenie, że trzeba zapłacić 25 zł, by reklamacja została przyjęta, dodaje: – Takie są procedury. Jeśli bank nie uzna reklamacji, wtedy może odwołać się od tej decyzji i wystąpić do arbitra bankowego, ale tu też są opłaty, bo trzeba zbadać sprawę. Jeśli rozstrzygnięcie nie będzie po myśli klientki, ma ona prawo wystąpić z powództwem cywilnym do sądu. Bez odrzucenia reklamacji banku na piśmie nie ma żadnych szans na udowodnienie swoich racji w sądzie.
Rzecznik zapewnia, że w takich sytuacjach, zgodnie z procedurami, otrzymuje się przeprosiny i zwrot kosztów. Przy takiej liczbie wniosków, jakie są kierowane do BIK-u, pomyłki mogą się zdarzyć.
Pozostaje pytanie, czy bank sam, z własnej woli, nie powinien wykreślić pani M. z BIK-u. Okazuje się, że nie, zgodnie z procedurami, z wnioskiem musi wystąpić sama zainteresowana.
Pani M. jest pewna, że już nigdy nie zdecyduje się na współpracę z bankiem, nie weźmie nic na kredyt, więc teoretycznie nie musi składać wniosku o wykreślenie jej nazwiska z BIK-u. Postanowiła jednak powalczyć o swoje dobre imię. – Żyję na tym świecie wiele lat i nigdy nie byłam niesolidnym dłużnikiem, nigdy nie wpisywano mnie na żadne listy, nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje – zapewnia. – Mam nauczkę, by nie wierzyć takim instytucjom, przez które mogę stracić nerwy, zdrowie, a na dodatek dobre imię.    Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości