Pływak KP MZOS Płock, podopieczny trenera Jurija Szyczkowa Damian Chrzanowski, przywiózł z Lublina, gdzie odbywały się mistrzostwa Polski 17–18-latków dwa medale. – Naszym celem było wygranie wyścigu na 200 m stylem motylkowym i to się udało. Srebro na 100 m było bonusem – mówi zawodnik.
Damian podczas mistrzostw poważnie narzekał na ból ucha. Jego start w zawodach stał pod znakiem zapytania, ale zawodnik tyle się przygotowywał, tak bardzo chciał potwierdzić, że jest najlepszy w swojej kategorii wiekowej w Polsce, że w ruch poszły krople, wata, a potem zatyczki do uszu – i ostatecznie udało się stanąć na słupku.
Rywale bardzo chcieli wygrać, ale Damian nie dał się wyprzedzić i zwyciężył swoją koronną konkurencję. Dystans 200 m motylkiem przepłynął w czasie 1:55.69, co dało mu 826 pkt. FINA. Dzięki temu wynikowi wszedł do elitarnego grona dziesięciu najszybszych polskich zawodników. Reprezentant MZOS Płock znalazł się na dziewiątym miejscu na liście, wyprzedzając między innymi wicemistrza olimpijskiego z Barcelony Rafała Szukałę.
Ale to nie jedyny medal wywalczony w Lublinie. Wcześniej, na dystansie o połowę krótszym Damian stał się wicemistrzem kraju. Po zawodach nie wrócił do Płocka, ale został w Lublinie na obozie kadry narodowej seniorów, która przygotowuje się do wyjazdu na zawody w Sofii.
– Trenuję razem z seniorami, chociaż jestem jeszcze juniorem. To niesamowite przeżycie podglądać starszych kolegów, jak przygotowują się do startu. To pierwsze zgrupowanie przygotowujące czołówkę krajową do majowych mistrzostw Polski seniorów na 50-metrowym basenie, które odbędą się w Szczecinie. Jeśli tam uda mi się przynajmniej powtórzyć wynik, wtedy będę miał szansę na wyjazd do Rio de Janeiro na Igrzyska Olimpijskie. Bardzo chciałbym otrzymać nominację olimpijską, ale jeśli się nie uda, to będę się starał walczyć o miejsce za cztery lata. Oczywiście byłoby spełnieniem marzeń polecieć do Rio i zdobyć doświadczenia, a za cztery lata powalczyć o coś więcej. Na razie cieszę się, że mogę trenować z zawodnikami, którzy są przecież moimi idolami i wierzyć w sukces.
Po obozie w Lublinie na krótką przerwę świąteczną zawodnicy wracają do domów, a zaraz potem lecą do Sofii na zawody. – Teraz rzadko będę w Płocku, ale mam cel przed sobą i zrobię wszystko, by go zrealizować – zapewnia. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze