Scenariusz jest zawsze taki sam. Bandyta obserwuje starsze osoby, które samotnie idą do banków, placówek pocztowych czy sklepów. Potem je śledzi i najczęściej wchodzi za nimi na klatki schodowe bloków. Korzystając z tego, że starsi ludzie wolno idą po schodach, wyprzedza ich. Potem wszystko przebiega błyskawicznie i tylko szczęśliwemu przypadkowi można zawdzięczać, że nie doszło jeszcze do tragedii. Napastnik nagle zbiega w dół, wyrywając torebki, przewracając swoje ofiary i rabując wszystko co wpadnie mu w ręce.Płoccy policjanci są ostrożni w stwierdzeniu: czy napadów dokonuje jedna osoba. Potwierdzają jednak, że w ostatnim czasie odnotowali kilka takich przypadków.
– Naszą uwagę zwróciła nie tylko zbieżność czasu, ale przede wszystkim sposób działania sprawcy lub sprawców. Trudno powiedzieć czy dokonuje tego jedna osoba, bądź grupa wyspecjalizowana w takich przestępstwach, ale też nie możemy tego w stu procentach wykluczyć – powiedział oficer prasowy płockiej policji st. sierż. Mariusz Gierula.
Do pierwszego napadu doszło 10 stycznia w klatce jednego z bloków przy ulicy Obrońców Westerplatte. Sprawca zbiegający po schodach przewrócił 84-letniego mężczyznę i zabrał mu dokumenty oraz pieniądze. – Nie była to mała kwota – policjanci zasłaniają się tajemnicą śledztwa, chętniej mówią o kolejnych napadach.
15 stycznia około godziny 17.00 wracał do domu 51-letni mieszkaniec jednego z bloków przy ulicy Gałczyńskiego. W klatce schodowej zorientował się, że ktoś za nim stoi. W tym momencie poczuł silne uderzenie w głowę jakimś metalowym narzędziem. Kiedy ofiara odzyskała świadomość, po bandycie nie było już śladu, a wraz z przestępcą zniknęły dokumenty, klucze i pieniądze.
Ostatni raz bandyta zaatakował na Placu Dąbrowskiego. Na klatce schodowej jednego z bloków wyrwał torebkę 84-letniej kobiecie. Według policyjnej klasyfikacji przestępstw nie był to rozbój, mimo to podobieństwo do poprzednich czynów jest uderzające.
– Bandyci obserwują starszych ludzi w okolicach banków, urzędów pocztowych czy sklepów, a następnie wykorzystują moment, kiedy ich ofiary na klatkach schodowych są zupełnie same. Prosimy starsze osoby, żeby same nie pobierały pieniędzy z banków, czy też nie odbierały emerytur z poczty. W takich sytuacjach warto poprosić kogoś z rodziny o pomoc – apeluje Mariusz Gierula.
Okazja czyni złodzieja
Od kilkunastu dni funkcjonariusze intensywnie pracują nad wyjaśnieniem kradzieży z mieszkań, do dokonania których złodzieje wykorzystali otwarte okna lub drzwi. Tylko w ciągu jednego styczniowego tygodnia złodzieje weszli do mieszkań wykorzystując otwarte lufciki lub niezamknięte drzwi mieszkań. Łupem włamywaczy padł sprzęt elektroniczny, telefony komórkowe i pieniądze.
Policjanci przypominają, że powinniśmy zwracać uwagę na obce osoby kręcące się wokół naszych domów. Nie należy otwierać drzwi wejściowych do klatki schodowej każdej osobie, która powie że roznosi ulotki, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości natychmiast należy wybrać w telefonie numer 997 i wezwać policję.
– Nie chcemy wiązać napadów na klatkach schodowych i włamań do mieszkań, ale te przestępstwa mają ze sobą cechy wspólne. Przestępcy musieli sforsować zabezpieczone domofonami drzwi, żeby dokonać napadów na schodach lub swobodnie sprawdzać, do którego z mieszkań są otwarte drzwi. Dlatego prosimy płocczan o ostrożność i informowanie nas o wszystkich obcych, podejrzanie zachowujących się osobach, które kręcą się przy mieszkaniach – dodał oficer prasowy płockiej policji.
Jacek Danieluk
Fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze