Reklama

Wyszogród dziękuje królowi za przywileje

05/09/2012 11:58
Za nami I Festiwal Rzemiosł Dawnych. Wyszogrodzki rynek dawno nie widział takich atrakcji. Impreza ściągnęła wielu przyjezdnych. I o to chodzi: by Wyszogród rozwijał się turystycznie, a przy okazji miał festiwal, z którego będzie słynął daleko poza swoimi granicami.
Pstrągi dochodziły do siebie w połyskującej beczce. – Przez całą noc moczyłem ryby w solance. Później trzeba je odsączyć i wsadzić do beczki. Pod tą domowej roboty wędzarnią, tuż pod ziemią biegnie blisko dwumetrowy kanał. Przy jego wyjściu pali się drewnem olchowym lub innym liściastym. Rybkę wieszamy do wędzenia na 2–3 godziny. W smaku jest pyszna i delikatna – opowiada Tomasz Listopadzki. Do Wyszogrodu przyjechał z Warszawy, by podzielić się dawnym sposobem na wędzenie ryb.
Ze stolicy przyjechał również najbardziej zakręcony człowiek w Polsce. Mowa o kataryniarzu Piotrze Bocie. Na co dzień grywa na starówce. Wyszogród bardzo przypadł mu do gustu. Czy ludzie są w dzisiejszych czasach hojni dla kataryniarzy? – Wiele zależy od imprezy, ludzi, a nawet od pogody – tłumaczy.
A podczas wyszogrodzkiego festiwalu pogoda nas nie rozpieszczała. Na osłodę warto było spróbować powideł z… buraków. W smaku są przepyszne, a dawniej stosowano je zamiast cukru do słodzenia herbaty czy kawy. Ich historia sięga 200 lat wstecz. Ściśle powiązana jest z osadnikami z Niemiec, którzy je do nas sprowadzili. Polakom tak powidła zasmakowały, że postanowili robić takie specjały sami. – Do produkcji potrzebne były jednak duże miedziane kotły. Sporo kosztowały, więc albo cała wieś kupowała jeden kocioł, albo jedna osoba miała kilka na wypożyczenie – mówi Tomasz Ciołkowski ze Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Ziemi Iłowskiej.
A potem wszyscy razem smażyli powidła. Pomagali zwozić buraki, wrzucali je do parownika, szatkowali, wyciskali sok, dodawali dynie, jabłka, gruszki, śliwki, bo każdy jeszcze udoskonalał recepturę.
– W ramach realizowanych projektów przypominamy dawne tradycje. Jeszcze żyją ludzie, którzy pamiętają jak robić np. takie powidła. Korzystamy z ich wiedzy, dzięki temu nie musimy zaczynać od zera – dodaje Tomasz Ciołkowski.
W Wyszogrodzie pojawił się też Michał Kostusiewicz z Bodzanowa. W swojej małej kuźni tradycyjnymi metodami, bez użycia maszyn, tworzy rzeczy użytkowe, głównie wczesnośredniowieczne. – Więcej wiemy o Egipcjanach i Grekach oraz ich bogach niż o swoich dziejach. A Polska też ma piękne tradycje i bogatą kulturę, może pochwalić się pięknie wykonanymi i pomysłowymi przedmiotami – opowiada miłośnik średniowiecza. Jego kram wypełniały noże osadzone w jelenich rogach, gwoździe, sakiewki, a także 10-centymetrowe haczyki na ryby. Oryginały znajdują się w Muzeum Pierwszych Piastów na Ostrowie Lednickim, ale kowal z Bodzanowa kopie przekaże do Muzeum w Wyszogrodzie. – Są to rzeczy wykonane przeze mnie, stylizowane na wykopaliskach archeologicznych z Polski i Norwegii. Trafiają m.in. do znanych grup historycznych w Polsce. Ale na co dzień też ich można używać, np. noży na ryby albo na grzyby – zachwala swój kram Michał Kostusiewicz.
W sobotę takich ciekawostek można było znaleźć w Wyszogrodzie dużo. Hutnicy wytapiali żelazo z rudy darniowej. Był też zielarz, powroźnik, garncarz. Na Wiśle pojawili się flisacy z Warszawy na tradycyjnych lejtakach, łodziach charakterystycznych dla wyszogrodzkiego odcinka Wisły. Zabierali chętnych na krótką wyprawę po rzece.
Na scenie wystąpiły Grzybowianki. Festiwal Rzemiosł Dawnych był też okazją do wyjazdowego zebrania członków Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku i Towarzystwa Przyjaciół Płocka. W Wyszogrodzie zwiedzili Muzeum Wisły. Wykład na temat historii żeglugi na Wiśle wygłosił Paweł Śliwiński – prezes TPP. Z kolei prof. Joanna Górnicka opowiedziała o swoich zasłużonych przodkach. Górniccy to rodzina przemysłowców, inwestowali m.in. w statki oraz elektrownię. Kolejnymi gośćmi imprezy byli uczestnicy spływu kajakowego na trasie Czerwińsk – Wyszogród – Suchodół.
W organizację Festiwalu Rzemiosł Dawnych włączyły się również działy Archeologii i Etnografii Muzeum Mazowieckiego w Płocku oraz Fundacja Fundusz Lokalny Ziemi Płockiej „Młodzi Razem”. Impreza w pełni się udała. Wielu gości i uczestników liczy na kolejne edycje. – Szukaliśmy przedsięwzięcia, które będzie związane z naszym muzeum „Wisły”, a jednocześnie, które wpisywałoby się w strategię promocyjną miasta jako miejsca przyjaznego do spędzania weekendów – tłumaczy Mariusz Bieniek, burmistrz Wyszogrodu.
Pomysłów było wiele. Rok temu na Dniach Wisły wystąpili kowale, więc padła propozycja stworzenia festiwalu kowalstwa. Wyszogrodu nie stać jednak na razie na budowę specjalnej kuźni. Wtedy Zbigniew Leszczyński, dyrektor muzeum „Wisły” w Wyszogrodzie, odnalazł pewien dokument. – Od wieków nasze miasto słynęło z tradycji rzemieślniczych, zwłaszcza z obróbki metali, włókiennictwa i rzemiosł związanych z sąsiedztwem Wisły. Rozwój rzemiosła, które przyczyniało się przed wiekami do rozwoju miasta, docenił król Zygmunt III Waza, nadając tutejszym rzemieślnikom specjalny przywilej – dowiadujemy się w Centrum Kultury „Wisła”. Na tej bazie pojawiła się idea festiwalu rzemiosł dawnych.
Impreza przyciągnęła wielu turystów. Na co dzień również nie brakuje przyjezdnych, którzy odwiedzają Wyszogród po drodze na lotnisko w Modlinie. – Jeśli jest ładny weekend, jest i po dwieście osób. Zainteresowanie jest więc spore, brakowało nam jeszcze imprezy, która ożywiłaby miasto – zaznacza burmistrz. Ale to już przeszłość. Bo I Festiwal Rzemiosł Dawnych jest już za nami.
tekst i foto Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości